Okazuje się, że problem nie leży w spalinach wydobywających się bezpośrednio z rury wydechowej, ale w tym, co dzieje się z nimi później. Badania przeprowadzone na modelu Skoda Scala 1.0 TSI, wyposażonym w filtr cząstek stałych, wykazały, że świeże emisje są minimalne i zgodne z normami. Niestety, po kilku godzinach w atmosferze te same spaliny przekształcają się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
Naukowcy podkreślają, że kluczowym zagadnieniem jest proces chemicznego starzenia się spalin. Gdy spaliny unoszą się w powietrzu i są wystawione na działanie promieni słonecznych, dochodzi do powstawania wtórnych cząstek PM2.5, które są wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia. To odkrycie stawia pod znakiem zapytania skuteczność obecnych regulacji, które koncentrują się głównie na pomiarach laboratoryjnych.
Toksyczne przemiany w atmosferze
Świeże spaliny, czyli te bezpośrednio wydobywające się z rury wydechowej, są dokładnie analizowane w laboratoriach podczas homologacji pojazdów. Dzięki filtrom cząstek stałych ich stężenie jest bardzo niskie, a wpływ na komórki nabłonkowe płuc – znikomy. Takie wyniki sugerują, że nowoczesne samochody benzynowe są bezpieczne dla zdrowia i środowiska.
Jednak sytuacja zmienia się dramatycznie, gdy spaliny pozostają w atmosferze przez kilka godzin. Naukowcy przeprowadzili symulację chemicznego starzenia powietrza, odtwarzając warunki, w jakich spaliny reagują pod wpływem słońca. W efekcie zaobserwowano intensywną produkcję cząstek PM2.5, które pochodzą z przemian chemicznych związków takich jak benzen czy naftalen.
Te drobne cząstki, o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra, są na tyle małe, że mogą przenikać głęboko do pęcherzyków płucnych. Ich toksyczność została potwierdzona w testach na ludzkich komórkach płucnych, gdzie wykazano, że powodują one stany zapalne, uszkodzenia DNA, stres oksydacyjny, a nawet obumieranie komórek. To alarmujące odkrycie wskazuje, że skutki emisji spalin są znacznie poważniejsze, niż dotychczas sądzono.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Spalinowy Fiat 500 ma być hitem. Będzie miał do dyspozycji całą słynną fabrykę
PM2.5 – niewidoczne zagrożenie dla zdrowia
Cząstki PM2.5 od dawna budzą niepokój ekspertów ds. zdrowia publicznego, obok tlenków azotu (NOx), ze względu na ich wysoką szkodliwość. Są one mniejsze niż czerwone krwinki, co pozwala im przenikać do najdalszych zakątków układu oddechowego. Ich obecność w powietrzu jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ mogą wywoływać poważne problemy zdrowotne, w tym choroby układu oddechowego i sercowo-naczyniowego.
Badania wykazały, że cząstki PM2.5 powstające w wyniku fotochemicznego starzenia spalin są szczególnie toksyczne. Związki takie jak naftalen czy benzen, obecne w spalinach, ulegają utlenianiu i przekształcają się w wtórne aerozole. Te nowe cząstki, powstałe po zaledwie krótkim czasie ekspozycji na światło słoneczne, wywołują ostre reakcje biologiczne w organizmie, w tym zwiększoną cytotoksyczność i genotoksyczność.
Aby przeciwdziałać temu zagrożeniu, producenci samochodów stosują zaawansowane systemy oczyszczania spalin, w tym filtry cząstek stałych i katalizatory. Jednak obecne regulacje koncentrują się wyłącznie na emisjach mierzonych w rurze wydechowej. Badacze sugerują, że przyszłe normy powinny uwzględniać także chemiczne przemiany spalin w atmosferze, aby lepiej odzwierciedlać rzeczywisty wpływ pojazdów na zdrowie ludzi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zmierzch silników spalinowych? Japońscy producenci połączyli siły i pokazują, jak je utrzymać
Potrzeba nowych regulacji emisji
Wyniki badań jasno wskazują, że obecne normy emisji, choć rygorystyczne, nie uwzględniają pełnego obrazu. Skupiając się wyłącznie na spalinach świeżych, pomijają one toksyczne przemiany, które zachodzą w atmosferze. To poważne niedopatrzenie, które może mieć dalekosiężne konsekwencje dla zdrowia publicznego i jakości powietrza.
Autorzy badania proponują, by przyszłe regulacje obejmowały analizę chemicznego starzenia spalin. Tego typu podejście pozwoliłoby lepiej ocenić, jakie substancje wdychają ludzie w codziennym życiu, a nie tylko to, co wydobywa się z rury wydechowej. Wprowadzenie takich zmian mogłoby znacząco wpłynąć na projektowanie systemów oczyszczania spalin i poprawić skuteczność ochrony środowiska.
Podsumowując, choć samochody Euro 6 są krokiem w dobrym kierunku, ich wpływ na zdrowie i środowisko jest bardziej złożony, niż dotychczas sądzono. Konieczne jest dalsze badanie procesów chemicznych zachodzących w atmosferze oraz dostosowanie przepisów, aby w pełni zminimalizować zagrożenia związane z emisjami spalin. Tylko w ten sposób możliwe będzie osiągnięcie prawdziwie czystej motoryzacji.
