Czego szukasz?

powered by Advanced iFrame. Get the Pro version on CodeCanyon.

Samochody nowe

Volkswagen Passat Variant 2.0 TDI Elegance 150 KM – test, opinie. Będziemy o niego walczyć na rynku wtórnym

Nowy Volkswagen Passat nie budzi wielu emocji. Nie oznacza to jednak, że przejdzie bez echa. Wkrótce będziemy go powszechnie spotykać, ponieważ jest po prostu świetny. Czy ktokolwiek spodziewał się czegoś innego?

nowy volkswagen passat variant
Fot. VW

Nowy Passat TDI. Elegancja i przestronność w nowej odsłonie

Premiera nowego Volkswagena Passata zawsze jest wielkim wydarzeniem w motoryzacyjnym świecie. To właśnie ten samochód wozi menedżerów po ich kraju, a nawet po całej Europie. Jednocześnie to auto, którym rodziny jeżdżą na wakacje, choćby do Chorwacji. Passat ma także zawsze bardzo płodne i bogate drugie życie. Gdy pierwszy właściciel już swoje odjeździ, staje się gorącym towarem na rynku aut używanych. To po prostu taki samochód do życia. Generacji B9 towarzyszyły podczas rozwoju różne plotki, na przykład, że w ogóle nie powstanie. Ale spójrzcie, w końcu jest tutaj, choć tylko jako kombi.

Nowy Volkswagen Passat, podobnie jak poprzedni model, jest spokrewniony ze Skodą Superb. Teraz to pokrewieństwo jest jeszcze bliższe – spójrzcie tylko na oba auta z profilu. Pod względem designu to duża zmiana międzygeneracyjna, Passat jest teraz znacznie bardziej elegancki, co oczywiście można przypisać także lepszej aerodynamice (0,25 zamiast poprzednich 0,31). Przedni zderzak jest rozwarty jak w obecnej Toyocie Camry, ale poza tym samochód nie ma żadnego szczególnie wyrazistego elementu stylistycznego, jest po prostu ładnie wygładzony.

Passat jest teraz również dłuższy i przestronniejszy. Mierzy 4917 mm długości (+150 mm) i ma rozstaw osi 2841 mm (+55 mm). Oczywiście korzystają na tym pasażerowie na tylnych siedzeniach. Na wszystkich czterech miejscach jest wręcz królewska przestrzeń z wystarczającą ilością miejsca na kolana i głowę, nawet dla potężnych gabarytów. Dla uzupełnienia – szerokość samochodu bez lusterek wynosi 1849 mm, a wysokość 1497 mm. Po otwarciu piątych drzwi czeka na was przestrzeń 690 litrów, a po złożeniu tylnej kanapy nawet 1920 litrów. Podłoga bagażnika jest równa, a tylną kanapę można złożyć za pomocą dźwigienek bezpośrednio z kufra.

Innowacyjne oświetlenie

Dotąd to wszystko było dość nieciekawe. Wiadomo, nowy samochód jest większy i bardziej aerodynamiczny niż poprzedni, kto by się tego nie spodziewał! Teraz jednak zacznie się robić ciekawie. Passat ma nowe reflektory IQ.Light, innymi słowy reflektory Matrix LED. Od wersji wyposażenia Elegance (taką mieliśmy my) są one w standardzie, ale są też opcjonalnie dostępne w wersji Business. Są to lampy, które potrafią maskować otaczający ruch i działają fantastycznie. Nie trafiły tu reflektory HD Matrix, które ma na przykład nowy Tiguan, do którego przeszły z Touarega. Po prostu nie mieszczą się w Passacie, więc producent musiał podejść do tego inaczej, podobnie jak w przypadku elektrycznego ID.7.

Reflektor Passata z tą technologią jest właściwie podzielony na trzy segmenty i ma osiemnaście diod. Maleńka soczewka najbliżej atrapy służy jako statyczne światło doświetlające zakręt, środkowa to sam Matrix, a boczne to światła mijania z jedną ciekawą dodatkową funkcją – funkcją długiego światła punktowego. To coś w rodzaju systemu Audi Laser Light, czyli wiązka światła z diody, która strzela dalej niż standardowy zasięg i pokazuje rzeczy, do których dojedziesz dopiero po bardzo długim czasie. System Volkswagena nie osiąga jednak mocy Audi, to po prostu dodatkowy zasięg.

Jeśli chodzi o siłę światła w lumenach, IQ.Light to obecnie najlepsze, co ma Volkswagen. Działają absolutnie świetnie, niezawodnie maskują otaczający ruch i widać naprawdę daleko, także na boki. To właśnie ten element, na który zdecydowałbym się przy konfiguracji, choć nie potrafi takich sztuczek jak maskowanie przeciwnego kierunku na autostradzie czy podświetlanie twojego pasa ruchu, co ma właśnie HD Matrix w Tiguanie. Reflektory to jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Multimedia też po pozytywnym liftingu

Volkswagen nadszarpnął nieco swoją reputację systemami infotainment, które jeszcze niedawno nie do końca działały (choć nie był w tym osamotniony). Zacinały się, przegrzewały, psuł na różne sposoby, a szczytem był niepodświetlany pasek dotykowego sterowania głośnością audio i temperaturą klimatyzacji. Nowy 15-calowy wyświetlacz z systemem MIB4.0 to jednak zupełnie inna historia.

Ma przejrzystą grafikę, solidną rozdzielczość i nienachalne kolory, choć to już miała poprzednia wersja. Tu ważniejsze jest to, że w końcu działa, a ten pasek jest już podświetlany. Nawigacja jest super, asystentkę głosową IDA można nauczyć różnych poleceń, a ustawianie poszczególnych funkcji to przyjemność. Jedyne, gdzie nieco kuleje, to sterowanie klimatyzacją. Przyciski i pokrętła są po prostu niezastąpione i pod tym względem Skoda Superb zdecydowanie prowadzi. Oba samochody mają jednak świetnie opanowane wyłączanie irytujących funkcji, czyli ostrzeżeń o przekroczeniu prędkości i monitorowania pasa ruchu. W Passacie po uruchomieniu wystarczy kliknąć ikonę i rozwinie się menu, gdzie łatwo wyłączycie te dwie funkcje. To proste i szybkie.

Aby zwolnić miejsce na konsoli środkowej, Passat dostał selektor skrzyni biegów taki sam jak w elektrykach. To teraz tylko taka dźwigienka po prawej stronie pod kierownicą. Nie podoba mi się to, ale nie mam racjonalnego uzasadnienia, dlaczego tego nie zrobić. Sterowanie wycieraczkami szyby przedniej przeniosło się na lewą dźwignię, która teraz służy także do kierunkowskazów. Dźwignia jest trochę skomplikowana, ale przez cały tydzień w samochodzie nie zdarzyło się, żeby mi to jakoś specjalnie przeszkadzało. Przyzwyczaicie się.

nowy volkswagen passat variant wnętrze

Fot. VW

nowy volkswagen passat variant bagażnik

Fot. VW

Jest sporo nowości

Tam, gdzie normalnie byłaby główka dźwigni zmiany biegów, teraz jest schowek do bezprzewodowego ładowania telefonu komórkowego, zaraz za nim uchwyty na napoje, a potem podłokietnik. I te uchwyty na napoje – chyba nikt nie wymyślił nic lepszego niż sprężynujące ramiona, które pewnie chwytają puszkę czy kubek z kawą. To zupełnie logiczna rzecz, bo zmieści się tu praktycznie każdy napój do objętości jednego litra, ale zdziwilibyście się, jak wielu producentów ma to gdzieś i zostawia po prostu dziurę.

Wyższe wersje wyposażenia mają dostęp do foteli ergoActive. Mają w pełni elektryczną regulację z pamięcią, funkcję podgrzewania z dwiema strefami (dla oparcia i siedziska) i potrafią was nawet wymasować. To jednak nie jest najważniejsze, najlepszy jest sam kształt i podparcie ciała, nawet podczas dłuższych podróży. Pasażerowie z tyłu są oczywiście pozbawieni większości bajerów z przodu, ale mają też podgrzewane fotele, dwa porty USB-C i sterowanie trzystrefową klimatyzacją.

Wnętrze jako całość potrafi zrobić wrażenie. Grafika oświetlenia ambientowego jest ciekawa, wykonanie na poziomie, a użyte materiały nie wyglądają tanio. Po pewnym czasie widzimy też na kierownicy klasyczne przyciski, które są po prostu boskie. Gdy przyzwyczaicie się do ogromnej ilości funkcji, które oferuje ten samochód, pięknie się w nim zadomowicie.

Silnik, właściwości jezdne. Znajomy diesel nie zawodzi

Były czasy, gdy pod maskę Passata trafiał nawet ośmiocylindrowy silnik, ale te kaprysy dawno już minęły. Podstawą jest silnik 1.5 eTSI (miękka hybryda), a dostępne są także dwie hybrydy plug-in o mocach 150 i 200 kW. Silniki TDI są reprezentowane w trzech wersjach. Podstawa ma 90 kW, środek oferty 110 kW, a szczyt 142 kW z napędem na wszystkie koła 4Motion. Silnik jest zawsze połączony z siedmiobiegową skrzynią DSG, konkretnie DQ381 (7A dla wersji 4×4 i 7F dla wersji z napędem na przód). My mieliśmy w teście taką flotową klasykę, środek oferty 2.0 TDI o mocy 110 kW (150 KM).

Silnik nie urazi, nie zachwyci, ale przede wszystkim działa. Po zatankowaniu pełnego baku będzie na was świecić czterocyfrowa liczba zasięgu do następnego tankowania, spokojnie nawet 1100 km. Z lekką stopą zejdziecie poniżej 5 l/100 km. Silnik jest, jak na swoją klasę, bardzo dobrze wyciszony, a w porównaniu z nowym Superbem wydaje mi się, że są na tym samym poziomie. Moment obrotowy 360 Nm potrafi świetnie wykorzystać jednostka sterująca Bosch i często posyła auto między dwa a trzy tysiące obrotów. Nadal jednak są drobne luki podczas ruszania z miejsca z lekkim opóźnieniem, ale nie jest to nic strasznego.

Podobnie jak w poprzedniej generacji, 110 kW to jednak żaden cud pod względem dynamiki. Przyspieszenie do setki w 9,3 sekundy to potwierdza. Nie możesz po prostu wyprzedzać kiedy tylko chcesz, musisz to przygotować i mieć dość miejsca. Pod tym względem mocniejsza wersja dwulitrowa na pewno będzie lepsza. Bez problemu można jednak utrzymywać autostradowe 130 km/h bez wyraźnego osłabienia, nawet na dużym wzniesieniu, a auto nie zgubi się także przy 160 km/h na niemieckich autostradach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Używany Volkswagen Arteon – silniki. Hybryda plug-in, 2.0 TSI, 2.0 TDI i inne. Który wybrać?

Passat Variant 2.0 TDI 150 KM. Gdzie widać poprawę?

Ogromny postęp widać przede wszystkim pod względem wyciszenia, podwójne szyby mają teraz także tylne drzwi. Właśnie dzięki wygłuszeniu i aerodynamice auto jest o wiele lepsze i dojrzalsze podczas podróży autostradami i drogami szybkiego ruchu. Volkswagen dobrze oszacował swoich klientów i przygotował dla nich materiał na kolejny flotowy ideał. Nasz egzemplarz nie był jednak wyposażony we wszystkie bajery, brakowało progresywnego układu kierowniczego i nowego adaptacyjnego zawieszenia DCC Pro. To właśnie te dwie rzeczy, które chętnie widziałbym w aucie.

Standardowy układ kierowniczy jest twardy, jakby miał cały czas jakiś tryb sportowy. To nie jest złe, ale w świecie zmiennych przełożeń wspomagania to coś niezwykłego. Mnie osobiście to nie przeszkadza, ale szkoda, że progresywnego układu kierowniczego nie można dokupić osobno, wielu na pewno by to doceniło. Standardowe zawieszenie nie jest też najlepsze, ale bardzo je ratują opony 235/45 R18 od Continentala, które nie są żadnymi nadmuchanymi niskoprofilówkami i pomagają z komfortem. Passat potrafi płynąć po gładkim asfalcie, a niektóre dziury bierze, obrazowo mówiąc, na siebie. Duże nierówności potrafią go jednak trochę rozkołysać i przepuszczają do kabiny głuche uderzenia.

Jak jeździ nowy Passat?

Główną gwiazdą zawieszenia i kolejną rzeczą, którą Passat i Superb mają wspólną, jest możliwość zastosowania amortyzatorów DCC Pro. My ich nie mieliśmy, ale i tak wam o nich coś powiem. Amortyzatory DCC Pro mają technikę dwóch zaworów do niezależnego tłumienia odbicia i kompresji. Jeden zawór jest kompresyjny (ciśnieniowy), a drugi tłumiący (powrotny). Poprzez przymykanie lub otwieranie zaworów reguluje się sportowy lub komfortowy styl jazdy. Amortyzatory potrafią pracować automatycznie, na przykład przy poziomowaniu podczas gwałtownego przyspieszania czy hamowania. Jednocześnie dzięki jednostce sterującej są inteligentne – można wybrać tryb sportowy, ale w momencie, gdy samochód wykryje dziurę, na chwilę puści ten jeden amortyzator w tryb komfortowy, aby jak najlepiej zamortyzować. Takie sztuczki są dostępne w nowym Passacie za dopłatą w ramach pakietu z wspomnianym progresywnym układem kierowniczym i obniżeniem zawieszenia.

Moje wrażenia z jazdy są na wskroś pozytywne. To auto dobrze jedzie, dobrze tłumi i dobrze skręca. Niczym cię nie denerwuje, ale to trochę jak oszczędzanie na Audi. W głębi duszy wiecie, że wystarczyło jeszcze trochę pieniędzy i wasze auto byłoby jeszcze lepsze. Wśród wszystkich samochodów na rynku nowy Volkswagen Passat to taki średniak. Z amortyzatorami DCC Pro i progresywnym układem kierowniczym jazda nim będzie jednak z pewnością o wiele ciekawsza. Tak jak jest, powinien jednak w zupełności wystarczyć do potrzeb większości, zwłaszcza klientów flotowych. Podczas jazdy jest bardzo neutralny i przede wszystkim niewymagający. Idzie to w parze z prostotą obsługi wnętrza. To po prostu fajny samochód i potrafi jeździć za 5 l/100 km.

nowy volkswagen passat variant

Fot. VW

nowy volkswagen passat variant

Fot. VW

Volkswagen Passat 2.0 TDI 150 KM – opinie. Czy warto kupić ten model?

To świetne auto i może nieco zaskakujące, że zostało tak skonstruowane. W końcu mamy rok 2024, a to dwulitrowy diesel bez hybrydy, z ogromnym bagażnikiem, bogatą przestrzenią dla wszystkich pasażerów i zasięgiem na jednym baku ponad tysiąc kilometrów. Szczerze mówiąc, chyba wszyscy obawialiśmy się, jak to się skończy z nowym Passatem, ale ostatecznie ma to szczęśliwe zakończenie. A może w 2030 roku, kiedy egzemplarze z przebiegiem około 150 tysięcy będą dostępne za dobre pieniądze, znów będzie to gorący towar.

Nowy model nie jest jednak taki całkiem tani. Ceny testowanej przez nas wersji rozpoczynają się od 212 tysięcy złotych, a doskonale wiecie, że Volkswagena można jeszcze doposażyć za dodatkowe ładne kilka tysięcy. W tej cenie można już mieć Audi A4. Jasne, to mniejszy samochód, ale już marka premium.

Podsumowując, nowy Volkswagen Passat Variant 2.0 TDI Elegance to udany samochód, który z pewnością znajdzie wielu nabywców. Choć nie jest pozbawiony wad, jego zalety zdecydowanie przeważają. Przestronne i dobrze wykonane wnętrze, ekonomiczny silnik i wysoki komfort akustyczny to mocne strony tego modelu. Gorzej wypada dynamika i cena, ale nie na tyle, by zniechęcić potencjalnych klientów.

To auto na lata, które sprawdzi się zarówno w codziennej eksploatacji, jak i w dalszych trasach. Gdy za kilka lat trafi na rynek wtórny, z pewnością będzie cieszyć się dużym zainteresowaniem. Volkswagen po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć samochody, które po prostu działają i spełniają oczekiwania kierowców. Nowy Passat to kontynuacja tej tradycji i solidna propozycja w swoim segmencie.

Oceń nasz artykuł!