Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Mercedes przyznaje się do błędu i zapowiada powrót do korzeni. Chodzi o V8

Mercedes oficjalnie przyznał, że popełnił błąd, odwracając się od silników V8. Szef firmy Ola Källenius w wywiadzie dla magazynu „Road & Track” przyznał, że grono fanów klasycznych jednostek spalinowych było niedoszacowane. Niemiecka marka zapowiada teraz nie tylko powrót większej liczby modeli z ośmiocylindrowym sercem, ale także niespodziankę w postaci silników dwunastocylindrowych.

mercedes silnik v8
Fot. Mercedes

Burzliwa historia osmiocylindrowego dziedzictwa

Za dwa lata Mercedes-Benz będzie obchodził ciekawy jubileusz – setną rocznicę zaprezentowania swojego pierwszego silnika V8. Jednostka o pojemności 4,6 litra, oznaczona jako M08, zadebiutowała 4 października 1928 roku podczas paryskiego salonu samochodowego. Od tego czasu silniki V8 stały się jednym z charakterystycznych znaków rozpoznawczych marki z trójramienną gwiazdą.

Tym większym zaskoczeniem była decyzja Niemców o przyspieszonym wysłaniu tych jednostek na emeryturę. W pierwszej fazie miały je zastąpić napędy hybrydowe plug-in, a docelowo silniki elektryczne. Dla wielu obserwatorów branży motoryzacyjnej była to decyzja równoznaczna z uderzeniem młotkiem w rękę, która karmiła firmę przez dziesięciolecia.

Gorzkie owoce błędnej strategii

Efekty tej kontrowersyjnej strategii nie kazały na siebie długo czekać. Mercedes znalazł się pod ostrzałem krytyki zarówno ze strony klientów, jak i mediów motoryzacyjnych. Firma mogłaby przetrwać samą krytykę, gdyby ludzie ostatecznie zaakceptowali nowe rozwiązania – jednak niezadowolenie szybko przełożyło się na realne wyniki sprzedaży.

Najlepszym przykładem tej porażki jest czterocylindrowy Mercedes-AMG C63, który od samego początku swojego istnienia aż do zakończenia produkcji okazał się wielkim niepowodzeniem rynkowym. Koncernowi zajęło jeszcze trochę czasu, zanim zrozumiał, że działanie wbrew oczekiwaniom własnych klientów prowadzi prostą drogą do katastrofy. Ponieważ marka, licząca sobie już 140 lat historii, nie zamierza zniknąć z rynku, zdecydowała się na radykalną zmianę kursu – na tyle wyraźną, że mogłaby posłużyć za wzór niejednemu politykowi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mercedes zniknie z USA? Volvo i Stellantis mają ten sam problem

Przyznanie się do błędu na najwyższym szczeblu

„To, co prawdopodobnie w danym momencie niedoszacowaliśmy, to fakt, że grupa skupiona wokół starego dobrego V8 jest stosunkowo liczna. I że po prostu nie da się jej w całości przekonać do nowej drogi” – powiedział szef koncernu Ola Källenius w rozmowie z „Road & Track”. Jak zwykle nie jest on aż tak samokrytyczny, jak wymagałaby tego sytuacja, jednak w jego słowach można dostrzec przynajmniej cień przeprosin i refleksji.

Na dalsze, bardziej dosadne posypanie głowy popiołem raczej nie ma co liczyć, ale warto docenić, że Källenius przeszedł chociaż połowę drogi do pełnego przyznania się do winy. Jego współpracownicy wydają się być w tej kwestii dalej. „Wyciągnęliśmy wnioski” – dodaje Stefan Weckbach, nowy szef działu AMG. „Wracamy zatem do tego, co nasi klienci kochają, czyli do ośmiocylindrowych silników AMG” – podkreślił, zapowiadając jednocześnie, że już w przyszłym roku zadebiutuje zupełnie nowa generacja modelu CLE 63 z nowym silnikiem V8 wyposażonym w płaski wał korbowy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kolejna marka rezygnuje z elektryfikacji. Za to stawia na V8 i V12

Co czeka rodzinę klasy C i tajemnicze V12

Miejscem, gdzie na powrót silnika V8 raczej nie ma co liczyć, jest rodzina modeli klasy C – a więc pojazdy takie jak C 63 czy GLC 63. Mercedes zrezygnuje jednak także z czterocylindrowych hybryd plug-in w tych modelach. Zamiast nich pojawi się jednostka sześciocylindrowa. Taka konfiguracja ma u Mercedesa tradycję sięgającą aż 1907 roku, więc sprzeciw klientów wobec tego rozwiązania raczej nie powinien się powtórzyć.

Poza tym marka obiecuje utrzymać przy życiu również silniki V12. W tym przypadku trzeba jednak jeszcze poczekać na konkretne deklaracje – szefowie koncernu na razie trzymają tę informację w zanadrzu jako niespodziankę na przyszłość.

Globalna strategia z lokalnymi różnicami

Warto dodać, że zarówno Källenius, jak i Weckbach mówią o ofercie globalnej. To, co dokładnie będzie dostępne w Europie, a co nie, oraz w jakich ilościach, pozostaje na razie niewiadomą. Podczas gdy klienci w Stanach Zjednoczonych mogą cieszyć się na przyszłość, a Chińczycy również nie zostaną pominięci, w przypadku Starego Kontynentu – czyli ojczyzny marki z trzyramienną gwiazdą – sytuacja może nie wyglądać już tak optymistycznie.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *