Mały Ford dla aktywnych na bazie dostawczaka
Na początku należy wyjaśnić, czym w ogóle jest Tourneo Courier i czym różni się od Transita Couriera. Całą rodzina Transita to modele w pełni dostawcze przeznaczone do działalności biznesowej, podczas rodzina Tourneo to modele co do zasady przeznaczone do przewozu osób. Courier to zawsze najmniejszy model w gamie, a po nim znajdziecie jeszcze Connecta i Customa. Nie ma natomiast w pełni osobowego odpowiednika Forda Transita – to po prostu Transit minibus.
Być może zastanawiacie się, po co Fordowi dwa bardzo podobne samochody – Tourneo Courier i Tourneo Connect. Prawda jest taka, że są one podobne tylko na pierwszy rzut oka, a w rzeczywistości są diametralnie różne. I nie chodzi tylko o różnicę w wymiarach, choć to też ważna sprawa. Tourneo Courier jest krótszy o 171 mm (4 344 do 4 515 mm), nieco węższy i nieznacznie wyższy. Zasadnicza różnica tkwi jednak gdzie indziej – podczas gdy Tourneo Connect technicznie jest bliźniakiem Volkswagena Caddy, Tourneo Courier to 100-procentowy Ford. Ma własny silnik, podwozie, wnętrze czy multimedia.
My testowaliśmy wersję Active, która jak sama nazwa wskazuje – jest stworzona dla ludzi prowadzących aktywny styl życia. Wyróżniają ją chociażby 17-calowe obręcze kół, osłony nadkoli w czarnym kolorze, specjalny wzór kratki wlotu powietrza czy wiele oznaczeń Active (tudzież A z trzema kreskami we wnętrzu).

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
To budżetowa propozycja
Ceny omówimy jeszcze poniżej, ale już teraz warto wskazać nie bez powodu, że cennik startuje od 92 890 zł. Biorąc pod uwagę rynkowe uwarunkowania, można powiedzieć, że jest tanio. Oszczędności dokonano jednak mądrze i we właściwych miejscach. Już na pierwszy rzut oka widać, że LED-owe są tylko światła dzienne, a światła mijania i drogowe są halogenami. Gdzie problem, jeśli mówimy o budżetowym samochodzie? Dodatkowo podkreślić należy, że niemal pionowy przód samochodu z ogromnymi lampami może się podobać.
Tył samochodu też jest zresztą pionowy, co powoduje natychmiastowe skojarzenia Tourneo Couriera z pudłem. A to z kolei sugeruje sporo przestrzeni we wnętrzu – i słusznie. Nie oczekujcie jednak cudów, ale zdrowego rozsądku. Prawda jest też taka, że samochody typu Tourneo Couriera są po prostu skazane na kanciaste kształty i jedyne co można zrobić, to popracować nad designem. A to Ford zrobił bardzo dobrze, choć o gustach się nie dyskutuje – słyszeliśmy już także niewybredne opinie na temat tego samochodu.
Według nas samochód w wersji Active wygląda jednak naprawdę dobrze – zielony metalik, kontrastujący biały dach oraz czarne elementy z plastiku w połączeniu z 17-calowymi kołami tworzą harmonijną całość. Samochód po prostu przyciąga wzrok, czyli… jest odwrotnością standardowego rodzinnego vana. Courier Active wręcz zachęca do tego, aby prowadzić nim aktywne życie. Byle tylko nie w przesadnie trudnych warunkach, bowiem prześwit samochodu to 170 milimetrów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ford Tourneo Courier 2024. Wersje, silniki, ceny. Co można kupić?
Wyposażenie Tourneo Couriera to niejednolita historia…
Wracając do oszczędności, to we wnętrzu Ford Tourneo Courier może pozytywnie zaskoczyć. W tej cenie należy wybaczyć twarde plastiki, proste siedzenia i niewielki podłokietnik – tylko dla kierowcy. Jest za to siedem poduszek powietrznych, 8″ cyfrowe zegary i wskaźniki, 8″ ekran systemu informacyjno-rozrywkowego, bezprzewodowe połączenie Android Auto i Apple CarPlay, bezprzewodowa ładowarka do smartfonów, adaptacyjny tempomat czy kamera cofania. Do tego wiele systemów bezpieczeństwa i wspomagania, które znamy z droższych modeli, z systemem monitorowania martwego pola i funkcją ostrzegania o pojazdach nadjeżdżających z prawej albo lewej strony podczas cofania na czele.
Co na minus? Po pierwsze brak klasycznego sterowania klimatyzacją za pomocą fizycznych przycisków – robi się to na ekranie infotainmentu. To o tyle dziwne, że sama kierownica, dźwignia zmiany biegów i hamulec ręczny są dość klasyczne i brak fizycznych przycisków nieco burzy wizerunek nastawionego na kierowcę wnętrza – nowoczesnego, ale w starym, dobrym stylu. Infotainment to SYNC4, a więc już nie „stary” SYNC3, ale jeszcze nie SYNC 4A, który zadebiutował w Fordzie Mustangu Mach-E. Ten pojawi się jednak w elektrycznej wersji modelu, której premiera jeszcze przed nami.
Po drugie, to coś pomiędzy ekranami – wiemy czemu się tam znalazło i jak Ford to tłumaczy, ale… to bez sensu. W E-Tourneo Courierze spotkacie dwa 12-calowe wyświetlacze i zdaje się, że w spalinowej wersji po prostu zastosowano już docelową obudowę, ale „stare” ekrany, więc ogromna przestrzeń między nimi w całości z piano black wyglądałaby po prostu źle. Wymyślono więc takiego potworka, który w zamyśle jest uchwytem na telefon komórkowy. Po co jednak uchwyt na telefon komórkowy, skoro jest bezprzewodowy AA i CarPlay?
Last, but not least – Renault potrafiło zrobić wyłącznik obowiązkowego już ostrzegania o prędkości w bardzo przystępnym miejscu. Ford pod tym względem jest daleko w tyle – każdorazowo trzeba grzebać dość głęboko w ustawieniach – oczywiście na dotykowym ekranie.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Duży bagażnik jedną z największych zalet
Wersję Active we wnętrzu rozpoznacie po wszechobecnych literach A na siedzeniach. Pasażerowie z przodu mają też ogrom schowków różnych rozmiarów. Za ekranami znajdziecie największy z nich, a spory znajduje się także przed pasażerem. Do tego dochodzą boczne kieszenie oraz mnóstwo malutkich schowków na drobiazgi – w drzwiach, przed dźwignią zmiany biegów, za dźwignią zmiany biegów czy pod hamulcem ręcznym. Do tego dochodzi oczywiście ogromna półka nad głowami – to akurat 100-procentowa funkcjonalność przeniesiona z samochodu dostawczego. Znacznie gorzej wygląda sytuacja pasażerów z tyłu, którzy mają ledwie małe schowki w drzwiach (nie ma kieszeni).
Jeśli chodzi o przestrzeń z tyłu samochodu, to jest jej naprawdę sporo. Do tego dochodzą oczywiście przesuwne drzwi, które mają doskonale znaną zaletę – eliminują potrzebę większej ilości miejsca na parkingach, co może przydać się z dziećmi.
Takie samochody często kupuje się dla potrzeb rodzinnych ze względu na praktyczność i przestronność, co jest również mocną stroną Tourneo Couriera. W podstawowym układzie bagażnik ma pojemność 570 litrów, a gdybyśmy zmierzyli ją do dachu wynosiła by ona niemal 1 200 litrów. Dodatkowo, po złożeniu oparć tylnych siedzeń uzyskujemy przestrzeń o pojemności aż 2 162 litrów. Krawędź załadunkowa jest niska, a sam bagażnik jest całościowo jednym z największych plusów modelu. Wadą dla kobiet może być wielka i masywna klapa bagażnika, który nie zawsze właściwie się domyka – czasem można to przeoczyć i dowiedzieć się dopiero z ekranu komputera po zamknięciu drzwi i zapięciu pasów…
Dodać należy, że oparcia składają się w stosunku 60:40 – nie ma trzech oddzielnych siedzeń. Tylnej kanapy nie da się ani przesunąć ani tym bardziej wyjąć. Można na niej za to zamontować dwa foteliki dziecięce za pomocą ISOFIX – po ich montażu pomiędzy nimi zostanie tylko nieco przestrzeni na dziecięce fanty albo brudne chusteczki wiecznie „lekko przeziębionych” pociech.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Tylko jeden napęd w ofercie nowego Tourneo Couriera
Oferta silnikowa także jest dość okrojona. Pod maską znajdziemy jedynie 3-cylindrowy EcoBoost o pojemności jednego litra – bez miękkiej hybrydy, nie mówiąc już o bardziej zaawansowanych technologiach. Można natomiast wybrać przekładnię pomiędzy manualem, a 7-biegową dwusprzęgłową skrzynią biegów. O dziwo, w naszym testowanym egzemplarzu mieliśmy do czynienia z 6-biegowym manualem, który bardzo dobrze współpracuje z silnikiem i zasługuje na pochwały.
Motor to już poprawiona wersja 3-cylindrowego silnika, z łańcuchem rozrządu, choć pompa oleju nadal jest napędzana paskiem nasiąkniętym olejem. W wersji Active Tourneo Courier ma masę własną zaledwie 1 373 kg (z manualem), dlatego do modelu trafiły hamulce tarczowe z przodu i bębny z tyłu.
Wracając do silnika, to tak mała jednostka sprawdza się w dość dużym samochodzie naprawdę przyzwoicie. Turbodoładowany, trzycylindrowy silnik benzynowy z bezpośrednim wtryskiem ma moc 125 KM i maksymalny moment obrotowy 200 Nm. Przy średnim obciążeniu ma wystarczającą moc, a zużycie nie jest katastrofalne – 6 litrów na 100 km poza miastem, 7,3 l/100 km w mieście i 8,2 l/100 km na autostradzie.
Średnia z tygodniowego testu wyszła nam na poziomie 7,4 l/100 km, ale jeździliśmy sporo drogami ekspresowymi. Zbiornik paliwa ma 45 litrów – nie obrazilibyśmy się, gdyby było nieco więcej. Jasne, spalanie też nie rzuca na kolana, ale nie jest też dramatyczne. Rozumiemy jednak tych, którzy chcieliby w tym modelu oszczędniejszego Diesla 1.5 100 KM, którego można znaleźć w Transicie Courierze.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Jak jeździ nowy Tourneo Courier?
Co równie istotne, tym samochodem po prostu dobrze się jeździ. Tydzień wcześniej poruszaliśmy się Dacią Duster, która wypadła pod tym względem słabiej. Nowy Tourneo Courier dobrze przyspiesza już od niskich obrotów, a przełożenia są dość długie. Jazda nim po drogach ekspresowych nie męczy ani pasażera ani samochodu, co jest naprawdę dużym plusem biorąc pod uwagę cenę i pozycjonowanie modelu.
Ustawienie amortyzatorów i resorów nadaje samochodowi poczucie lekkości na drodze, w czym nie przeszkadza nawet gorsza nawierzchnia. Tourneo Courier po prostu jeździ i skręca jak samochód osobowy. Auto reaguje na manewry kierownicą szybko i z wystarczającym sprzężeniem zwrotnym. Inżynierowie Forda wykonali więc dobrą robotę przy podwoziu pojazdu.
Oczywiście nie mamy zamiaru zaklinać rzeczywistości. Gwałtowna zmiana kierunku jazdy powoduje, że to „pudło na kołach” po prostu nieco się buja. Podobnie wygląda sprawa podróżowania z prędkościami autostradowymi przy bocznym wietrze. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli dodamy jeszcze, że pozycja za kierownicą jest bardzo dobra, z widoczność z samochodu we wszystkich kierunkach – znakomita.

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz

Fot. Daniel Mirkiewicz
Nowy Ford Tourneo Courier – test, opinie. Czy warto zainteresować się tym modelem?
Nowe samochody są coraz droższe, ale Tourneo Courier jest jedną z najciekawszych budżetowych propozycji. Można go bowiem kupić z rozsądnym wyposażeniem już od wspomnianych 92 890 zł. Testowana przez nas wersja Active to co najmniej 106 500 zł, ale do tego należy dodać choćby Pakiet Winter (podgrzewane: przednie fotele, kierownica, przednia szyba) za 2 337 zł, który z całą pewnością docenicie. Piękny zielony lakier Bursting Green to wydatek kolejnych 1 722 złotych. Ogółem jednak ciężko będzie wam przekroczyć 120 tysięcy złotych, a to w przypadku innych modeli bardzo łatwe. Główny rywal Tourneo Couriera to zapewne Dacia Jogger, która jest tylko nieco tańsza, ale gorzej wyposażona i po prostu gorzej jeździ.
Nowy Ford Tourneo Courier jest znacząco lepszy od poprzedniej generacji, a dodatkowo wygląda znacznie bardziej jak samochód osobowy niż przeróbka z samochodu dostawczego. W swojej cenie model jest naprawdę dobrą propozycją – lepszą od wielu przyzwoicie wyposażonych SUV-ów. Jest od nich tańszy, a jednocześnie bardziej wszechstronny. Świetnie wygląda, dobrze się prowadzi i pomieści naprawdę sporo. Największe minusy to jednak dość wysokie spalanie i pomniejsze sprawy technologiczne, takie jak brak fizycznej obsługi klimatyzacji czy problematyczne wyłączanie obowiązkowych „pikaczy”. Ogółem ten samochód to jednak miła niespodzianka – zwłaszcza dla tych, którzy będą umieć korzystać głównie z jego zalet.
