Sytuacja ZF jest odzwierciedleniem szerszych problemów, z którymi boryka się niemiecka motoryzacja. Spadek zapotrzebowania na tradycyjne komponenty, takie jak elementy silników spalinowych, zmusza firmy do zmiany strategii. Jednocześnie przejście na pojazdy elektryczne, które miało być kołem zamachowym dla branży, napotyka na przeszkody związane z wolniejszym tempem elektryfikacji i wysokimi kosztami inwestycji.
Kryzys ten nie ogranicza się do dużych graczy, takich jak ZF. W całym sektorze obserwuje się falę bankructw i redukcji zatrudnienia, co wskazuje na strukturalne problemy niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Analitycy przewidują, że bez zdecydowanych zmian w podejściu do innowacji i inwestycji, przyszłość wielu firm może być niepewna.
ZF hamuje rozwój elektromobilności
Firma ZF Friedrichshafen, będąca największym na świecie producentem skrzyń biegów, podjęła decyzję o znaczącym ograniczeniu swojej działalności związanej z pojazdami w pełni elektrycznymi. W odpowiedzi na wolniejsze niż oczekiwano tempo elektryfikacji rynku, ZF planuje zredukować o jedną czwartą zatrudnienie w swojej dywizji transmisyjnej dla pojazdów zelektryfikowanych. Decyzja ta dotyczy największego segmentu firmy, co podkreśla skalę wyzwania, przed którym stoi przedsiębiorstwo.
Prezes ZF, Mathias Miedreich, otwarcie przyznał, że pełne przejście na elektromobilność nastąpi później, niż zakładano kilka lat temu. W związku z tym firma zmienia swoje priorytety, kierując inwestycje w stronę technologii hybrydowych, takich jak hybrydy plug-in, które łączą silniki spalinowe z elektrycznymi. To strategiczne przesunięcie ma na celu lepsze dopasowanie do obecnych realiów rynkowych, gdzie popyt na pojazdy w pełni elektryczne rośnie wolniej, niż przewidywano.
Decyzja ZF o ograniczeniu rozwoju produktów dla samochodów w pełni elektrycznych jest również odpowiedzią na trudności w utrzymaniu rentowności w obliczu wysokich kosztów i silnej konkurencji. Firma stara się dostosować do zmieniającego się krajobrazu motoryzacyjnego, jednak takie zmiany niosą za sobą ryzyko dalszych perturbacji w zatrudnieniu i strukturze przedsiębiorstwa.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zwolnienia i cięcia płac. ZF w potężnym kryzysie
Widmo masowych zwolnień do 2030 roku
Redukcje zatrudnienia w ZF nie są odosobnionym przypadkiem. Inni giganci branży, tacy jak Bosch, Continental czy Schaeffler, również zapowiadają znaczące cięcia etatów. Bosch planuje zwolnić 13 000 pracowników, Continental 3000 w swojej dywizji badań i rozwoju, a Schaeffler zamierza zredukować globalnie 3% swojej kadry. Do tego dochodzą plany zwolnień w takich markach jak Volkswagen, Audi czy Porsche, co wskazuje na powszechność problemu w niemieckim sektorze motoryzacyjnym.
Według analiz Bloomberga, niemiecki przemysł motoryzacyjny może stracić nawet 100 000 miejsc pracy do 2030 roku. Skala tych redukcji odzwierciedla głębokie zmiany strukturalne w branży, wynikające z transformacji technologicznej i globalnej konkurencji. Firmy, które przez dekady dominowały na rynku dzięki silnikom spalinowym, teraz muszą zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, które wymagają szybkiej adaptacji.
Te masowe zwolnienia budzą niepokój nie tylko wśród pracowników, ale także wśród lokalnych społeczności i władz. Niemiecki przemysł motoryzacyjny od lat był jednym z filarów gospodarki kraju, a obecny kryzys może mieć dalekosiężne konsekwencje społeczne i ekonomiczne, zwłaszcza w regionach zależnych od tego sektora.
Fala bankructw w sektorze motoryzacyjnym
Kryzys dotyka nie tylko dużych graczy, ale także mniejsze firmy w łańcuchu dostaw. Według raportu firmy konsultingowej Falkensteg, w okresie od stycznia do sierpnia 2025 roku upadło 36 przedsiębiorstw z sektora motoryzacyjnego, w porównaniu do 33 w całym 2024 roku. Prognozy na 2025 rok wskazują na dalszy wzrost liczby bankructw, który może sięgnąć nawet 30% w porównaniu z poprzednim rokiem.
Szczególnie narażone są firmy w pełni zależne od produkcji komponentów do silników spalinowych, które zmagają się z gwałtownym spadkiem popytu. Jednak również przedsiębiorstwa, które postawiły na elektromobilność, napotykają trudności, wynikające z nadmiaru mocy produkcyjnych i braku pełnego wykorzystania swoich fabryk. To prowadzi do sytuacji, w której nawet firmy inwestujące w przyszłość branży borykają się z problemami finansowymi.
Dodatkowym wyzwaniem jest trudność w pozyskiwaniu inwestorów gotowych finansować ryzykowne projekty w niestabilnym otoczeniu rynkowym. W efekcie wiele mniejszych i średnich przedsiębiorstw staje przed widmem upadłości, co może jeszcze bardziej osłabić niemiecki sektor motoryzacyjny.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czystka w Mercedesie. Odpowiedzialni za błędy tracą stanowiska
Wyzwania związane z chińską konkurencją
Niemiecki przemysł motoryzacyjny, przez lata uznawany za światowego lidera, traci przewagę na rzecz Chin, które dynamicznie rozwijają swoją branżę motoryzacyjną. Chińscy producenci nie tylko dysponują potężną, niemal samowystarczalną bazą przemysłową, ale także błyskawicznie wprowadzają innowacje i dostosowują się do zmian rynkowych. Ich zdolność do szybkiego reagowania na nowe trendy, takie jak elektromobilność, stawia ich w uprzywilejowanej pozycji.
Kluczową przewagą Chin są niższe koszty produkcji, zarówno w zakresie energii, jak i siły roboczej. Przed wybuchem wojny Rosji z Ukrainą Niemcy korzystały z taniego gazu z Rosji, co pozwalało im utrzymywać konkurencyjność. Obecnie, zmuszone do importu droższego gazu skroplonego (LNG), niemieckie firmy borykają się z rosnącymi kosztami, które wpływają nie tylko na motoryzację, ale także na inne sektory, takie jak chemiczny, metalurgiczny czy ceramiczny.
W obliczu tych wyzwań analitycy sugerują, że niemiecki przemysł motoryzacyjny musi przejść głęboką transformację strukturalną i kulturową. Kluczowe będzie zwiększenie inwestycji w oprogramowanie, elektronikę mocy oraz nowe architektury napędowe, aby sprostać konkurencji z Azji. Tylko czas pokaże, czy Niemcy zdołają odzyskać swoją pozycję na globalnym rynku motoryzacyjnym.
