Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Badania wykazały, że samochody elektryczne coraz bardziej dzielą społeczeństwo. Niewielu zwolenników, a liczba przeciwników wzrosła trzykrotnie

Najnowsze badanie pokazuje, że samochody elektryczne coraz bardziej polaryzują społeczeństwo. Zwolenników tego typu pojazdów jest zaledwie 7 procent, podczas gdy liczba ich przeciwników wzrosła trzykrotnie, osiągając 22 procent. To wyraźny sygnał, że temat ten budzi silne emocje i dzieli ludzi na zdecydowane obozy.

samochody elektryczne toyota bz4x
Fot. Toyota

Badanie przeprowadzone przez brytyjską Automobile Association (AA) i omówione przez dziennikarzy Auto Express ujawnia, że elektryczny napęd dzieli społeczeństwo na cztery grupy: zagorzałych przeciwników, sceptyków, potencjalnych nabywców oraz entuzjastycznych zwolenników. Największą grupę stanowią potencjalni klienci (52 procent), którzy rozważają zakup samochodu elektrycznego, ale tylko pod warunkiem poprawy technologii, obniżki cen czy rozbudowy infrastruktury. Te oczekiwania pozostają jednak niespełnione od ponad wieku.

Z kolei entuzjaści, którzy już posiadają lub chcą posiadać samochód elektryczny, to jedynie wspomniane 7 procent. Tymczasem przeciwnicy, zarówno ci zdeklarowani, jak i sceptycy preferujący silniki spalinowe (razem 42 procent), wyraźnie dominują w debacie. Wyniki te, szczególnie w Wielkiej Brytanii, pokazują, jak trudne jest przekonanie społeczeństwa do samochodów elektrycznych.

Historia i wyzwania samochodów elektrycznych

Idea napędu elektrycznego towarzyszy motoryzacji od jej zarania. Warto przypomnieć, że to właśnie samochody elektryczne, a nie spalinowe, jako pierwsze zyskały popularność na przełomie XIX i XX wieku, stając się wówczas dominującym typem pojazdów. Ich późniejszy upadek wynikał z rozwoju silników spalinowych, które oferowały lepszą użyteczność i niższą cenę, spychając elektryczne alternatywy na margines.

Przez dekady podejmowano liczne próby przywrócenia samochodom elektrycznym dawnej świetności, ale wszystkie kończyły się niepowodzeniem z powodu ograniczeń technologii baterii. Były one zbyt duże, ciężkie, drogie, wolno się ładowały i szybko zużywały, co czyniło je niekonkurencyjnymi wobec silników spalinowych, zdolnych do niemal nieograniczonej eksploatacji dzięki prostemu tankowaniu paliwa. Nawet dzisiejszy postęp w dziedzinie baterii nie zniwelował tych różnic na tyle, by samochody elektryczne mogły być uznane za idealne rozwiązanie dla wszystkich.

Mimo to niektóre rządy, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, forsują politykę promowania samochodów elektrycznych, często w sposób budzący kontrowersje. Krytycy wskazują, że narzucanie takich rozwiązań przypomina totalitarne podejście, co zamiast zachęcać, budzi opór. Przykład pandemii pokazuje, że brak dialogu i wyjaśnień prowadzi do instynktownego sprzeciwu – podobnie dzieje się teraz z samochodami elektrycznymi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mazda idzie pod prąd. Cięcia środków na samochody elektryczne, a także nowy benzyniak

Polityczny nacisk budzi sprzeciw

Decyzja o narzuceniu samochodów elektrycznych jako jedynego rozwiązania spotyka się z rosnącą krytyką. Szef Astona Martina otwarcie przyznał, że część klientów szczerze nienawidzi takich aut, a forsowanie ich sprzedaży jest dla niego niewyobrażalne. Nie chodzi tu tylko o nabywców luksusowych marek – samochody elektryczne coraz częściej postrzegane są jako symbol politycznego przymusu.

Brytyjskie badanie AA potwierdza, że polityczny nacisk zamiast zwiększać akceptację, tworzy nowych przeciwników. Agresywne regulacje, takie jak planowany zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych, wywołują reakcję obronną – ludzie odrzucają samochody elektryczne nie z powodu ich wad, lecz jako sprzeciw wobec narzucania im wyboru.

Eksperci z Auto Express podkreślają, że problemem jest także dezinformacja. Przykładowo, co trzeci kierowca sądzi, że samochody elektryczne dostępne są z manualną skrzynią biegów, co jest teoretycznie możliwe, ale w praktyce nierealne – większość takich aut ma jednostopniowe przekładnie. Z kolei 7 procent obawia się, że zakaz obejmie także używane auta spalinowe, co obecnie nie jest planowane, ale pokazuje skalę nieporozumień.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Alfa Romeo opóźnia transformację na samochody elektryczne. Są nowe plany

Czy samochody elektryczne mają przyszłość?

Zwolennicy samochodów elektrycznych wciąż czekają na przełom – lepsze baterie, niższe ceny, rozbudowaną sieć ładowarek. Te same nadzieje towarzyszyły branży od ponad stu lat, ale realia nadal odbiegają od oczekiwań. Dla 52 procent potencjalnych nabywców samochód elektryczny to opcja na przyszłość, ale nie teraźniejszość, co stawia pod znakiem zapytania ich masową adopcję.

Tymczasem polityka forsowania samochodów elektrycznych przynosi skutki odwrotne do zamierzonych. Zamiast przekonywać, alienuje – 22 procent zagorzałych przeciwników mogłoby nie istnieć, gdyby dano ludziom wolność wyboru. Odrzucają oni nie tyle same auta elektryczne, co przymus z nimi związany, który odbija się w ich postrzeganiu tych pojazdów.

Autorzy badania zwracają uwagę na wszechobecne zniekształcenia informacyjne po obu stronach debaty. Niezależnie od tego, czy oczekiwania wobec samochodów elektrycznych są nadmiernie pozytywne, czy negatywne, brak rzetelnej dyskusji tylko pogłębia podziały. W efekcie, zamiast postępu, mamy stagnację i coraz większą polaryzację społeczną wokół tego tematu.