Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Volkswagen płaci za lata zaniedbań

Koncern Volkswagena ogłosił natychmiastowe cięcie nawet 50 procent swojej oferty modelowej oraz wprowadzenie drastycznych środków oszczędnościowych. Wyniki sprzedażowe za pierwszą połowę 2026 roku ujawniają skalę kryzysu, jakiej nie notowano od lat. Co więcej, w dół idzie nawet sprzedaż samochodów elektrycznych – tych samych, na które koncern postawił absolutnie wszystko.

oliver blume volkswagen
Fot. Volkswagen

VW oficjalnie ogłasza drastyczne cięcia

Tylko osoby nieznające kulis sprawy mogły być zaskoczone, gdy pod koniec tygodnia roboczego sama Grupa Volkswagen ogłosiła, że „z natychmiastowym skutkiem” zetnie nawet 50 procent swojej oferty i wprowadzi kolejne drastyczne środki oszczędnościowe. Co prawda „natychmiastowy skutek” może w praktyce oznaczać horyzont kilku lat, a owe połowa modeli może składać się głównie z typów mało znanych na europejskim rynku, jednak samo wydanie takiego oświadczenia jest wyraźnym sygnałem paniki, która zapanowała w firmie.

Niestety do takiego stanu rzeczy rozwój wydarzeń zmierzał już od dłuższego czasu. Jest to konsekwencja wieloletnich błędów strategicznych, które dla praktycznie całego koncernu VW – włącznie z markami niszowymi, jak Bentley czy Lamborghini – oznaczały postawienie na rodzaje samochodów, które nie mają uznania u klientów. Pojazdy te nie są tym, do czego w naturalny sposób doprowadziłby rozwój nauki i techniki, i funkcjonują głównie dzięki irracjonalnemu ideologicznemu faworyzowaniu oraz nakazom administracyjnym.

Reakcją Volkswagena na kolejne niepowodzenia był dotychczas jedynie większy nacisk na te same nieskuteczne działania. Trochę przypomina to Unię Europejską, której rozwiązaniem problemów wynikających z nadmiernej unifikacji jest zawsze „więcej Europy”. Odpowiedzią VW na niepowodzenia spowodowane zbyt agresywnym forsowaniem elektromobilności było niezmiennie „więcej elektryków”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Historyczna zmiana w Japonii. Toyota już nie na szczycie

Wyniki za pierwszą połowę 2026 roku to katastrofa na każdym rynku

Koncern VW opublikował wyniki za drugi kwartał bieżącego roku i głębokość oraz szerokość upadku są niespotykane. W pierwszej połowie 2026 roku Grupa Volkswagen dostarczyła klientom jedynie 4 125 700 samochodów, co oznacza kolejny gwałtowny spadek rok do roku wynoszący 6,3 procenta – największy od czasów pandemii COVID-19. Najdotkliwiej do tego wyniku przyczyniły się Chiny, gdzie sprzedaż runęła o prawie 26 procent w ujęciu rocznym.

Co więcej, w drugim kwartale 2026 roku koncern stracił aż 8,6 procenta sprzedaży rok do roku, co jest najgorszym wynikiem kwartalnym od 2022 roku. Tym razem firma nie może zasłaniać się żadną nagłą i nieprzewidywalną okolicznością zewnętrzną – to są jej aktualne wyniki, na które pracowała latami złymi decyzjami. Nie istnieje praktycznie żaden obszar rynkowy, na którym VW odnotowałby wzrost, poza Europą, gdzie pewne działania koncernu utrzymują się nad wodą wyłącznie dzięki mechanizmom redystrybucji faworyzującym z góry wybranych „zwycięzców”.

Wśród marek pewnym promykiem jest Škoda, która odnotowała wzrost sprzedaży o 9,1 procenta w pierwszej połowie roku, choć w drugim kwartale wzrost ten osłabł do 4,8 procenta. Poza tym nie ma z czego się cieszyć: na minusie są zniszczone latami złych decyzji Audi (minus 7,2 procent), niezrozumiale dobijane elektryfikacją Bentley (minus 13,6 procent, a w samym drugim kwartale aż minus 17,2 procent) oraz Lamborghini (minus 4,6 procent). Katastrofa Porsche, które traci 16,5 procenta, a w drugim kwartale aż 18,2 procenta, to już osobny, smutny rozdział historii motoryzacji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Indonezyjczycy mają swoją Izerę. Z udziałem Volkswagena i… wojska

Elektryki topią VW

Najbardziej fascynujące – i przerażające zarazem – są wyniki sprzedaży samochodów elektrycznych. To właśnie na nie VW postawił wszystko wiele lat temu, czyniąc możliwe i niemożliwe, by je sprzedać, niezależnie od tego, czy ktokolwiek tego chciał. Mimo że koncern prezentuje niemal wyłącznie nowe modele elektryczne, w pierwszej połowie 2026 roku sprzedał ich zaledwie 438 500 sztuk – o 5,8 procenta mniej niż rok wcześniej. Wynik ten niemal idealnie odzwierciedla ogólny spadek sprzedaży całej grupy.

Poszczególne marki wypadają jeszcze gorzej: marka VW jako taka straciła rok do roku 28,2 procenta sprzedaży elektryków, Porsche aż 30,8 procenta, a Audi – które wyprowadziło najwięcej elektrycznych nowości – jest na minusie o 6,3 procenta. Jeszcze bardziej tragikomicznie wyglądają dane z poszczególnych rynków: w USA sprzedaż elektryków VW Group runęła o 68,8 procenta, w Chinach o 47,9 procenta. W liczbach bezwzględnych: w Ameryce koncern sprzedał przez cały półrok jedynie 9 800 elektryków, w Chinach 30 900 sztuk. Na dwóch największych rynkach motoryzacyjnych świata VW sprzedał w ciągu sześciu miesięcy łącznie 40 700 pojazdów elektrycznych, które miały być nie tylko jego jedyną przyszłością, ale w dużej mierze już jego teraźniejszością.

Stanowi to zaledwie 1 procent całkowitej sprzedaży koncernu. Gdyby jutro wyłączyć mechanizmy redystrybucji stosowane przez UE i niektóre kraje europejskie, które jako jedyne w większym stopniu napędzają sprzedaż tych aut – w pierwszej połowie roku było to 377 000 sztuk – w rękach producenta nie pozostałoby praktycznie nic. Warto przy tym pamiętać, ile miliardów euro spalono na marketing tych pojazdów, ile hałasu im towarzyszyło, ile relacji biznesowych z rozsądniej myślącymi partnerami, w tym z własnymi dilerami, poświęcono na ołtarzu elektrycznej rewolucji. A wynik jest właśnie taki: wolny spadek ku przepaści, obserwowany w czasie rzeczywistym, przy czym sterami firmy wciąż kierują te same osoby.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *