Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Von der Leyen zaproponowała nowości dla motoryzacji. Ludzie siedzieli w niemym zdumieniu

Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, zaprezentowała w Turynie zaskakujący plan, który wywołał konsternację wśród słuchaczy. Występując na Włoskim Tygodniu Technologicznym, przedstawiła pomysł, który wydaje się oderwany od rzeczywistości, w jakiej znajduje się europejski przemysł motoryzacyjny. Jej propozycja, zamiast rozwiązywać palące problemy branży, zdaje się wprowadzać kolejny ambitny, lecz trudny do realizacji cel.

ursula von der leyen
Fot. Komisja Europejska

Europejski sektor motoryzacyjny zmaga się z poważnymi wyzwaniami, które wynikają z polityki samej Unii Europejskiej. Producenci borykają się z rosnącymi kosztami produkcji, wynikającymi m.in. z rygorystycznych regulacji środowiskowych, które narzuca Bruksela. W tym kontekście oczekiwania, że ta sama instytucja, która przyczyniła się do obecnych trudności, zaproponuje realne rozwiązania, wydają się naiwne.

Von der Leyen, zamiast skupić się na naprawie fundamentów branży, takich jak konkurencyjność kosztowa czy dostosowanie oferty do potrzeb klientów, postawiła na futurystyczną wizję. Jej wystąpienie w Turynie było jak scena z bajki, w której magik wyciąga królika z kapelusza, licząc, że publiczność zapomni o rzeczywistych problemach. Tymczasem reakcje w sali wskazywały na zdumienie i sceptycyzm wobec jej propozycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zielony koszmar UE. Szumnie zapowiadany szczyt wprowadził „odroczenie”, czyli nie zmienił nic

Kryzys europejskiego przemysłu motoryzacyjnego

Europejski przemysł motoryzacyjny znajduje się na krawędzi kryzysu, jakiego jeszcze nie doświadczył. Ignorowanie tego faktu jest równoznaczne z zamykaniem oczu na rzeczywistość. Unia Europejska, kierując się ideologicznym zapałem do redukcji emisji CO2, wprowadziła regulacje, które stały się obciążeniem dla producentów samochodów.

Polityka „zielonego bicza”, jak można określić unijne regulacje środowiskowe, stawia przed przemysłem motoryzacyjnym niemal niewykonalne wymagania. Skupienie się wyłącznie na minimalizacji emisji dwutlenku węgla doprowadziło do zaniedbania innych kluczowych aspektów, takich jak stabilność ekonomiczna czy potrzeby konsumentów. W rezultacie europejskie firmy tracą konkurencyjność na globalnym rynku, a ich wysiłki są niewspółmierne do efektów w skali globalnych emisji.

Koszty tej ideologicznej krucjaty są ogromne. Producenci muszą inwestować miliardy w technologie, które nie zawsze przynoszą oczekiwane rezultaty, a konsumenci otrzymują produkty, które niekoniecznie odpowiadają ich potrzebom. W efekcie branża motoryzacyjna znajduje się w pułapce, z której wyjście wymaga zmiany podejścia na poziomie unijnego przywództwa.

Propozycja autonomicznych pojazdów jako remedium

Von der Leyen zaproponowała, by europejski przemysł motoryzacyjny postawił na technologię autonomicznych pojazdów, wspieranych przez sztuczną inteligencję (AI). Według niej strategia „AI-first” ma być kluczem do ożywienia sektora, poprawy bezpieczeństwa na drogach oraz rozwiązania problemów z korkami i dostępem do transportu publicznego. Przewodnicząca wskazała na sukcesy w USA i Chinach, gdzie autonomiczne pojazdy są już rzeczywistością, sugerując, że Europa powinna podążać tą samą drogą.

Jej plan zakłada stworzenie sieci miast w UE, w których europejskie marki mogłyby testować autonomiczne pojazdy. Ma to nie tylko wspierać innowacje, ale także przywrócić konkurencyjność europejskim producentom. Von der Leyen podkreśliła, że przyszłość motoryzacji należy do Europy, a autonomiczne pojazdy są kluczowym elementem tej wizji.

Propozycja ta spotkała się jednak z niedowierzaniem. Krytycy wskazują, że inwestowanie w technologię autonomicznych pojazdów, która wciąż jest w fazie rozwoju i wymaga ogromnych nakładów finansowych, nie rozwiązuje bieżących problemów branży. Zamiast skupić się na poprawie istniejących procesów produkcyjnych i dostosowaniu oferty do oczekiwań klientów, von der Leyen proponuje kolejny ryzykowny krok, który może pogłębić trudności europejskich producentów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Chińczycy po cichu zjadają europejski rynek. Fiat, Nissan czy Tesla już za ich plecami

Oderwanie od rzeczywistości unijnego przywództwa

Reakcje na propozycję von der Leyen były jednoznaczne – publiczność w Turynie pozostała w milczącym zdumieniu. Wielu odbiera jej plan jako dowód na oderwanie unijnego przywództwa od rzeczywistości. Zamiast pragmatycznych rozwiązań, takich jak obniżenie kosztów produkcji czy dostosowanie regulacji do realiów rynkowych, przewodnicząca proponuje kolejny ambitny, lecz nierealistyczny projekt.

Porównanie von der Leyen do postaci z bajki, która z nonszalancją wyciąga kolejne pomysły z kapelusza, nie jest przypadkowe. Jej wizja autonomicznych pojazdów przypomina bardziej marzenie inspirowane sukcesami Elona Muska i Tesli niż realny plan dla europejskiego przemysłu. Problem w tym, że europejskie firmy nie mają zasobów, by ścigać się w technologicznym wyścigu, który wciąż jest daleki od komercyjnego sukcesu.

Podsumowując, propozycja Ursuli von der Leyen jest symbolem szerszego problemu – braku zrozumienia dla rzeczywistych potrzeb branży motoryzacyjnej. Zamiast szukać rozwiązań, które mogłyby natychmiast poprawić sytuację, unijne przywództwo stawia na chimeryczne projekty, które w najlepszym razie przyniosą efekty za wiele lat. Tymczasem europejscy producenci potrzebują wsparcia tu i teraz, by przetrwać w globalnej konkurencji.