Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Niemcy ostrzegają. Nowe samochody mają więcej usterek niż starsze

W dzisiejszych czasach nowe samochody coraz częściej borykają się z problemami, które zaskakują nawet doświadczonych użytkowników. Niemieccy eksperci biją na alarm, wskazując, że liczba usterek w nowych pojazdach jest znacznie wyższa niż w starszych modelach. To zjawisko budzi niepokój, zwłaszcza że dotyczy technologii, które miały ułatwiać życie kierowcom.

nowy mercedes cla produkcja
Fot. Mercedes

Według profesora Steffena Jäckle z Ravensburg-Weingartenskiej Uniwersytetu Nauk Stosowanych, samochody w wieku do trzech lat wykazują dwa i pół raza więcej problemów z multimediami, łącznością oraz systemami asystującymi w porównaniu do starszych pojazdów. Te dane, przekazane magazynowi Auto Motor und Sport, rzucają nowe światło na trudności, z jakimi borykają się właściciele nowoczesnych aut. Co więcej, serwisy często nie są w stanie samodzielnie rozwiązać tych problemów, co prowadzi do frustracji użytkowników.

Problemy te wynikają z coraz większej złożoności elektronicznych systemów w pojazdach. Nowoczesne auta są naszpikowane technologią, która ma zwiększać komfort, ale w praktyce często staje się źródłem awarii. Producenci, mimo obietnic szybkich napraw zdalnych, nie są w stanie sprostać oczekiwaniom, co dodatkowo komplikuje sytuację.

Elektronika – komfort czy źródło frustracji?

Nowoczesne samochody coraz bardziej polegają na zaawansowanej elektronice, która kontroluje niemal każdy aspekt pojazdu, od systemów multimedialnych po asystentów jazdy. Te technologie miały być krokiem w stronę większej wygody, ale rzeczywistość okazuje się mniej kolorowa. Zamiast ułatwiać życie, skomplikowane systemy elektroniczne często prowadzą do frustracji kierowców, a w skrajnych przypadkach nawet do całkowitego unieruchomienia pojazdu.

Stałe połączenie z internetem, które miało umożliwić szybkie aktualizacje i naprawy na odległość, rzadko spełnia swoje zadanie. W praktyce zdalne usuwanie usterek jest niemal niemożliwe, a serwisy muszą czekać na rozwiązania dostarczane przez producentów. To z kolei wydłuża czas naprawy i zwiększa niezadowolenie klientów, którzy oczekują sprawnego działania swoich samochodów.

Profesor Jäckle podkreśla, że problemy z multimediami, łącznością i systemami asystującymi są szczególnie dotkliwe w nowych pojazdach. Serwisy często nie mają narzędzi ani wiedzy, by samodzielnie rozwiązać te kwestie, co zmusza je do polegania na producentach. To pokazuje, jak bardzo współczesna motoryzacja uzależniona jest od wsparcia centralnych jednostek firm produkcyjnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Jaguar upada, a wszyscy wiedzą dlaczego. Spadek o 97,5%

Wolne reakcje producentów na problemy

Czas reakcji producentów na zgłaszane problemy pozostawia wiele do życzenia. Proces rozwiązywania usterek jest złożony i czasochłonny, co dodatkowo komplikuje życie użytkownikom. Gdy klienci zgłaszają problem, serwisy często nie są w stanie go naprawić, a sprawa trafia do centrali producenta, gdzie rozpoczyna się długotrwałe dochodzenie.

Jak wskazuje profesor Jäckle, każdy etap tego procesu – od identyfikacji problemu po wdrożenie rozwiązania – może trwać kilka miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet lata. To sprawia, że użytkownicy nowych samochodów muszą uzbroić się w cierpliwość, co jest szczególnie uciążliwe, gdy usterka uniemożliwia normalne korzystanie z pojazdu. Producenci, mimo zaawansowania technologicznego, nie są w stanie zapewnić szybkich i skutecznych rozwiązań.

Sytuacja ta prowadzi do utraty zaufania klientów, szczególnie wobec marek niemieckich, które tradycyjnie kojarzone były z niezawodnością. Stefan Reindl, dziekan Instytutu Zarządzania Motoryzacją w Geislingen, wskazuje, że problemem jest niedopracowany software, zwłaszcza w pojazdach elektrycznych. Brak dostępu serwisantów do oprogramowania dodatkowo utrudnia naprawy, co w skrajnych przypadkach prowadzi do całkowitego unieruchomienia samochodu.

Niedopracowany software w nowych autach

Kluczowym problemem nowoczesnych samochodów, zwłaszcza elektrycznych, jest niedopracowane oprogramowanie. Stefan Reindl podkreśla, że producenci instalują w swoich pojazdach software, który nie został odpowiednio przetestowany. To prowadzi do licznych usterek, które w niektórych przypadkach mogą całkowicie wyłączyć pojazd z użytku, zamiast ograniczać się do mniej istotnych funkcji, jak aplikacje pokładowe.

Serwisanci, nie mając dostępu do oprogramowania, są bezradni wobec wielu problemów. W efekcie muszą czekać na aktualizacje lub poprawki od producenta, co znacząco wydłuża czas naprawy. W skrajnych przypadkach usterki są na tyle poważne, że samochód staje się niezdolny do jazdy, co jest szczególnie problematyczne w przypadku nowych pojazdów, od których oczekuje się niezawodności.

Sytuacja ta przypomina problemy znane z branży budowlanej, gdzie deweloperzy często stawiają na szybkość realizacji kosztem jakości. W motoryzacji jednak skutki są bardziej dotkliwe, ponieważ samochód z poważną usterką staje się bezużyteczny. Reindl zauważa, że klienci tracą zaufanie do nowych modeli, a starsze wersje, będące na końcu cyklu produkcyjnego, często okazują się bardziej niezawodne.