Nie trzeba przypominać, dlaczego plan Mercedesa, zakładający sprzedaż wyłącznie samochodów elektrycznych od 2030 roku, załamał się, zanim na dobre wszedł w życie. W Stuttgarcie najwyraźniej nie wzięto pod uwagę, że marka jest szczególnie związana z wysokowydajnymi silnikami spalinowymi i jednostkami Diesla, a jej typowa klientela jest raczej konserwatywna i w dojrzałym wieku.
Powiedzenie dotychczasowym klientom, że wkrótce będą mogli kupić jedynie droższe i mniej praktyczne produkty, nie z powodu zewnętrznego przymusu, ale z powodu ideologicznych przekonań firmy, okazało się biznesowym strzałem w stopę.
Radykalne cięcia kosztów i przeniesienie produkcji
Mercedes ogłosił ambitny plan redukcji kosztów o 10 procent w ciągu najbliższych dwóch lat. W przeciwieństwie do Volkswagena, firma nie planuje zamykania fabryk, jednak rozważa przeniesienie jednej linii montażowej z Niemiec na Węgry, gdzie koszty produkcji są aż o 70 procent niższe.
W ramach nowej strategii firma szczególnie mocno skupi się na zwiększeniu produkcji w Ameryce i Chinach, co ma stanowić odpowiedź na ryzyko wzrostu ceł importowych. Do 2027 roku Mercedes planuje wprowadzić na rynek prawie 40 całkowicie nowych lub gruntownie zmodernizowanych modeli.
Z tej liczby 17 modeli otrzyma napęd elektryczny, co nie dziwi biorąc pod uwagę dotychczasowe inwestycje w elektromobilność i konieczność spełnienia coraz bardziej rygorystycznych norm emisji. Co jednak znaczące, aż 19 planowanych pojazdów będzie wyposażonych w silniki spalinowe, które Mercedes zamierza oferować jeszcze długo w następnej dekadzie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Spektakularna porażka Mercedesa. Wymiana V8 na 4 cylindry w AMG okazała się katastrofą
Rewolucja w stylistyce i odejście od „jajowatego” designu
Mercedes porzuca dotychczasowy język projektowy, który sprawił, że modele takie jak EQE czy EQS przypominały jajka na kółkach czy nadgryzione cukierki. Zamiast tego firma przyjmuje podejście podobne do BMW, którego program samochodów elektrycznych okazał się sukcesem.
Pierwszym zwiastunem nowej stylistyki będzie trzecia generacja modelu CLA, której premiera odbędzie się jeszcze w tym roku. Na początek zadebiutuje sedan, a później dołączą do niego wersja kombi oraz spokrewniony model SUV.
Nowa strategia designu zakłada, że samochody elektryczne będą różnić się od spalinowych jedynie drobnymi detalami, niezależnie od tego, czy będą bazować na tych samych czy różnych platformach technicznych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chiński silnik 1.5 w nowych Mercedesach. W ramach cięcia kosztów
Radykalna zmiana w segmencie dostawczym
Mercedes-Benz Vans całkowicie zmienia swoje podejście do elektryfikacji. Pierwotny plan zakładający przejście na wyłącznie elektryczny napęd już w przyszłym roku okazał się być kompletnie oderwany od rzeczywistości rynkowej, szczególnie w kontekście pojazdów użytkowych.
W segmencie dostawczym kluczowe znaczenie mają realne możliwości i efektywność operacyjna, a nie ideologiczne założenia. Mercedes zrozumiał to, zanim klienci zmusili go do zmiany decyzji poprzez swoje wybory zakupowe.
Firma wprowadza teraz dwie równoległe platformy: VAN.EA dla pojazdów elektrycznych oraz VAN.CA dla pojazdów spalinowych. Obie architektury będą współdzielić około 70 procent części, co umożliwi ich produkcję na tej samej linii montażowej. Nie łudźmy się jednak, że w firmie nagle zaczęto myśleć całkowicie konwencjonalnie – na to Mercedes zaszedł już za daleko w swojej dotychczasowej strategii i nie wszystko zostanie przemyślane na nowo. Niemniej jednak jest to fundamentalny zwrot w polityce firmy.
