Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

BMW wstrzymało plany produkcji elektrycznych modeli Mini w Europie. Powód jest łatwy do odgadnięcia – brak zainteresowania

BMW podjęło zaskakującą decyzję o wstrzymaniu planów produkcji elektrycznych modeli Mini w Europie. Powód jest prosty i łatwy do przewidzenia – brak zainteresowania ze strony klientów. To nie chwilowa przerwa, ale poważny krok wstecz, który każe zastanowić się nad przyszłością elektromobilności w wydaniu tej marki.

produkcja mini oxford
Fot. Mini

Firma zainwestowała w projekt około 600 milionów funtów, a dodatkowo otrzymała dotację w wysokości 60 milionów funtów na rozwój produkcji. Mimo tych nakładów finansowych i wsparcia, BMW musi zmierzyć się z rzeczywistością: elektryczne Mini zwyczajnie się nie sprzedają w wystarczającej liczbie, by projekt miał sens. Co więcej, bez produkcji w Europie marka narażona jest na wysokie, ponad 20-procentowe cła przy imporcie z Chin.

Monachijski gigant nie widzi na horyzoncie żadnych oznak poprawy sytuacji. Rynek zdaje się mówić „nie” elektrycznym Mini, a BMW, mimo wcześniejszych ambitnych deklaracji, musiało ugiąć się pod presją faktów. To cios nie tylko dla planów firmy, ale też dla unijnych wizji pełnej elektryfikacji motoryzacji.

Mini miało być elektryczną gwiazdą BMW, ale plany runęły

BMW nigdy nie podchodziło do elektromobilności w sposób dogmatyczny, jak niektórzy konkurenci, którzy ślepo realizowali polityczne wytyczne. Firma starała się znaleźć złoty środek, tworząc elektryczne auta, które miały być naturalnie atrakcyjne dla klientów. Mini wydawało się idealnym wyborem na taki eksperyment – od 2020 roku BMW zapowiadało, że do 2030 roku marka stanie się w pełni elektryczna.

Cztery lata później, w listopadzie 2024 roku, ten ambitny plan został oficjalnie porzucony. Decyzja zaskoczyła wielu obserwatorów, bo Mini miało być wizytówką elektromobilności w portfolio BMW. Firma wierzyła, że niewielkie rozmiary i charakterystyczny styl Mini idealnie wpiszą się w trend ekologicznych aut miejskich, ale rzeczywistość okazała się brutalna.

To kolejny przykład na to, jak trudne jest pogodzenie wizji z praktyką. BMW miało wielkie oczy, ale brak popytu i zmieniające się warunki rynkowe zmusiły zarząd do zmiany kursu. Elektryczne Mini, zamiast stać się hitem, okazało się obciążeniem, którego firma nie chce dłużej dźwigać.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: BMW X6 II (F16/F86) – silniki. Wady, zalety, opinie. Który wybrać?

Inwestycje w błoto – miliardy zmarnowane na elektryczne marzenia

BMW podkreśla, że decyzja wynika z niepewności w branży motoryzacyjnej i słabego popytu na elektryki. W oświadczeniu czytamy: „BMW Group obecnie ponownie ocenia wprowadzenie produkcji bateryjnych Mini w Oxfordzie”. Projekt, w który wpompowano 600 milionów funtów, został odłożony na czas nieokreślony, a dotacja w wysokości 60 milionów funtów zwrócona. To jasny sygnał, że firma nie wierzy w szybkie odwrócenie trendów rynkowych. Wcześniejsze plany zakładały, że będą tam powstawać małe hatchbacki i większy model Aceman, ale ten scenariusz właśnie odszedł w niepamięć.

Co ciekawe, BMW produkuje już elektrycznego Countrymana, ale to auto ma z Mini niewiele wspólnego – to raczej przebrany model BMW, wytwarzany w Lipsku. Prawdziwe Mini, kojarzone z Oxfordem, nie doczeka się elektrycznej odsłony w Europie, a szkoda zmarnowanych pieniędzy boli tym bardziej, że projekt miał realne podstawy i wsparcie.

Dlaczego BMW wycofało się z tak zaawansowanego planu? Odpowiedź leży w liczbach – sprzedaż elektrycznych aut w Europie w zeszłym roku mocno spadła, a prognozy na 2025 rok są jeszcze gorsze. Firma nie chce kontynuować produkcji, mimo utopionych milionów funtów i rezygnacji z dotacji. Nawet widmo 20,7-procentowych ceł na import z Chin nie skłoniło BMW do zmiany zdania.

To dość wymowne: BMW woli nie robić nic, niż brnąć w projekt, który nie ma przyszłości. W oświadczeniu firma otwarcie przyznaje, że wiara w elektryczną rewolucję została poważnie zachwiana. Produkcja w Europie staje się nieopłacalna, a sprowadzanie aut z Chin obciążone jest kosztami, które dodatkowo obniżają konkurencyjność Mini na rynku.