Taka inwestycja w tradycyjne silniki to nie lada wyzwanie finansowe, nawet w branży motoryzacyjnej, gdzie koszty rozwoju nowych modeli są zawsze wysokie. Stellantis, mimo wcześniejszego zaangażowania w pojazdy elektryczne, postanowił zmienić priorytety, odpowiadając na potrzeby rynku i klientów. Decyzja ta jest postrzegana jako odpowiedź na wcześniejsze niepowodzenia w segmencie elektromobilności, które przyniosły więcej strat niż zysków.
Zwrot w strategii firmy jest również związany z odejściem dotychczasowego szefa, Carlosa Tavaresa, który opuścił stanowisko 1 grudnia ubiegłego roku. Pod jego kierownictwem Stellantis mocno stawiało na Europę i pojazdy elektryczne, co jednak nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Teraz firma koncentruje się na rynku amerykańskim, gdzie silniki spalinowe wciąż cieszą się ogromną popularnością.
Nowa strategia Stellantisa? Odejście od elektromobilności
Pod wodzą Carlosa Tavaresa Stellantis obrało kurs na elektromobilność, co miało uczynić firmę liderem w zrównoważonej motoryzacji. Jednak ta strategia zakończyła się fiaskiem – sprzedaż spadała, zyski malały, a reputacja marek należących do koncernu, takich jak Jeep, Chrysler czy Dodge, ucierpiała. Tavares, który zdawał się tracić kontakt z rzeczywistością rynkową, musiał ustąpić miejsca nowym liderom.
Nowy kierunek firmy jest wyraźnym odejściem od wcześniejszych założeń. Stellantis inwestuje teraz w Amerykę Północną, gdzie popyt na pojazdy z silnikami spalinowymi pozostaje wysoki. W ramach tej strategii koncern przeznaczył już 10 miliardów dolarów na rozwój swojej oferty w USA, Kanadzie i Meksyku, z czego połowa to świeża inwestycja ogłoszona w ostatnich miesiącach.
Decyzja o powrocie do silników spalinowych jest również odpowiedzią na oczekiwania klientów, którzy w wielu segmentach nadal preferują tradycyjne napędy. Stellantis chce odzyskać zaufanie konsumentów i poprawić wizerunek swoich marek, które ucierpiały w wyniku nieudanych eksperymentów z elektromobilnością. Ten zwrot jest szczególnie widoczny w przypadku marek Jeep, Chrysler i Dodge, które otrzymają znaczną część nowych funduszy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mercedes i Stellantis wstrzymują budowę nowych fabryk baterii. Brak zainteresowania samochodami elektrycznymi nie daje im wyboru
Dodge Charger. Powrót muscle cara z silnikiem V8
Jednym z kluczowych elementów nowej strategii Stellantisu jest inwestycja w markę Dodge, a konkretnie w model Charger. Początkowo planowano, że Charger będzie dostępny wyłącznie w wersji elektrycznej, co spotkało się z chłodnym przyjęciem fanów marki. W odpowiedzi na ich oczekiwania firma wprowadziła wersję z silnikiem sześciocylindrowym, a teraz rozważa powrót legendarnego silnika V8 Hemi.
Elektryczny Charger okazał się komercyjną porażką, co tylko przyspieszyło decyzję o wprowadzeniu wariantów spalinowych. Szef marki Dodge, Matt McLear, zasugerował, że powrót silnika V8 jest realny, co może okazać się strzałem w dziesiątkę. Klienci cenią klasyczne silniki za ich osiągi i charakterystyczny dźwięk, a istniejąca technologia V8 pozwala uniknąć kosztownego opracowywania nowych jednostek.
Inwestycja Stellantisa nie ogranicza się jednak do nowych modeli. Firma planuje ponownie otworzyć zamknięte wcześniej fabryki w stanach Illinois i Michigan oraz zwiększyć zatrudnienie. Te działania mają nie tylko poprawić wyniki finansowe, ale także wzmocnić pozycję koncernu na rynku amerykańskim, gdzie wciąż dominują tradycyjne napędy.
Koncern zdaje sobie sprawę, że sukces na rynku wymaga nie tylko odpowiednich produktów, ale także solidnej bazy produkcyjnej. Ponowne otwarcie fabryk i zwiększenie zatrudnienia to kroki, które mają umocnić pozycję Stellantisu w regionie. Firma chce pokazać, że powrót do silników spalinowych to nie tylko nostalgiczny gest, ale realna strategia na przyszłość.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Alfa Romeo opóźnia transformację na samochody elektryczne. Są nowe plany
Chrysler wraca do gry z silnikami spalinowymi
Marka Chrysler, która w ostatnich latach była w cieniu, również skorzysta na nowej strategii Stellantisa. Dotychczas oferta Chryslera ograniczała się do przestarzałych modeli minivanów, takich jak Voyager i Pacifica. Teraz firma planuje poszerzyć swoje portfolio, stawiając na pojazdy z silnikami spalinowymi, które mają szansę przyciągnąć nowych klientów.
Decyzja o powrocie do tradycyjnych napędów jest zgodna z obecnymi trendami na rynku amerykańskim, gdzie elektromobilność nie zdobyła jeszcze powszechnej akceptacji. Stellantis chce wykorzystać ten moment, aby odbudować pozycję Chryslera jako konkurencyjnej marki. Nowe modele mają być bardziej atrakcyjne i dostosowane do oczekiwań klientów, którzy cenią niezawodność i osiągi.
Przewiduje się, że obecna strategia koncernu pozostanie niezmieniona przynajmniej do 2029 roku, kiedy to zakończy się prezydentura Donalda Trumpa. Polityka wspierająca tradycyjne napędy w USA sprzyja planom koncernu, ale przyszłość po tym okresie pozostaje niepewna. Czy Stellantis ponownie zmieni kurs? To pokażą najbliższe lata.
