Przyczyny tego zjawiska są złożone, ale w dużej mierze wynikają z polityki unijnej, która nakłada na przemysł liczne ograniczenia. Wysokie ceny energii, obciążone dodatkowymi kosztami w postaci emisji CO2, oraz nadmierna liczba regulacji, zakazów i norm sprawiają, że produkcja przemysłowa staje się coraz mniej opłacalna. W efekcie europejskie fabryki tracą konkurencyjność wobec zakładów z innych kontynentów, gdzie takich obciążeń jest znacznie mniej.
Sytuacja we Włoszech jest szczególnie alarmująca, ponieważ kraj ten był kiedyś symbolem motoryzacyjnej potęgi. Jeszcze kilka lat temu włoskie fabryki produkowały blisko 1,2 miliona pojazdów rocznie. Dziś liczby te należą do przeszłości, a obecny kryzys pokazuje, jak szybko może dojść do upadku nawet tak ugruntowanego sektora, gdy polityka gospodarcza ignoruje realia rynkowe.
Polityka klimatyczna dusi przemysł
Wysokie koszty energii, wynikające z unijnych regulacji takich jak system handlu emisjami, znacząco podnoszą koszty produkcji. Kiedy do tego doda się kolejne obciążenia, takie jak normy emisji CO2 dla produktów końcowych, ceny samochodów stają się zaporowe. W efekcie konsumenci coraz częściej wybierają tańsze pojazdy spoza Europy, co dodatkowo pogłębia kryzys producentów ze Starego Kontynentu.
Nadmierna biurokracja to kolejny czynnik, który paraliżuje europejski przemysł. Tysiące przepisów, ograniczeń i regulacji podważa fundamenty efektywnego rynku, na którym to popyt i podaż powinny decydować o sukcesie. Zamiast wspierać innowacje i konkurencyjność, unijne regulacje zmuszają producentów do borykania się z biurokratycznymi przeszkodami, które zwiększają koszty i opóźniają procesy produkcyjne.
W efekcie produkcja przemysłowa w Europie staje się coraz bardziej nieopłacalna. Włochy są tego najlepszym przykładem – kraj, który kiedyś był liderem w produkcji samochodów, dziś zmaga się z dramatycznym spadkiem liczby wytwarzanych pojazdów. To nie tylko problem ekonomiczny, ale także społeczny, ponieważ upadające fabryki oznaczają utratę miejsc pracy i osłabienie lokalnych społeczności.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ferrari całkowicie zmienia kierunek. Nie chce już samochodów budowanych wyłącznie z myślą o prędkości
Włochy na motoryzacyjnym dnie
Dane przedstawione przez Bloomberg, powołujące się na organizację związkową FIM-CISL, są jednoznaczne – w pierwszym kwartale 2025 roku we Włoszech wyprodukowano zaledwie 109 900 samochodów osobowych i użytkowych. To spadek o 35,5% w porównaniu z i tak już niskimi wynikami z poprzedniego roku. Produkcja samochodów osobowych była jeszcze bardziej dramatyczna, osiągając zaledwie 60 533 pojazdy, co oznacza spadek o 42,5% rok do roku.
Sytuacja w legendarnych zakładach, takich jak fabryka Mirafiori w Turynie, jest równie ponura. W pierwszym kwartale tego roku wyprodukowano tam zaledwie 9 860 samochodów – liczba, która jeszcze kilka dekad temu była osiągana w ciągu kilku dni. Te dane pokazują, jak głęboki jest kryzys, który dotyka włoski sektor motoryzacyjny, i jak daleko zaszły zmiany w strukturze przemysłowej kraju.
Ferdinando Uliano, szef FIM-CISL, wyraził głębokie zaniepokojenie tymi wynikami, wskazując, że dodatkowe czynniki, takie jak potencjalne amerykańskie cła, mogą jeszcze bardziej pogorszyć sytuację. Jednak obwinianie zewnętrznych mocarstw wydaje się chybione – obecny kryzys jest w dużej mierze wynikiem wewnętrznych decyzji politycznych, które stopniowo niszczą konkurencyjność europejskiego przemysłu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Fiat Panda 2025. Wersje, silniki, ceny. Co można kupić?
Czy to już koniec europejskiej motoryzacji?
Włoski przypadek jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej, która obejmuje całą Europę. Deindustrializacja, kiedyś postrzegana jako teoria spiskowa, stała się niezaprzeczalnym faktem. Kraje Unii Europejskiej, zamiast wspierać swoje przemysły, wprowadzają regulacje, które czynią produkcję coraz bardziej kosztowną i mniej efektywną. Od absurdalnych norm dotyczących emisji po szczegółowe przepisy określające nawet rodzaj słomki do napojów – unijna polityka zdaje się ignorować realne potrzeby gospodarki.
Włochy, które jeszcze niedawno były motoryzacyjnym gigantem, dziś produkują samochody na poziomie sprzed niemal 70 lat. To nie tylko ekonomiczna klęska, ale także symbol upadku pewnej epoki. Jeśli obecne trendy się utrzymają, europejski przemysł motoryzacyjny może stać się jedynie wspomnieniem, a kraje takie jak Włochy będą zmuszone szukać nowych źródeł dochodów w zupełnie innych sektorach.
Pytanie, czy to początek końca, czy już jego finał, pozostaje otwarte. Jednak liczby nie kłamią – obecna sytuacja jest nie tylko trudna, ale także średnioterminowo nie do utrzymania. Bez radykalnych zmian w polityce gospodarczej i przemysłowej Europy, przyszłość sektora motoryzacyjnego rysuje się w bardzo ciemnych barwach.
