Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Nowy Hyundai Tucson. Robi wszystko by zniechęcić swoich fanów?

Hyundai zaprezentował piątą generację modelu Tucson – najważniejszego i najlepiej sprzedającego się SUV-a koreańskiej marki, który w sierpniu tego roku przekroczył barierę 10,6 miliona sprzedanych egzemplarzy. Nowość całkowicie rezygnuje z silników diesla, stawia na ostry, niemal chiński design oraz cyfrowy kokpit bez klasycznych zegarów, a najciekawszą wersję terenową zarezerwowano wyłącznie dla rynku amerykańskiego.

nowy hyundai tucson
Fot. Hyundai

Historia sukcesu, która zobowiązuje

Dla Hyundaia Tucson to jeden z najważniejszych modeli w historii marki. Pierwsza generacja zadebiutowała w 2004 roku, a już cztery lata później Koreańczycy mogli świętować sprzedaż miliona egzemplarzy. Pięciokrotność tego wyniku osiągnięto w 2016 roku, natomiast w zeszłym roku Tucson przekroczył granicę 10 milionów sprzedanych aut, stając się dopiero trzecim modelem marki – po Elantrze i Accencie – który dotarł do tak wysokiego pułapu. Od tego czasu tempo sprzedaży nie zwolniło – w sierpniu bieżącego roku licznik zatrzymał się na liczbie 10 616 102 egzemplarzy.

Pytanie brzmi jednak, co dalej. Hyundai zaprezentował piątą generację sześć lat po debiucie czwartej odsłony modelu. To właśnie z nią wiąże się nowy język stylistyczny marki o nazwie Art of Steel, który stawia na wypukłe nadkola i poziome listwy świetlne z przodu i z tyłu nadwozia. Owalne kształty ustąpiły miejsca bardzo ostrym liniom, przez co nowego Tucsona łatwo pomylić z produktami chińskiej konkurencji. A to może być dla Hyundaia problem, bo choć marka wciąż jest tańsza od europejskich producentów, to w porównaniu z autami z Państwa Środka wypada już drożej.

nowy hyundai tucson

Fot. Hyundai

Większe nadwozie, inne proporcje dla różnych rynków

Obecny Tucson w Europie startuje od 117 900 złotych, jednak w przypadku nowości należy liczyć się z przesunięciem cennika w górę – producent wydłużył nadwozie do 4,56 metra, a rozstaw osi do 2,72 metra. To jednak wymiary przeznaczone na rynek europejski. Poza Starym Kontynentem Tucson jest jeszcze większy – długość sięga 4700 milimetrów, a rozstaw osi 2785 milimetrów. To właśnie ta wersja była rozwijana jako podstawowa, co oznacza, że nie jest tak, iż na przykład Amerykanie otrzymują wydłużony wariant – to Europa dostaje wersję skróconą.

Zmiany wymiarów przełożyły się przede wszystkim na odmiennie stylizowany tylny słupek, a także wpłynęły na pojemność bagażnika. Nie oznacza to jednak, że podczas rodzinnych wyjazdów pojawi się problem – 695 litrów to pojemność w zupełności wystarczająca. Dotyczy to jednak wyłącznie wersji czysto benzynowej, ponieważ warianty hybrydowy i plug-in hybrydowy oferują mniej miejsca nad tylną osią ze względu na obecność akumulatorów. Na konkretne dane trzeba jeszcze poczekać – na razie producent potwierdził jedynie, że tylną kanapę będzie można przesuwać do przodu lub do tyłu o 150 milimetrów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Najbardziej trwałe samochody. Te przejeżdżają 400 tys. km bez problemów

Koniec diesla, trzy odmiany benzynowego 1.6

Pod maską nowego Tucsona nie znajdziemy już silników wysokoprężnych. Zamiast nich ofertę pokryją trzy wersje 1.6-litrowej, czterocylindrowej jednostki benzynowej. Czysto spalinowa odmiana dysponuje mocą 150 koni mechanicznych. W przypadku hybrydy moc wzrasta do 245 koni, co ma pozwolić na przyspieszenie do setki w 8,3 sekundy. Akumulator o pojemności 1,6 kWh wyposażono w nowy tryb Stay Mode, który pozwala zasilać elektronikę pokładową przez pewien czas nawet przy wyłączonym silniku spalinowym – latem ma to umożliwić pozostawienie włączonej klimatyzacji choćby podczas robienia zakupów.

Z napędem hybrydowym plug-in wiąże się już 292 konie mechaniczne, które pozwalają na rozpędzenie do setki w 7,9 sekundy. Towarzyszy im akumulator o pojemności 17,1 kWh, który ma zapewniać do 81 kilometrów jazdy bezemisyjnej. To jednak mniej niż oferuje konkurencja, a moc ładowania na poziomie 7,2 kW również nie zachwyca. Według producenta najmocniejsza wersja w gamie ma być w stanie holować przyczepy o masie do 1810 kilogramów, podczas gdy model hybrydowy radzi sobie z ładunkiem większym o kolejne 100 kilogramów. Trudno więc mówić, że więcej elektryfikacji oznacza automatycznie lepsze osiągi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Toyota proponuje japoński sojusz. Według niej to jedyny sposób na walkę z Chinami

Wnętrze bez klasycznych zegarów

Pozostaje jeszcze omówić wnętrze, nad którym Koreańczycy mieli spędzić wyjątkowo dużo czasu, by dostarczyć klientom jak najbardziej przyjazny interfejs. Nie jesteśmy jednak pewni, czy rzeczywiście to się udało, ponieważ podobnie jak w nowym elektrycznym modelu Ioniq 3, zamiast standardowej tarczy zegarów kierowca w podstawowej wersji nie dostaje żadnego wyświetlacza, a za dopłatą jedynie niewielki ekran za kierownicą, połączony z 17-calowym ekranem multimedialnym. Marka zachowała wprawdzie część przycisków na kierownicy i konsoli środkowej, mimo to kierowcy najpewniej będą narzekać nieco bardziej niż dotychczas.

Ponieważ nowy Tucson nie oferuje już skrzyni manualnej, dźwignię automatu przeniesiono na kolumnę kierownicy. Dzięki temu Koreańczycy zyskali więcej miejsca na kolana kierowcy, a tunel środkowy pomieści więcej schowków. Sporo uwagi poświęcono również wylotom klimatyzacji, które zostały rozmieszczone tak, by zimne lub ciepłe powietrze kierowało się po przekątnej wnętrza, a nie bezpośrednio na pasażerów. Ponadto system monitorowania kierowcy rozszerzono również na pasażera z przodu.

nowy hyundai tucson wnętrze

Fot. Hyundai

Trudne wyzwanie rynkowe

Podsumowując, nowemu Tucsonowi nie będzie łatwo. W żadnym razie nie uważamy piątej generacji za nieudaną, jednak na rynku ma ona zastąpić odmianę, którą rzeczywiście pokochały miliony klientów – tylko w ciągu ostatnich pięciu lat roczne rejestracje zawsze przekraczały 560 tysięcy egzemplarzy. A wszystko wskazuje na to, że nowy model robi wiele, by sprzedaż spadła.

Nowość będzie musiała radzić sobie bez diesla, który w ostatnich latach i tak nie cieszył się popularnością, choć producent niewiele robił, by to zmienić. Do tego dochodzą wyższe ceny i wygląd, który z pewnością będzie dzielił opinie klientów.

XRT Pro tylko dla Amerykanów

Tym bardziej można żałować decyzji Hyundaia, by surową wersję XRT Pro zarezerwować wyłącznie dla rynku amerykańskiego. W jej przypadku marka sięgnęła po odmienne zderzaki, a także nakładki na progi boczne. Z tymi elementami powiązane są systemy takie jak Smart Terrain Assist oraz Automatic Terrain Detection, które mają sprawić, że jazda poza utwardzoną nawierzchnią będzie zarówno przyjemna, jak i bezpieczna. Wszystko da się jednak wyłączyć, by off-roadowa zabawa zależała wyłącznie od kierowcy.

nowy hyundai tucson xrt pro

Fot, Hyundai

Ładniejszym samochodem nowy Tucson z pewnością się nie stał, ale bez wątpienia jest bardziej interesujący wizualnie niż poprzednik. Zastanawiać się, czy nowość przypadnie nam do gustu, można jednak jeszcze do początku przyszłego roku, kiedy dealerzy zaczną przyjmować pierwsze zamówienia.

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *