Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Porsche chwali się rekordem samochodu elektrycznego, który jest o 5 sekund gorszy od czasu jego 6-letniego spalinowego odpowiednika. To się nazywa postęp

Porsche z dumą ogłosiło światu, że ich flagowy samochód elektryczny, Taycan Turbo GT, ustanowił nowy rekord na torze Interlagos w Brazylii, pokonując 4,3-kilometrową trasę w czasie minutę i 42,1 sekundy. To wynik imponujący w kategorii samochodów elektrycznych, ale jednocześnie budzący pewne wątpliwości, gdy zestawimy go z osiągami modeli spalinowych tej marki. Firma podkreśla, że jest to już czwarty rekord tego modelu na różnych kontynentach, co ma świadczyć o jego wyjątkowości.

taycan turbo gt rekord interlagos
Fot. Porsche

Porównanie z wersją Turbo S tego samego modelu, która na tym samym torze osiągnęła czas 1:49,8 minuty, pokazuje progres – różnica wynosi niemal osiem sekund na korzyść Turbo GT. Jednak Porsche nie poprzestało na tym i postanowiło skonfrontować swój elektryczny bolid z kultowym 911 Turbo S, modelem spalinowym, który pokonał Interlagos w 1 minutę i 43,087 sekundy. Radość z tego „zwycięstwa” jest jednak mocno naciągana, bo różnica wynosi niespełna sekundę, a kontekst porównania budzi pytania.

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że Porsche samo podało niedawno inny wynik – ich 911 GT2, model sprzed sześciu lat, który nie jest już produkowany, przejechał ten tor w 1 minutę i 36,967 sekundy. To o całe pięć sekund lepiej niż Taycan Turbo GT, który miał być nowoczesnym, elektrycznym odpowiednikiem. Taki kontrast każe się zastanowić, czy mamy do czynienia z prawdziwym postępem, czy raczej z marketingowym chwytem, który nie wytrzymuje bliższej analizy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czystki w Porsche. To nie przypadek, choć marka mamrocze o „zaplanowanych” ruchach

Marketingowy chaos. Gdy liczby nie oddają całej prawdy

Producenci samochodów w ostatnich latach coraz częściej wpadają w pułapkę kontraproduktywnego marketingu, a Porsche nie jest tu wyjątkiem. Kiedyś komunikaty prasowe były proste – wystarczyło pominąć przesadzone pochwały, by dotrzeć do suchych faktów i liczb, które nie wymagały dodatkowego weryfikowania. Dziś jednak, zwłaszcza w kontekście elektromobilności, informacje podane przez producentów są zaledwie punktem wyjścia do samodzielnego dochodzenia prawdy.

W przypadku najnowszego rekordu Taycana Turbo GT na Interlagos Porsche zaserwowało światu opowieść o triumfie, ale pominęło kilka kluczowych szczegółów. Na przykład rekord na torze w Szanghaju, którym marka wcześniej się chwaliła, już nie należy do Taycana – przejęło go Xiaomi SU7 Ultra. Z kolei na Nürburgringu Taycan Turbo GT jest najszybszy tylko wśród czterodrzwiowych samochodów elektrycznych, bo w ogólnej klasyfikacji przegrywa z Rimakiem Neverą. Takie niuanse pokazują, że sukcesy Porsche są mocno relatywne.

Podobnie wygląda sytuacja z innymi torami. Na kalifornijskim torze Laguna Seca lepszy czas osiągnęła Tesla Model S Plaid w zmodyfikowanej wersji od Unplugged Performance, choć nie była to seryjna produkcja wsparta przez fabrykę – w przeciwieństwie do Taycana, który korzystał z pełnego wsparcia Porsche. Te rozbieżności sprawiają, że entuzjazm wobec rekordów Turbo GT szybko gaśnie, a w jego miejsce pojawia się pytanie: czy firma nie próbuje czasem zamydlić nam oczu?

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ferdinand Porsche. Geniusz z mroczną historią. Jak podbił świat bez dyplomu?

Porównywanie nieporównywalnego

Taycan Turbo GT w wersji z pakietem Weissach, który brał udział w rekordowym przejeździe na Interlagos, to auto zoptymalizowane pod kątem toru – tylne siedzenia zastąpiono karbonowym panelem, a całość zaprojektowano z myślą o osiągach. Tymczasem 911 Turbo S, z którym Porsche porównuje swój samochód elektryczny, to samochód bardziej zwyczajny, wyposażony w luksusy jak wentylowane fotele, system audio Burmester czy podgrzewana kierownica. Takie różnice w konstrukcji i przeznaczeniu obu modeli pokazują, jak naciągane jest to zestawienie.

Co więcej, prawdziwym punktem odniesienia dla Taycana Turbo GT powinien być inny model z linii GT, a nie 911 Turbo S. W porównaniu z Taycanem Turbo S, który na Interlagos był wolniejszy o 6,7 sekundy, nowy rekord faktycznie robi wrażenie, ale gdy spojrzymy na wynik 911 GT2 sprzed sześciu lat, entuzjazm opada. To spalinowe auto, mimo swojego wieku, wciąż pozostaje poza zasięgiem elektrycznego następcy, co stawia pod znakiem zapytania sens hasła o „postępie” w elektromobilności.

Porsche zdaje się nie dostrzegać tych sprzeczności, serwując komunikaty, które brzmią dobrze tylko na pierwszy rzut oka. Dla uważnego obserwatora staje się jasne, że Taycan Turbo GT, choć niewątpliwie szybki, nie jest przełomem, jakiego moglibyśmy oczekiwać. Zamiast tego mamy przykład, jak marka próbuje sprzedać nam opowieść o wyższości elektromobilności, mimo że jej własne spalinowe legendy wciąż trzymają palmę pierwszeństwa. Czy to naprawdę powód do braw, czy raczej dowód na to, że w tym wyścigu technologia elektryczna jeszcze nie dogoniła tradycji?

Oceń nasz artykuł!