Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Chińskie miliardy, szwedzkie problemy. Jak Geely zepsuło reputację Volvo

Volvo przez dekady uchodziło za synonim niezawodności i trwałości – samochody tej marki słynęły z ogromnych przebiegów bez poważnych usterek. Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, a najnowsze badanie J.D. Power stawia szwedzką markę na jednym z ostatnich miejsc pod względem niezawodności. Co poszło nie tak i czy Volvo jest w stanie odwrócić ten trend?

volvo awaryjność
Fot. Volvo

Volvo jako synonim trwałości to minione czasy

Volvo przez lata było znane nie tylko jako producent wyjątkowo bezpiecznych samochodów, ale również jako twórca konstrukcyjnie solidnych, niemal niezniszczalnych aut. U podstaw tej reputacji leżała skandynawska filozofia prostoty i konsekwentne stosowanie sprawdzonych, wieloletnich rozwiązań technicznych. Szwedzi nie gonili za nowinkami za wszelką cenę – wdrażali nowe technologie dopiero wtedy, gdy te zdążyły się sprawdzić w długotrwałej eksploatacji.

Takie podejście owocowało samochodami, które potrafiły służyć właścicielom przez dziesiątki lat przy regularnej konserwacji i naprawach. Statystyki niezawodności jednoznacznie potwierdzały tę opinię, a Volvo plasowało się w czołówce najbardziej niezawodnych marek na świecie. Auta z Göteborga były wręcz symbolem tego, że dobry samochód nie musi być ani najnowocześniejszy, ani najbardziej skomplikowany.

W 1999 roku sytuacja zaczęła się jednak zmieniać, gdy Volvo zostało włączone do grupy Premier Automotive Group założonej przez Forda, obok takich marek jak Aston Martin, Jaguar i Land Rover. Producent z błękitnym owalm postanowił popchnąć szwedzką markę ku segmentowi premium, na poziom Audi, BMW czy Mercedesa. Samochody Volvo nabrały luksusu, lecz oparte były na technologii Forda, która nie należała do najniezawodniejszych. Renoma marki doznała pewnego uszczerbku, choć auta z początku lat dwutysięcznych nadal uchodziły za trwałe.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Upadek Skody w Chinach. Od 341 tysięcy sprzedanych aut do zera

Chińskie inwestycje i pogoń za nowoczesnością

Szesnaście lat temu markę przejął chiński koncern Geely, który konsekwentnie pompował w szwedzką kasę ogromne środki finansowe. Sam tylko rozwój platformy SPA pochłonął 11 miliardów dolarów. Początkowo inwestycje przynosiły efekty – Volvo mogło skuteczniej zaistnieć w segmencie premium i ambitnie budować wizerunek technologicznego pioniera.

Marka kładła nacisk na bezpieczeństwo, wracając tym samym do swoich korzeni, jednak miały je zapewnić przede wszystkim zaawansowane systemy elektroniczne. Volvo zaczęło chwalić się pięknymi, nowoczesnymi wnętrzami samochodów, z których stopniowo znikały fizyczne przyciski, zastąpione przez ekrany dotykowe. Jednocześnie stawały się coraz bardziej skomplikowane – nie tylko za sprawą rozbudowanej elektroniki, ale również przejścia od silników spalinowych ku hybrydom plug-in i samochodom elektrycznym.

Ta prosta, szwedzka filozofia konstruowania samochodów definitywnie odeszła w przeszłość. Choć nowe podejście przełożyło się na wzrost sprzedaży, tradycyjne zalety marki zaczęły się rozmywać. Zamiast niemal bezgranicznej satysfakcji właścicieli, zaczęły się piętrzyć skargi i reklamacje, a długoletnia reputacja producenta niezniszczalnych aut coraz bardziej traciła na aktualności.

Dramatyczny upadek w rankingach niezawodności

Jeszcze w 2004 roku Volvo S40 zostało uznane przez J.D. Power za najlepszy samochód w swojej klasie, a w 2009 roku cała marka mieściła się w dziesiątce najbardziej satysfakcjonujących producentów według tej samej firmy badawczej. W latach 2011–2012 Szwedzi mogli się cieszyć już tylko z plasowania się blisko średniej branżowej, a potem było już tylko gorzej. W 2019 roku Volvo zajęło trzecie miejsce od końca w rankingu niezawodności.

W tegorocznym badaniu sytuacja jest jeszcze poważniejsza – gorzej od Volvo wypada już tylko Volkswagen. Na każde sto samochodów szwedzkiej marki przypada aż 296 problemów, podczas gdy branżowa średnia wynosi 204 PP100, a najlepszy Lexus osiągnął jedynie 151 PP100. Im niższy wynik, tym wyższa niezawodność danej marki – Volvo jest zatem daleko w tyle za liderami zestawienia.

Sytuacja jest na tyle zła, że żaden model Volvo nie znalazł się na podium nawet w żadnej z cząstkowych kategorii badania – nawet na drugim czy trzecim miejscu. Na tle Szwedów wyróżniają się producenci tzw. mainstreamowi: Hyundai, Kia, Ford czy Chevrolet, których modele regularnie pojawiają się na podium.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Właściciel nowiutkiego Volvo miał awarię hamulców podczas jazdy po aktualizacji oprogramowania, która miała rozwiązać problem. I wszystko nagrał

Problemy technologii i oprogramowania jako główne źródło skarg

Najpoważniejszym problemem jest to, że aby odzyskać dawną chwałę, Volvo musiałoby niemal zacząć od zera. Z badania wyraźnie wynika, że skargi klientów koncentrują się dokładnie na tych obszarach, na których zbudowane jest współczesne Volvo. Problemy z hybrydami plug-in wzrosły o 39 PP100, osiągając poziom 281 PP100, zaś w przypadku elektryków wzrost wyniósł 14 PP100, do poziomu 237 PP100. Jedynie samochody spalinowe nieznacznie poprawiły wynik, odnotowując spadek o 2 PP100 do 198 PP100.

Poważna krytyka dotyczy również systemów multimedialnych i aktualizacji oprogramowania instalowanych przez internet. W badaniu przeprowadzonym od grudnia 2024 do listopada 2025 roku wzięło udział 33 268 właścicieli samochodów mających maksymalnie trzy lata. Aż 40 procent z nich stwierdziło, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy ich pojazd był aktualizowany oprogramowaniem przez internet, jednak zaledwie 27 procent odczuło faktyczną poprawę działania auta.

Pozostałe 58 procent właścicieli, których samochody przeszły aktualizację, stwierdziło, że nie zauważyło żadnej poprawy. W efekcie aktualizacje online przyniosły pogorszenie ogólnej oceny niezawodności o 2,5 PP100. Dla Volvo słabą pociechą może być fakt, że rosnąca krytyka dotyka całego segmentu premium – luka między samochodami luksusowymi a mainstreamowymi wzrosła o kolejne 8 PP100 do 17 PP100, a marki premium tracą w siedmiu z dziewięciu analizowanych kategorii. Ich jedynymi mocnymi stronami pozostają układy napędowe i fotele – choć w przypadku Volva trudno mówić o nich jako o atutach, skoro napędy od lat są raczej koniecznością niż dumą marki.