Japończycy zbawcami ukochanej technologii?
Determinacja Japończyków, by udowodnić, że silniki spalinowe jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa, jest godna podziwu. Jeszcze kilka lat temu Toyota była postrzegana jako producent niezwykle niezawodnych, ale też całkowicie nudnych samochodów. Ponadto, zaczęła być bardziej niż ktokolwiek inny kojarzona z napędem elektrycznym, ponieważ Prius pierwszej generacji, czyli pierwszy masowo produkowany hybrydowy samochód na świecie, został zaprezentowany już w 1997 roku.
Paradoksalnie, dziś większość entuzjastów postrzega Japończyków jako zbawców napędu spalinowego i związanych z nim samochodów, które nie tylko przeniosą Cię z jednego miejsca w drugie, ale także sprawią, że będziesz się dobrze bawił podczas jazdy. Za tym stoi również trio nowych silników, które Toyota rozwija we współpracy z Mazdą i Subaru. Jednostki te zaoferują wyższą moc, a jednocześnie niższe zużycie paliwa i związaną z tym emisję CO2, a także bardziej kompaktowe wymiary.
Podstawowy 1,5-litrowy silnik czterocylindrowy będzie o 10 procent mniejszy i o 10 procent niższy niż 1,5-litrowy silnik trzycylindrowy. Wpłynie to na wysokość maski, dzięki czemu nowe samochody Toyoty staną się bardziej efektywne. Dyrektor techniczny Hiroki Nakajima nie boi się nazwać nowych jednostek „rozwiązaniem, które zmieni zasady gry”. Powiedział również dziennikarzom z „Auto News”, że będą one „zupełnie inne” niż silniki, których producent używał do tej pory.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nikt się tego nie spodziewał. Niesamowita walizka Mazdy powstała już ponad 30 lat temu
Wpływ technologii wodorowej na rozwój silników spalinowych
Wszystko to jest wynikiem doświadczeń zdobytych podczas rozwoju samochodów wodorowych. Kluczowe było zaangażowanie przeprojektowanej Corolli GR w mistrzostwa Super Taiyuku Series, co zostało wymuszone przez Akio Toyodę. Marka wyposażyła bowiem pojazd nie w ogniwa paliwowe, ale w silnik spalinowy. Różnica w stosunku do standardowego napędu polegała na spalaniu wodoru, co stanowiło niemałe wyzwanie, ponieważ wodór spala się szybciej i w wyższych temperaturach niż benzyna.
Technicy marki ostatecznie pokonali tę przeszkodę, co było kluczowym odkryciem dla rozwoju bardziej efektywnych jednostek spalinowych. „Rozwój silnika wodorowego rzeczywiście przyczynił się do naszego głębszego zrozumienia sprawności cieplnej agregatów. Był impulsem do rozwoju tej technologii” – powiedział Nakajima.
Zarówno wspomniana jednostka 1.5, która pojawi się w wersji wolnossącej i doładowanej, jak i dwulitrówka, w pierwszej kolejności liczą na hybrydową pomoc. Zmniejszenie skoku tłoków skutkuje bowiem obniżeniem momentu obrotowego, co będzie rekompensowane właśnie elektryfikacją. W dłuższej perspektywie Toyota stawia jednak przede wszystkim na pojawienie się paliw alternatywnych, czy to syntetycznych, czy właśnie wodoru. Oba te rozwiązania powinny wystarczyć do spełnienia wszelkich norm emisji według wyobrażeń Japończyków.
Producent na razie milczy na temat konkretnych specyfikacji, ale niedawno pojawiły się spekulacje na temat powrotu Toyoty Celica, która miałaby korzystać właśnie z jednego z nowych silników. Doładowany silnik dwulitrowy w swojej mocnej wersji miałby z kolei produkować 400 KM, czyli znacznie więcej niż oferuje GR86 czy nawet Supra. Wydaje się więc, że to podejście może się Japończykom opłacić, zwłaszcza że duża część konkurencji nadal obstaje przy jedynej alternatywie – samochodach elektrycznych.
