W ostatnich latach w naszym kraju dochodzi rocznie do kilkuset wypadków na przejazdach kolejowych, z których wiele kończy się tragicznie, a niewiele odbywa się całkowicie bez obrażeń. Zdecydowana większość z nich jest spowodowana winą kierowcy pojazdu drogowego. Wszyscy zawsze pukamy się w czoło i zastanawiamy, jak to w ogóle możliwe, że ktoś wjeżdża na przejazd, gdy świecą się światła ostrzegawcze, opuszczone są szlabany lub widać zbliżający się pociąg. Ale uwierzcie lub nie, może się to zdarzyć naprawdę nieumyślnie i nie musi to być celowe działanie.
Jak ktoś może wjechać na przejazd i na nim utknąć?
Ciągle czytamy o kierowcach, którzy celowo wjeżdżają na przejazd i ryzykują, bo nie chcą czekać, ale raczej chodzi tu o zwykłą nieuwagę, a przede wszystkim złą ocenę sytuacji. Gdzieś może poruszać się kolumna pojazdów przez przejazd, a jeśli popełnisz błąd i wciśniesz się na przejazd, nie mogąc go w całości przejechać (podobnie jak nie powinno się wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli nie można go przejechać), masz gotowy problem. Nie musi to być celowe działanie i ryzykowanie, ale po prostu zwykły błąd kierowcy wynikający z nieuwagi.
Dość istotny wpływ może mieć również pogoda wpływająca na widoczność. Większość wypadków nie zdarza się z jednej przyczyny, raczej jest to kombinacja wielu czynników. Wyobraź sobie sytuację, gdy jedziesz rano lub wieczorem z rażącym słońcem, masz brudną lub zaparowaną przednią szybę, a do tego głośno włączoną muzykę lub akurat rozmawiasz przez telefon czy patrzysz w nawigację (co dodatkowo obniża twoją uwagę). Nie słyszysz akustycznego ostrzeżenia przejazdu kolejowego i nie widzisz tych czerwonych świateł ostrzegawczych. Łatwo może ci się zdarzyć, że w momencie, gdy jesteś na przejeździe, szlabany zaczynają opadać.
Wtedy kierowca nagle się budzi i automatycznie naciska hamulec. Ale chwilę mu zajmuje, zanim właściwie uświadomi sobie, gdzie jest i co się stało. A cenny czas już ucieka. Rośnie napięcie i w stresie kierowca popełnia wiele kolejnych, na pierwszy rzut oka zupełnie niezrozumiałych błędów. Na przykład może mu zgasnąć silnik i w stresie nie poradzi sobie z ponownym uruchomieniem (bo nie uświadomi sobie, że musi na przykład wcisnąć sprzęgło). Teraz się śmiejesz, ale pod presją ludzie popełniają dziwne błędy. Ale co teraz z tym zrobić?
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Burza w samochodzie. Co robić, kiedy pioruny spotkają cię w samochodzie?
Co robić, gdy zatrzymasz się na przejeździe
Jeśli masz poczucie, że pojazd ma rzeczywiście usterkę techniczną i nie da się go ruszyć, nie czekaj i uciekaj ze wszystkimi pasażerami z dala od samochodu poza przejazd. Następnie zadzwoń na numer alarmowy 112 i podaj numer przejazdu (zwykle znajduje się na tabliczce na urządzeniu sygnalizacyjnym przejazdu) – ale zanim zdążysz to zrobić, prawdopodobnie pociąg już nadjedzie. Jeśli tor jest w zakręcie lub nie ma dobrych warunków widoczności, bieganie przeciwko pociągowi i machanie do maszynisty (i tak nie wiesz, z której strony nadjedzie) jest raczej bezcelowe. Rozpędzony pociąg hamuje kilkaset metrów. Pamiętaj też, że niebezpieczne kawałki żelaza, które pociąg wyrzuca w przestrzeń przy takim zderzeniu, mogą polecieć właśnie w Twoim kierunku.
Szlabany przejazdów są skonstruowane tak, aby można je było łatwo podnieść jedną ręką i w razie potrzeby stosunkowo łatwo przebić pojazdem. Najlepsze rozwiązanie? Po prostu rusz i przejedź przez szlaban. Owszem, trochę podrapiesz maskę, słupki i dach, ale to i tak mniej szkód, niż gdyby rozpędzony pociąg cię zmiótł. Dotyczy to również furgonetek, ciężarówek i autobusów, w przypadku których kształt karoserii prawdopodobnie spowoduje, że szlaban się złamie. Szlaban może złamać nawet nieuważny rowerzysta, więc nie bój się, że nie złamie go dwutonowy samochód czy załadowana ciężarówka. Wynikłe szkody będą wielokrotnie mniejsze, niż gdybyś zostawił auto na przejeździe. O obrażeniach czy śmierci w przypadku ewentualnej kolizji nawet nie wspominamy.
Szlaban można również podnieść, ale zanim twój pasażer odepnie pas, zanim wysiądzie z samochodu, zanim dobiegnie do szlabanu… może to zająć dwadzieścia, trzydzieści sekund, których raczej nie masz do dyspozycji. Z pewnością nie na ruchliwych wielotorowych korytarzach kolejowych, gdzie odstęp między opuszczonymi szlabanami a szybko przejeżdżającym pociągiem wynosi właśnie tylko maksymalnie kilkadziesiąt sekund.
Co robić potem?
To stresująca sytuacja i nie jest wykluczone, że później będziesz potrzebować profesjonalnej pomocy. Taka sytuacja może człowieka zdenerwować i tak samo długo nie będzie w stanie bezpiecznie kontynuować jazdy. Można zalecić zatrzymanie się w bezpiecznym miejscu i wezwanie pomocy – numer alarmowy to 112, a swoją pozycję podasz według unikalnego numeru na tablicy na przejeździe.
Jeśli dojdzie do uszkodzenia szlabanów, należy zgłosić sprawę Policji. Gdybyś uciekł, mogłoby to być zakwalifikowane jako ucieczka z miejsca wypadku (lub niezatrzymanie się po wypadku), za co grozi mandat do 6 tysięcy złotych i zwrot kosztów likwidacji szkody z własnej kieszeni. Poza tym dzisiaj wszędzie (a zwłaszcza wokół przejazdów) są kamery.
Tak czy inaczej, to duży problem, ponieważ niedozwolony przejazd przez przejazd kolejowy to kolejna pozycja, za którą możecie zostać ukarani. Za przejazd kolejowy przy czerwonym świetle grozi bowiem mandat 2 tys. złotych i 6 punktów karnych. Pieniądze to oczywiście kwestia wtórna, a najważniejsze jest ludzkie życie – swoje, ale także innych znajdujących się wokół. Warto więc zawsze skupiać się na jeździe samochodem, a już zwłaszcza w okolicach przejazdów kolejowych.

