Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Maserati też skapitulowało. Nie będzie elektrycznego MC20

Włoski producent luksusowych samochodów, Maserati, oficjalnie potwierdził, że na ulicach nie zobaczymy w pełni elektrycznej wersji modelu MC20. Firma, będąca częścią grupy Stellantis, przechodzi obecnie gruntowną transformację. Chociaż Maserati od lat było jednym z liderów wśród marek premium w dążeniu do elektryfikacji, zdecydowano się na złagodzenie ambitnych planów i skupienie na obecnej ofercie modelowej.

maserati mc20 koło
Fot. Maserati

Decyzja ta wynika z szeregu czynników, które wpłynęły na sytuację marki w ostatnim czasie. Po odejściu Carlosa Tavaresa z kierownictwa Stellantis, spowolnieniu na chińskim rynku oraz rozczarowujących wynikach sprzedaży w 2024 roku – zaledwie 11 300 sprzedanych aut, co oznacza spadek o 57% – Maserati musiało zrewidować swoje priorytety. W efekcie firma stawia na krótkoterminowe i średnioterminowe działania mające na celu poprawę wyników finansowych.

Wstrzymanie planów dotyczących elektrycznego MC20 to tylko jeden z elementów tej strategii. Stellantis zdecydowało się zamrozić inwestycje warte 1,5 miliarda euro, które miały być przeznaczone na rozwój nowych modeli, takich jak Levante i Quattroporte, a także na warianty istniejących samochodów, w tym właśnie elektryczną odsłonę MC20. Maserati chce teraz skoncentrować się na tym, co może przynieść szybkie efekty.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pierwsze elektryczne Maserati to totalna porażka. Sprzedają się pojedyncze sztuki, produkcję wstrzymano do lutego

Klienci supersamochodów odrzucają elektryfikację

Maserati oficjalnie zrezygnowało z modelu MC20 Folgore, czyli w pełni elektrycznej wersji swojego flagowego supersamochodu. Firma, mimo że dysponuje jednym z najbardziej zaawansowanych systemów napędów elektrycznych – czego dowodem jest GranTurismo Folgore – po dogłębnej analizie rynku doszła do wniosku, że potencjalni nabywcy samochodów sportowych klasy premium nie są zainteresowani elektryfikacją. To kluczowy powód zmiany kierunku.

To marka, której DNA od zawsze wiązało się z emocjami, ryczącymi silnikami i prestiżem – wartościami, które klienci tego segmentu masowo odrzucają w kontekście napędu elektrycznego. Maserati mogło – a może nawet powinno – to przewidzieć. Zamiast tego, w 2020 roku ogłosiło ambitny plan szybkiego przejścia na wyłącznie elektryczne modele, a jeszcze w sierpniu 2024 roku marka deklarowała, że „idzie na całość w elektromobilność i do 2028 roku będzie sprzedawać tylko pojazdy elektryczne”. Teraz, w marcu 2025 roku, te zapowiedzi brzmią jak żart w kontekście aktualnej decyzji. O ile jeszcze można sobie wyobrazić, że Lancia zdoła przekonać swoich klientów do akceptowalnego elektrycznego modelu, o tyle w przypadku Maserati taki scenariusz wydaje się niemal absurdalny.

Po drugie, Maserati powieliło błąd wielu innych producentów, takich jak Audi czy Volkswagen, świadomie zaniedbując rozwój swoich spalinowych konstrukcji. W efekcie ich jakość pozostawia wiele do życzenia – przegrywają w starciu nie tylko z „amerykańskimi gruchotami”, ale nawet z wygodnymi Mercedesami. To bolesna lekcja dla marki, która kiedyś wyznaczała standardy w segmencie premium.

W odpowiedzi na te wnioski Maserati skupi się na unowocześnieniu standardowego MC20. W najbliższych miesiącach zaprezentowana zostanie jego zaktualizowana wersja, która wprowadzi zmiany w designie oraz ulepszenia techniczne. Marka wierzy, że takie kroki lepiej odpowiedzą na oczekiwania swojej klienteli, która nadal ceni tradycyjne osiągi i emocje związane z prowadzeniem. Równolegle Maserati zwiększy produkcję modelu GT2 Stradale. Ten samochód, pierwotnie planowany jako limitowana seria 914 egzemplarzy, stał się wizytówką marki, oferując najlepsze osiągi w historii projektu MC20. Dzięki większej dostępności GT2 Stradale firma chce wzmocnić swoją pozycję na rynku supersamochodów i zaspokoić potrzeby fanów klasycznych silników spalinowych.

V6 Nettuno pozostaje w grze

Decyzja o rezygnacji z MC20 elektrycznego oznacza, że kultowy silnik V6 Nettuno pozostanie w ofercie Maserati na dłużej. To dobra wiadomość dla miłośników tradycyjnych jednostek napędowych, którzy cenią sobie charakterystyczny dźwięk i osiągi tego motoru. Ten zwrot w polityce Maserati to krok w stronę zdrowego rozsądku, którego wielu obserwatorów oczekiwało od dawna. Nie sposób jednak nie zadać pytania: czy nie można było zapytać klientów o zdanie kilka lat wcześniej? Wizja błyskawicznego przejścia na napęd elektryczny od początku wydawała się utopijna, a upór marki w jej realizacji przyniósł więcej strat niż korzyści.

Nie oznacza to jednak, że marka całkowicie porzuca elektryfikację w dłuższej perspektywie. Maserati nadal zamierza rozwijać swoje portfolio zelektryfikowanych modeli, takich jak Grecale i GranTurismo Folgore, a także Grecale z tzw. miękką hybrydą. Te pojazdy mają stanowić fundament strategii elektryfikacyjnej w najbliższych latach, pokazując, że firma nie rezygnuje z innowacji, a jedynie dostosowuje swoje plany do realiów rynkowych. Elektryfikacja pozostaje ważnym elementem wizji Maserati, choć obecnie priorytetem jest stabilizacja sprzedaży.

Tymczasem pojawiają się pytania o dalsze losy projektów powiązanych z MC20. Jednym z nich jest Alfa Romeo 33 Stradale w wersji elektrycznej, która bazuje na tym samym układzie napędowym – nie wiadomo, jak decyzja Maserati wpłynie na ten model. Druga kwestia dotyczy debiutu hybryd plug-in na platformie STLA Large od Stellantis. Tego typu napędy cieszą się rosnącym zainteresowaniem i mogą być idealnym pomostem w drodze do pełnej elektryfikacji, co stawia przed Maserati nowe wyzwania i możliwości.