Linglong znów w centrum uwagi
W połowie lutego 2026 roku europejska organizacja pomocy drogowej ACE opublikowała wyniki własnego testu opon letnich w rozmiarze 225/40 R18 XL. Badano między innymi długość drogi hamowania na suchej i mokrej nawierzchni, aquaplaning oraz sterowalność. Ku zaskoczeniu wielu, model Linglong Sport Master – marka dotychczas krytykowana za złe zachowanie na mokrej nawierzchni – osiągnął trzecią najkrótszą drogę hamowania, zatrzymując się z prędkości 80 km/h na zaledwie 25,38 metra.
Mimo tego imponującego wyniku cząstkowego Linglong uplasował się dopiero na siódmym miejscu spośród dziesięciu testowanych modeli. Było to wyraźnym sygnałem, że Sport Master nie jest mistrzem we wszystkich dyscyplinach. Dobre hamowanie na mokrym asfalcie nie wystarczyło, by zrekompensować słabości ujawnione w pozostałych kategoriach oceny.
Właśnie te sygnały skłoniły ADAC do przeprowadzenia znacznie bardziej rozbudowanego i kompleksowego testu, tym razem na mniejszym rozmiarze 225/50 R17. Niemcy zastosowali szersze spektrum kryteriów oceny, co pozwoliło ujawnić pełny obraz możliwości poszczególnych opon – zarówno na mokrej, jak i suchej nawierzchni. Wyniki nie pozostawiają złudzeń.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chińskie miliardy, szwedzkie problemy. Jak Geely zepsuło reputację Volvo
ADAC nie ma litości
W teście ADAC model Linglong Sport Master ponownie wypadł przyzwoicie na mokrej nawierzchni, uzyskując wynik 30,1 metra drogi hamowania – identyczny z rezultatem o klasę wyżej ocenionego modelu Continental PremiumContact 7. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Continental gwarantuje przebieg na poziomie 44 700 km, podczas gdy Linglong zajął ostatnie miejsce w kategorii trwałości z wynikiem zaledwie 26 100 km.
Tuż przed Linglongiem uplasowały się inne chińskie opony Leao Nova-Force Acro z prognozowanym przebiegiem 27 700 km. Model ten radzi sobie względnie nieźle na mokrej nawierzchni z wynikiem 33 metrów, podobnie jak tureckie opony Lassa Revola osiągające 32,9 metra. Jednak żaden z tych modeli nie zapewnia zadowalającej trwałości – Leao może liczyć na 36 100 km przebiegu, co oznacza, że oszczędności przy zakupie trzeba będzie szybko „odrobić” na kolejnej wymianie opon.
ADAC nie owijał w bawełnę, komentując zachowanie Linglonga: „Wygląda na to, że opony Linglong zostały zoptymalizowane wyłącznie pod kątem mokrych warunków. Ich osiągi na suchej nawierzchni są przez to znacząco gorsze. Gdy opony się rozgrzeją, reagują na polecenia kierownicze w sposób ospały, przez co bardzo trudno uzyskać właściwy kąt skrętu. Kierownica nie tylko sprawia wrażenie mało precyzyjnej, ale w środku zakrętu wymaga dodatkowych korekt” – stwierdził ADAC.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: VW sięga dna? Zaczął montować tanie chińskie opony w swoim drogim modelu
Różnica w cenie to różnica w bezpieczeństwie
Spośród 16 testowanych modeli ADAC uznał za dobre jedynie trzy. Zwycięzcą testu zostały opony Continental PremiumContact 7, na drugiej pozycji uplasowało się Pirelli Cinturato, a na trzeciej Goodyear EfficientGrip Performance 2. Co prawda kosztują one nawet dwukrotnie więcej niż chińska i turecka konkurencja, ale zapewniają też ponad dwukrotnie dłuższy przebieg oraz zdecydowanie lepsze osiągi na drodze.
Ekonomika zakupu jest zatem złudna w przypadku tańszych modeli. Kierowca, który wybiera Linglonga, Leao lub Lassę, przyciągnięty niską ceną, musi liczyć się z częstszą wymianą opon, a przede wszystkim z poważnymi kompromisami w zakresie bezpieczeństwa. Szczególnie niebezpieczna jest ospałość kierownicy podczas jazdy na suchej nawierzchni – problem, który ujawnia się zwłaszcza podczas dynamicznej jazdy i pokonywania zakrętów.
Podsumowując wyniki testu ADAC, można stwierdzić, że chińskie opony Linglong oraz Leao, a także tureckie Lassa, mimo akceptowalnych wyników hamowania na mokrym asfalcie, nie powinny trafiać na koła nowoczesnych samochodów osobowych. Poświęcenie wszystkich pozostałych właściwości jezdnych na rzecz jednej dyscypliny to zbyt wysoka cena, którą ostatecznie płaci kierowca – własnym bezpieczeństwem.

Fot. ADAC
