Od lidera satysfakcji do końca rankingu
Jeszcze nie tak dawno Volvo triumfowało w badaniach satysfakcji właścicieli samochodów. Szwedzkie auta należały do najbardziej cenionych na rynku, a ich reputacja opierała się na prostocie, trwałości i wyjątkowej niezawodności. Badanie przeprowadzone przez renomowaną firmę J.D. Power, skupiające się na zadowoleniu właścicieli samochodów nie starszych niż trzy lata, przez długie lata stawiało Volvo na szczycie zestawień.
Pierwsze pęknięcia w tym wizerunku pojawiły się jeszcze za czasów, gdy właścicielem marki był Ford. Niebieski owal chciał zrobić z Volvo konkurenta dla Audi, BMW i Mercedesa, co oznaczało gruntowną zmianę DNA firmy. Strategię tę kontynuował kolejny właściciel – chińskie Geely – i choć auta rzeczywiście stały się wizualnie atrakcyjniejsze i bardziej luksusowe, przełożyło się to początkowo na wzrost sprzedaży, ukrywając narastające problemy.
Zbyt skomplikowana technika odbiła się bowiem na dawnej niezawodności. Właściciele zaczęli odwiedzać serwisy częściej niż kiedykolwiek wcześniej i zostawiać tam coraz więcej pieniędzy – często za naprawy elementów, z których nigdy nawet nie korzystali. W tegorocznym badaniu J.D. Power Volvo znalazło się na przedostatnim miejscu całego zestawienia, co jest wyrazem dramatycznego upadku marki, która kiedyś temu rankingowi przewodziła.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chińskie miliardy, szwedzkie problemy. Jak Geely zepsuło reputację Volvo
Elektryczna obsesja bez pokrycia w rynku
Do problemów z jakością dołożyła się wieloletnia obsesja Volvo na punkcie elektryfikacji. Szwedzi ogłosili głośno, że w ciągu kilku lat przejdą wyłącznie na samochody elektryczne – dosłownie „bez żadnych jeśli i ale”. Była to deklaracja złożona z niezwykłą pewnością siebie i bez oglądania się na rzeczywiste potrzeby klientów, co okazało się strategicznym samobójstwem.
Gdy tylko pojawiły się pierwsze sygnały, że rynek nie podąża w wyznaczonym przez Volvo kierunku, marka po cichu wycofała się ze swoich zapowiedzi, przyznając, że nie może „dyktować ludziom”, co mają kupować. Szkody zostały jednak już wyrządzone. Atrakcyjne nowe modele spalinowe albo w ogóle nie powstały, albo zostały potraktowane po macoszemu, a elektryczne nowości cieszyły się zainteresowaniem jedynie przez krótki czas – jak to zwykle z nowościami bywa.
Wynik tej polityki jest bezlitosny: w pierwszym kwartale 2025 roku łączna sprzedaż modeli EX30, EX30 Cross Country i EX90 na rynku amerykańskim wyniosła zaledwie 2075 sztuk. Dla porównania – Porsche sprzedało w tym samym czasie i na tym samym rynku prawie dwukrotnie więcej egzemplarzy samego modelu 911. To porównanie mówi wszystko o skali porażki elektrycznej ofensywy Volvo.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Właściciel nowiutkiego Volvo miał awarię hamulców podczas jazdy po aktualizacji oprogramowania, która miała rozwiązać problem. I wszystko nagrał
Katastrofalne liczby i brak drogi wyjścia
Stany Zjednoczone są dla Volvo drugim co do wielkości rynkiem na świecie i kluczowym elementem globalnej strategii sprzedażowej. Tymczasem właśnie tam w ciągu jednego kwartału sprzedaż runęła z 33 285 do zaledwie 22 651 pojazdów – czyli o 32 procent. Co szczególnie alarmujące, nie ma ani jednego modelu w gamie, który odnotowałby wzrost lub choćby utrzymał ubiegłoroczny wynik.
Sztandarowy model XC60, jeden z filarów sprzedaży marki, zanotował aż 37-procentowy spadek, osiągając wynik 8061 rejestracji. Nałożyły się na to nowe cła, które podniosły cenę tego auta, co w połączeniu z nadszarpniętą reputacją jakościową skutecznie odstraszało kupujących. Modele S60 i S90 zostały całkowicie wycofane z oferty, co oznaczało odpowiednio stuprocentowy i 95-procentowy spadek rejestracji, a na V60 Cross Country Szwedzi zaprzestali przyjmowania zamówień.
Elektryczny EX30 jest droższy niż znacznie większy Ford F-150 – i w pierwszym kwartale znalazł zaledwie 915 nabywców, o jedną czwartą mniej niż rok wcześniej, gdy wyniki i tak były mizerne. Tymczasem na rynku istnieje realne zapotrzebowanie na niezawodne, długowieczne auto rodzinne, w które przez kolejną dekadę nie trzeba wkładać fortuny – i klienci zapłaciliby za nie więcej, gdyby tylko mieli pewność, że je dostaną. Volvo od pewnego czasu notoryczne tej pewności nie daje, a droga powrotna do lepszych wyników będzie długa i wyboista, bo kluczowe problemy marki nie mają prostych rozwiązań.
