Szwedzki producent samochodów reaguje na możliwe zmiany w polityce celnej UE
Volvo, marka znana z dbałości o bezpieczeństwo i przygotowania na różne scenariusze, podjęła decyzję o przeniesieniu części swojej produkcji z Chin do Belgii. Według informacji opublikowanych przez „The Times”, jest to reakcja na prawdopodobne podwyżki ceł przez Unię Europejską na produkty pochodzące z Chin. Takie posunięcie ma na celu ochronę zachodnich marek po niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Modele, których dotyczy ta decyzja, to EX30 oraz flagowy model marki – EX90. Volvo, będące własnością chińskiego koncernu Geely, stara się wyprzedzić potencjalne problemy związane z polityką celną. Przeniesienie produkcji do belgijskiej fabryki w Gandawie ma zapobiec negatywnym skutkom finansowym, jakie mogłyby wyniknąć z podwyższonych ceł na samochody importowane z Chin.
Decyzja Volvo pokazuje, jak ważne jest elastyczne podejście do łańcucha dostaw w dobie niepewności geopolitycznej. Marka, która słynie z przygotowania na różne scenariusze, po raz kolejny udowadnia, że potrafi dostosować się do zmieniających się warunków rynkowych. Przeniesienie produkcji do Europy może okazać się kluczowe dla utrzymania konkurencyjności cenowej i dostępności modeli na Starym Kontynencie.
Globalna sieć produkcyjna Volvo – sześć fabryk na trzech kontynentach
Volvo, jako część koncernu Geely, posiada obecnie sześć fabryk zlokalizowanych w różnych częściach świata. Najnowsza z nich, znajdująca się w Karolinie Południowej w Stanach Zjednoczonych, rozpoczęła niedawno montaż pierwszych egzemplarzy modelu EX90. Główna siedziba marki wraz z większością działów, w tym centrum badawczo-rozwojowym i designerskim, mieści się w Göteborgu w Szwecji, gdzie również znajduje się jedna z fabryk.
Poza zakładami w Göteborgu i Gandawie, Volvo posiada trzy fabryki w Chinach: w Chengdu, Daqing i Taizhou. Ta rozbudowana sieć produkcyjna pozwala marce na elastyczne reagowanie na zmiany rynkowe i dostosowywanie swojej strategii do lokalnych uwarunkowań. Dzięki temu Volvo może efektywnie zarządzać kosztami i zapewniać dostępność swoich modeli na kluczowych rynkach.
Przeniesienie części produkcji z Chin do Belgii pokazuje, jak ważna jest dywersyfikacja geograficzna w kontekście globalnych wyzwań. Posiadanie fabryk na różnych kontynentach daje Volvo większą odporność na zawirowania geopolityczne i pozwala na sprawne dostosowywanie się do zmieniających się trendów w branży motoryzacyjnej. To strategiczne podejście może okazać się kluczowe dla długoterminowego sukcesu marki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Volvo XC90 czy BMW X5? Porównanie dużych SUV-ów z segmentu premium
Unia Europejska zaostrza politykę celną wobec chińskich samochodów elektrycznych
Planowane podwyżki ceł przez Unię Europejską na samochody elektryczne importowane z Chin mają na celu ochronę europejskich producentów. Podobne działania podjęły już Stany Zjednoczone, gdzie cła na chińskie pojazdy elektryczne wzrosły czterokrotnie za prezydentury Joe Bidena, a od sierpnia mają osiągnąć poziom 100%. Takie posunięcia zmuszają producentów, takich jak Volvo, do poszukiwania alternatywnych rozwiązań.
Poza kwestiami celnymi, samochody sprowadzane do Unii Europejskiej muszą spełniać rygorystyczne normy bezpieczeństwa, w tym nowe obowiązkowe systemy ADAS (Advanced Driver Assistance Systems), które wejdą w życie w lipcu. Przeniesienie produkcji do Belgii pozwoli Volvo uniknąć problemów związanych z podwyższonymi cłami i zapewnić zgodność z europejskimi standardami.
Alternatywą, którą rozważano w Volvo, było całkowite wstrzymanie sprzedaży w Europie elektrycznych modeli produkowanych w Chinach, takich jak Polestar montowany w Chengdu. Jednak przeniesienie produkcji do Gandawy okazało się lepszym rozwiązaniem, pozwalającym na utrzymanie obecności tych samochodów na europejskim rynku. Fabryka w Belgii może okazać się największym beneficjentem tego zamieszania, które ma na celu obronę przed napływem konkurencyjnych cenowo i technologicznie chińskich samochodów elektrycznych.
