Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Honda opuszcza kolejny duży rynek. Niedługo zostanie tylko USA i Japonia?

Honda ogłosiła, że do końca 2026 roku całkowicie wycofa się z rynku południowokoreańskiego. Japońska marka sprzedała tam w lutym zaledwie 84 samochody, a w ciągu całego poprzedniego roku nie przekroczyła nawet granicy 2 tysięcy rejestracji. To kolejny rynek, który Honda traci w zastraszającym tempie.

honda prelude
Fot. Honda

Katastrofalne wyniki sprzedaży, które przesądziły o odejściu

Nad strategią Hondy w ostatnich latach można jedynie kręcić głową z niedowierzaniem. Japońska marka zdaje się zupełnie ignorować oczekiwania i krytykę klientów, próbując naiwnie narzucać trendy zamiast na nie odpowiadać. Marzyłaby o tym, by kupujący bez zastrzeżeń sięgali po to, co stoi w salonach – niezależnie od tego, czy rzeczywiście tego potrzebują.

Problem w tym, że oferowane modele – zwłaszcza pod względem technicznym – trafiają wyłącznie do wąskich grup odbiorców. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że Honda traci grunt pod nogami na coraz większej liczbie rynków. Korea Południowa jest tego najnowszym i szczególnie wymownym przykładem.

W styczniu 2026 roku marka zdołała sprzedać tam zaledwie 23 samochody, a w lutym – 84. Przez dwa miesiące Japończycy znaleźli nabywców na łącznie 107 aut, co wyraźnie przekroczyło granicę ich wytrzymałości. Honda oficjalnie zapowiedziała, że do końca bieżącego roku całkowicie opuści rynek południowokoreański, jednocześnie uspokajając dotychczasowych właścicieli, że obsługa posprzedażna, serwis oraz dostęp do części zamiennych zostaną utrzymane.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: ADAC sprawdził baterie w hybrydach plug-in. Wyniki są druzgocące

Ogromny rynek, na którym Honda przestała się liczyć

Warto podkreślić, że Korea Południowa to rynek daleki od marginalnego. W ubiegłym roku sprzedano tam łącznie 1,68 miliona nowych samochodów, co oznacza wzrost o 3,3 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. To liczba robiąca wrażenie i pokazująca, jak duży potencjał Honda postanowiła porzucić.

Około 75 procent rejestracji przypada na krajowe marki Hyundai i Kia, które cieszą się niesłabnącym zaufaniem lokalnych nabywców. Zagraniczni producenci zdołali jednak w 2025 roku sprzedać 307 337 aut, co stanowiło wzrost aż o 16,7 procent rok do roku. Na liście zwycięzców znalazły się BMW, Mercedes i Tesla – tej ostatniej Korea wyraźnie przypadła do gustu.

Tesla w lutym dostarczyła 7 868 samochodów, a w marcu aż 11 130, obejmując prowadzenie wśród zagranicznych marek. Z japońskich producentów najlepiej radzi sobie Lexus z odpowiednio 1 113 i 1 178 rejestracjami, za nim plasuje się Toyota. Co znamienne, Toyota w ciągu jednego miesiąca zbliżyła się do poziomu rocznej sprzedaży Hondy w tym kraju – to najlepiej obrazuje, jak głęboka jest przepaść, w którą wpadła ta ostatnia marka.

Logistyka i strategia, czyli jak Honda dokopała sobie sama

Słabych wyników nie tłumaczą wyłącznie nieatrakcyjne modele – istotną rolę odgrywa również błędna strategia operacyjna. Toyota posiada w Korei Południowej własną fabrykę, co daje jej oczywistą przewagę kosztową i logistyczną. Honda natomiast importuje swoje samochody – jednak nie z Japonii, oddalonej o około 1 100 kilometrów, lecz ze Stanów Zjednoczonych.

USA dzieli od Korei dystans dziesięciokrotnie większy, co naturalnie przekłada się na wyższe koszty transportu i wyższe ceny dla klienta końcowego. Sytuację pogarsza jeszcze lokalizacja fabryk Hondy – znajdują się one głównie na wschodnim wybrzeżu Ameryki, a nie na bliższym zachodnim, co wydłuża trasę i podnosi koszty jeszcze bardziej.

Można więc z dużą dozą pewności założyć, że Honda prędko na rynek południowokoreański nie powróci. Jeszcze w 2026 roku Koreańczycy będą mogli nabyć nowego Accorda – sprowadzanego ze Stanów, a więc niezbyt taniego. Jednak świadomość nadchodzącego odejścia marki z rynku jedynie dobija i tak już nikłe zainteresowanie. Koreańczykom pozostaną jedynie motocykle Hondy, których decyzja o wycofaniu się nie dotyczy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Volvo w kryzysie. Jedna zła decyzja doprowadziła do katastrofy sprzedażowej

Honda traci kolejne przyczółki

Południowokoreańskie fiasko to nie odosobniony przypadek, lecz element szerszego, niepokojącego trendu. W Europie trajektoria sprzedaży Hondy jest równie przygnębiająca  – w 2005 roku marka osiągnęła tu 286 tysięcy rejestracji. Dekadę później było to już tylko 132 tysiące, a w ubiegłym roku zaledwie 72 tysiące. To spadek o niemal 75 procent w ciągu dwudziestu lat.

Co istotne, europejscy klienci nigdy specjalnie nie uprzedzali się do Hondy – wręcz przeciwnie, marka cieszyła się tu sympatią, niekiedy nawet większą, niż obiektywnie na to zasługiwała. Tym bardziej boli obserwowanie, jak systematycznie traci ona zdobyte przez lata zaufanie i udział w rynku. Drogie, technicznie niezrozumiałe i designowo kontrowersyjne modele nie obronią się nawet przy solidnej jakości wykonania i bogatym wyposażeniu.

Pytanie, które coraz głośniej się narzuca, brzmi: poza Ameryką i Japonią, czy Hondzie pozostaje jeszcze jakaś „ziemia obiecana”? Gdybyśmy pewnego dnia usłyszeli podobną zapowiedź wycofania się z rynku europejskiego, nie byłoby to szczególnym zaskoczeniem.