Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Ford ogłosił niedawno przełomową platformę. Teraz zwolnił jej twórcę

Doug Field, dyrektor ds. pojazdów elektrycznych, cyfryzacji i designu w Fordzie, opuścił firmę, zanim na rynek trafił choćby jeden z samochodów elektrycznych opartych na jego autorskiej platformie. Ford ogłosił rozległą reorganizację wewnętrzną, w wyniku której dla Field’a zabrakło miejsca w strukturach koncernu.

doug field ford
Fot. Ford

Platforma UEV. Przełom czy powtórka z rozrywki?

Latem ubiegłego roku Ford z dumą zaprezentował to, co określił mianem rewolucyjnej platformy Universal Electric Vehicle (UEV), mającej stanowić fundament całej rodziny nowych modeli elektrycznych. Prezes koncernu Jim Farley, choć wcześniej przyznał, że stawianie wyłącznie na elektromobilność było „głupią wizją”, nie zamierzał z niej rezygnować. Wręcz przeciwnie – zapowiedział nowe podejście, tym razem rzekomo wyciągające wnioski z poprzednich porażek.

Na bazie platformy UEV miały powstać: elektryczny pick-up, elektryczne SUV-y oraz elektryczne dostawczaki. Farley porównał tę nadchodzącą rodzinę pojazdów do legendarnego Modelu T – samochodu nierozerwalnie związanego z wprowadzeniem produkcji taśmowej, dzięki któremu zwykłych ludzi było stać na własne cztery kółka. Porównanie brzmiało ambitnie, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała te wielkie słowa.

Elektryczny pick-up, który miał jako pierwszy trafić na rynek, jest planowany w cenie około 30 tysięcy dolarów. Dla porównania podobnej wielkości spalinowy pick-up Ford Maverick jest dostępny w niższej cenie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Szef Forda z rekordowym zarobkiem. Za gigantyczną stratę firmy

Doug Field i Alan Clarke. Drodzy architekci kosztownej wizji

Platforma UEV powstała w wyniku pracy niewielkiego początkowo zespołu, którym kierował Doug Field. Ford pozyskał go w 2021 roku z Tesli, a wkrótce potem do błękitnego owalu dołączył również jego współpracownik Alan Clarke. Obaj mieli wnieść do koncernu wiedzę i doświadczenie zdobyte w najbardziej rozpoznawalnej marce elektrycznej na świecie.

W praktyce jednak wyniki ich pracy okazały się dalekie od oryginalności. Opracowane rozwiązania stanowiły w dużej mierze powtórkę tego, co Tesla wdrożyła dekadę wcześniej. Trudno uznać takie podejście za przepis na sukces, zwłaszcza gdy rynek samochodów elektrycznych i tak już mocno naśladuje rozwiązania pioniera z Palo Alto, a klienci coraz uważniej przyglądają się wartości oferowanej przez poszczególnych producentów.

Sam Field zarabiał niemało za swoją pracę – tylko w ubiegłym roku jego wynagrodzenie wyniosło 15,2 miliona dolarów. Tymczasem Ford jako całość zanotował w tym samym czasie największą stratę od czasów kryzysu finansowego, a to właśnie segment samochodów elektrycznych był głównym generatorem czerwonych cyfr w bilansie koncernu. Elektryki pochłonęły pieniądze zarówno prezesa Farleya, jak i samego Field’a oraz Clarke’a.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zmiana planów Forda. Będą nowe, spalinowe modele tylko dla Europy

Elektryczna klęska i reorganizacja

W obliczu narastających strat Ford zdecydował się na radykalne cięcia w planach elektryfikacji. Przedterminowo zakończono produkcję modelu F-150 Lightning, zrezygnowano również z szeregu innych planowanych nowości elektrycznych. Mimo to platforma UEV i związana z nią rodzina samochodów miały początkowo otrzymać zielone światło do dalszego rozwoju – aż do teraz.

Ogłoszona przez Forda reorganizacja oznacza, że dla Fielda w nowej strukturze firmy po prostu nie ma miejsca. Oficjalnie podano, że odchodzi on „w poszukiwaniu nowych wyzwań”, a jego misja miała zostać uznana za zakończoną z chwilą doprowadzenia platformy do etapu produkcyjnego. Ten etap nastąpi jednak dopiero w przyszłym roku, co oznacza, że Field pożegna się z firmą, nie doczekawszy premiery żadnego z samochodów, które współtworzył.

Ford deklaruje, że celem reorganizacji jest osiągnięcie ośmioprocentowej marży operacyjnej do 2029 roku, a nowa elektryczna rodzina pojazdów ma w tym pomóc i ponownie przywrócić segment EV na ścieżkę zyskowności. Dotychczas ten dział wygenerował ogromne straty, ale Ford wierzy, że tym razem będzie inaczej.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *