Drobne, ale znaczące zmiany
Renault Captur drugiej generacji nie zmienił się przesadnie po liftingu, ale w żadnym razie nie jest to wada. Po co zmieniać coś, co działa – od 2013 roku sprzedano bowiem ponad dwa miliony egzemplarzy obu generacji. W Polsce Captur jest najpopularniejszym osobowym Renault, a także znajduje się w TOP 5 najpopularniejszych małych SUV-ów i crossoverów w Polsce.
Wiele nie zmieniono, ale zmodernizowanego Captura można rozpoznać na pierwszy rzut oka nawet z daleko. Model otrzymał bowiem nowe oblicze, które jest zgodne z nową stylistyką marki Renault – znamy je już z modeli Clio, Symbioz, Rafale czy w pełni elektrycznego Scenika. Do tego standardem są już reflektory w technologii LED. Nowe światła do jazdy dziennej mają teraz sygnaturę błyskawicy i są zintegrowane ze zderzakiem.
Przód z poziomo ustawionymi światłami głównymi jest według nas czystszy niż wcześniej. Dzięki niemu Renault Captur wygląda też dojrzalej. Tylne światła zmieniły się natomiast nieznacznie. Najważniejszą modyfikacją jest inna grafika tylnych świateł – osłona jest teraz przezroczysta.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Wnętrze z większymi zmianami, ale i problemami
Wewnątrz od razu można dostrzec nową cyfrową tablicę zegarów i wskaźników o przekątnej aż 10,25″. Nie ma jej jednak za co przesadnie chwalić – o ile obraz jest świetnej jakości, to format dwóch ramek po obu stronach nie zawsze może się podobać. Przeciętnie wygląda zwłaszcza prawa ramka, kiedy mamy na niej ustawiony wykres ze zużyciem paliwa. Chyba dało się to zrobić nieco lepiej.
Nowy jest także centralny, pionowy ekran systemu informacyjno-rozrywkowego o przekątnej 10,4″. To kolejny model Renault, który ma do dyspozycji infotainment w oparciu o system operacyjny Android Automotive 12. To świetne rozwiązanie i nie ma co do tego dwóch zdań. Bardzo szybki, intuicyjny i przyjemny graficznie interfejs to jedna z ważnych zalet nowego Captura. Jednocześnie od razu trzeba zauważyć, że kamera cofania jest niskiej jakości – z całą pewnością gorsza od rynkowych rywali.
Dzięki sklepowi Play można pobrać bezpośrednio do systemu ponad 50 aplikacji w tym Spotify czy Waze, dzięki czemu nie trzeba polegać wyłącznie na smartfonie. Co jednak najważniejsze, wbudowana nawigacja wykorzystuje Mapy Google z wszystkimi ich zaletami – np. aktualnymi informacjami o ruchu drogowym.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Peugeot 408 1.2 PureTech czy Renault Arkana 1.3 TCe? Porównujemy francuskie crossovery
Fizyczne przyciski zostały – i to w znakomitej formie
W górnej części ekranu znajdują się ikony umożliwiające szybki dostęp do wybranych ustawień. Na dole reguluje się choćby ustawienia podgrzewanych foteli czy kierownicy. Przyciski od klimatyzacji pozostawiono w fizycznej formie pod centralnym ekranem, co jest znakomitym rozwiązaniem. Ergonomia samochodu w porównaniu do poprzedniej generacji ucierpiała więc tylko nieznacznie, co w dzisiejszych czasach nie jest tak oczywiste.
Odświeżony Renault Captur, podobnie jak testowany niedawno przez nas elektryczny Renault Scenic, wyposażono w obowiązkowe już „pikacze” od przekroczenia prędkości i pasa ruchu, ale również i tutaj poradzono sobie z tym doskonale. Receptą jest przycisk po lewej stronie pod kierownicą – dwa kliknięcia i po zabawie. W samochodach Hyundai czy Kia trzeba poszukać tych ustawień na dotykowym ekranie, co zajmuje kilkakrotnie więcej czasu.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Esprit Alpine w Capturze – czym się wyróżnia?
Testowany przez nas samochód otrzymaliśmy w wersji wyposażenia Esprit Alpine. Przypomnijmy, że modele z dopiskiem RS to już historia, bo francuski koncern stawia na markę Alpine. Od jakiegoś czasu pojawia się ona także w Renault i tak naprawdę oznacza najwyższy poziom wyposażenia danego modelu oraz wiele wstawek stylistycznych. W tym przypadku to niebieskie przeszycia w wielu miejscach, dywaniki z logo Alpine, dwukolorowa deska rozdzielcza i bardzo widoczne sygnatury na bokach samochodu.
We wnętrzu znajdziecie oczywiście materiałowe fotele z elementami skóry ekologicznej. Renault kompletnie rezygnuje ze stosowania tradycyjnej skóry w swoich samochodach. Same siedzenia są wygodne nawet na długich dystansach, o co dba choćby wystarczające podparcie boczne, znane zresztą w Renault od dawna.
Deskę rozdzielczą pokryto miękką, przyjemną w dotyku pianką, natomiast panele drzwi wykonano z twardych materiałów. Renault nadrabia to miękkimi obszarami podłokietników i równie miękkimi wstawkami na drzwiach, zarówno z przodu, jak i z tyłu. I choć w większości użyto twardych materiałów, konstrukcja jest solidna i przez czas spędzony w aucie nie spotkaliśmy się z żadnym trzeszczeniem.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mały i tani SUV z dużym bagażnikiem? Wybraliśmy 5 najlepszych
Świetnie przemyślany bagażnik i niezbyt dobrze pomyślane gniazda USB
Nowy Captur oferuje 4 gniazda USB-C i 2 gniazda 12V. Jeśli macie więc telefon jeszcze ze starszym USB albo kupiliście dziecku smartwatch z takim kablem i chcielibyście go podładować w drodze do szkoły – nie zrobicie tego. Zupełna głupota, bowiem przy 4 wejściach, naprawdę można było zrobić chociaż jedno klasyczne USB. Kieszenie boczne są całkiem pojemne, a samochód jest naprawdę nieźle wyciszony, także na autostradzie, której pokonaliśmy podczas testu łącznie blisko 500 kilometrów.
Bagażnik ma 536 litrów, ale można go powiększyć do 616 litrów przesuwając tylną kanapę do przodu (maksymalnie aż 16 centymetrów). Tak właśnie zrobiliśmy na zdjęciu poniżej, bo inaczej różowa walizka po prostu by się nie zmieściła. Nie musimy dodawać, że taki zabieg w praktyce kosztuje utratę tylnej kanapy dla pasażerów. Bagażnik ma podwójną podłogę, a na dolnym pokładzie zmieści się naprawdę sporo. Pod tym względem Captur wypada naprawdę dobrze.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Miękka hybryda i problemy z kołami
Do dyspozycji mieliśmy Captura mild hybrid 160 EDC. To najszybsza wersja tego modelu, która przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8,5 sekundy.
Testowany przez nas samochód to miękka hybryda, ale nazywana tak nieco na wyrost. Układ składa się bowiem z elektrycznego rozrusznika-generatora połączonego z 12-woltowym akumulatorem o pojemności 0,13 kWh. Oznacza to, że ładuje się podczas hamowania, by potem nieco wspierać pracę silnika spalinowego. Może poruszać się i jeździć na napędzie elektrycznym, ale tylko po zwolnieniu pedału gazu bez naciskania hamulca. Czyli nie w mieście, gdzie jest głównie użytkowany. Miękkie hybrydy są teraz bardzo popularne (to najpopularniejszy napęd w Polsce), ale realnie korzyści pod względem emisji CO2 i przede wszystkim spalania są niewielkie. A już zwłaszcza w zastosowanej tutaj wersji 12V.
Właściwości jezdne są praktycznie identyczne jak w przypadku poprzednika. Układ kierowniczy nie jest specjalnie lekki, więc kiedy kręcicie kierownicą, macie przynajmniej podstawowy pogląd na to, co robią przednie koła. Komfort podróżowania mógłby być jednak lepszy. 19-calowe felgi będące standardem dla Esprit Alpine wyglądają po prostu genialnie, ale zwiększają masę nieresorowaną, a oponom 225/45 brakuje więcej gumy do tłumienia. Problem jest o tyle śmieszny, że jeśli chcielibyście mniejsze felgi, to nie macie takiej możliwości. 19″ są dla Esprit Alpine jedyną opcją.
Automat psuje sporo zabawy
Capturem jeździ się przyjemnie, ale… nie zawsze. Cały system działa całkiem nieźle, ale automatyczna skrzynia biegów czasem szwankuje i powoduje niepotrzebne szarpnięcia. Problemem nie jest zmiana biegów, która odbywa się szybko i bez szarpnięć, ale momentami mocny kick-down. Wciskając pedał gazu nie oczekujcie więc natychmiastowej reakcji. Dotyczy to także przyspieszania przy wyższych prędkościach, co może być problemem przy potrzebie szybkiego wyprzedzenia innych samochodów.
Dodając do tego system start/stop (jasne, można go wyłączyć – i to jednym przyciskiem) reagujący nieco wolno, może to powodować czasem niepotrzebnie stresujące sytuacje. Do tego wolelibyśmy, żeby kierowanie samochodem było nieco bardziej przewidywalne i prostolinijne.
Spalanie nowego Captura jest wyjątkowo zależne od tras, które się pokonuje. W trakcie testu nasz średni wynik to 7,6 litra, a więc całkiem sporo. Na trasach szybkiego ruchu pali około 6,5 litra, a w podmiejskich warunkach płynnej jazdy można zejść poniżej granicy 6 litrów. W miejskim ruchu i korkach zużycie jednak drastycznie wzrasta do poziomu między 8,5 a 9 litrów. Z tego powodu niewiele droższa i znacznie bardziej ekonomiczna hybryda wydaje znacznie lepszym rozwiązaniem dla tego modelu.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Nowy Captur 160 – test, opinie. Mocna rynkowa propozycja nie bez powodu
Captur w Polsce jest dostępny w pięciu wersjach wyposażenia, ale nie będziemy ich wam teraz opisywać. Jeśli jesteście zainteresowani szczegółami, zajrzyjcie do naszego dedykowanego newsa poświęconego aktualnej ofercie samochodu – Renault Captur 2024. Wersje, silniki, hybrydy, ceny. Wszystko, co powinniście wiedzieć. Ceny modelu startują od 86 800 zł, ale Esprit Alpine z silnikiem o mocy 160 KM już od 124 900 zł. W testowanym przez nas samochodzie dołożono jeszcze kilka opcjonalnych funkcjonalności, w związku z czym cena wzrosła do ponad 135 tys. złotych.
Odświeżenie Renault Captura skupiło się na tych obszarach, które już po prostu wymagały odmłodzenia. Doceniamy system infotainmentu oparty na rozwiązaniach Google, który działa bez zarzutu. Wyłączenie irytujących asystentów w sekundę jednym przyciskiem to także duża zaleta nowego Captura. Testowana przez nas wersja mild hybrid 160 EDC jest chyba najbardziej uniwersalną w gamie modelu, ale nieco szarpiący automat psuje sporo zabawy i jest największym problemem auta. No i samochód wygląda naprawdę dobrze – zwłaszcza z przodu i profilu. Captur po prostu cały czas jest modnym, wygodnym SUV-em z wysoką pozycją za kierownicą, czego szuka wielu klientów w tym segmencie. W porównaniu do poprzedniej generacji jest odrobinkę lepszy, a chyba o to chodziło.
