Warto zauważyć, że poruszenie tego tematu przez szefa tak wielkiego koncernu motoryzacyjnego jest zjawiskiem niezwykłym. Świadczy to o skali problemu w Niemczech oraz o rosnącym niepokoju w branży motoryzacyjnej, która zaczyna zwracać uwagę na kwestie, które wcześniej nie były aż tak problematyczne.
Sytuacja ta stawia również pytania o szerszy kontekst społeczny i gospodarczy w Niemczech. Podczas gdy niektórzy pracownicy nigdy nie korzystają ze zwolnień lekarskich, nawet będąc chorymi, inni wydają się nadużywać systemu, który został znacząco uproszczony w czasie pandemii COVID-19.
System zwolnień lekarskich jako element zabezpieczenia społecznego
System zwolnień lekarskich stanowi kluczowy element wsparcia dla pracowników, szczególnie w przypadkach długotrwałej choroby, gdy ktoś obiektywnie nie jest w stanie pracować i bez takiego wsparcia mógłby znaleźć się w dramatycznej sytuacji życiowej. Choć teoretycznie mogłoby to być rozwiązane przez dobrowolne ubezpieczenie prywatne, tę rolę spełnia obecnie państwowy system.
Istnieje jednak znacząca różnica między odpowiednim wykorzystaniem a nadużywaniem takiego systemu. W wielu krajach europejskich, w tym w Polsce, powszechną praktyką stało się znajdowanie lekarzy, którzy bez większych problemów wystawiają zwolnienia. Lekarze, mając na uwadze ważniejsze obowiązki, często nie chcą wdawać się w spory z pacjentami o zasadność zwolnienia.
Warto zauważyć jednak, że są też pracownicy, którzy nawet w chorobie wolą wykorzystać swój urlop wypoczynkowy, nie chcąc żyć na koszt pracodawcy czy później wszystkich innych. Niezależnie od tego, czy mają do dyspozycji 4, 5 czy więcej tygodni urlopu w roku, w zależności od hojności pracodawcy, nie chcą nadużywać systemu zwolnień lekarskich.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Używany Mercedes E-Klasy V (W213/S213/X213) – silniki. Wady, zalety, opinie. Które warto wybrać?
Uproszczony system zwolnień lekarskich w Niemczech budzi kontrowersje
System zwolnień lekarskich w Niemczech został znacząco zmodyfikowany podczas pandemii koronawirusa. Obecnie pracownik może otrzymać zwolnienie po prostym telefonie do pracodawcy, bez konieczności wizyty u lekarza. Ta zmiana, pierwotnie wprowadzona w celu odciążenia służby zdrowia, doprowadziła do znaczącego wzrostu liczby zwolnień.
Ola Källenius, dyrektor generalny Mercedesa, wyraził swoje niezadowolenie z obecnej sytuacji w emocjonalnym wystąpieniu. Podkreślił, że fabryki Mercedesa na całym świecie działają w identycznych warunkach i stosują te same środki bezpieczeństwa, jednak tylko w Niemczech poziom absencji jest ponad dwukrotnie wyższy. W trakcie corocznych spotkań z lekarzem zakładowym Källenius zawsze pyta o możliwości poprawy sytuacji, jednak słyszy niezmiennie, że firma robi już wszystko, co możliwe w zakresie dbania o zdrowie pracowników. Problem leży więc nie w warunkach pracy, ale w samym systemie, który umożliwia jego nadużywanie.
Propozycje zmian i reakcje na krytykę systemu
Dyrektor generalny Mercedesa proponuje przywrócenie wymogu konsultacji lekarskiej przed otrzymaniem zwolnienia. Według niego obecny system nie promuje solidarności społecznej, a samodzielne wyłączanie się z procesu pracy nie powinno być tak łatwe jak obecnie. Mercedes rozważa również wprowadzenie bardziej rygorystycznych kontroli pracowników przebywających na zwolnieniach. Chociaż firmy w Niemczech mają takie prawo, podobnie jak w Polsce, rzadko korzystają z tej możliwości. Källenius uważa, że nadszedł czas na zmianę tego podejścia.
Wypowiedzi szefa Mercedesa spotkały się z mieszanymi reakcjami. Podczas gdy jedni popierają jego stanowisko, inni postrzegają je jako atak na prawa pracownicze, sugerując, że wyższa zachorowalność może wynikać z nadmiernych wymagań wobec pracowników. Källenius pozostaje jednak niewzruszony krytyką i wzywa niemiecki rząd do „pokazania Niemcom lustra” i podjęcia niepopularnych, ale koniecznych jego zdaniem decyzji. Że jest to problem systemowy, potwierdza również podobna sytuacja w niemieckiej fabryce Tesli. Być może zmiany nastąpią po lutowych wyborach.
