Ariya, która miała być kluczowym elementem strategii Nissana, okazała się komercyjną klęską. W Europie w ciągu ostatniego miesiąca znalazła jedynie 919 nabywców, co jest wynikiem niewiele lepszym od sprzedaży Ferrari w tym samym czasie. W Polsce w siepniu 2025 roku model ten przyciągnął zaledwie 11 klientów, co jasno pokazuje, że zainteresowanie tym pojazdem jest marginalne.
Porażka Ariyi to nie tylko problem jednego modelu, ale symptom szerszego kryzysu w podejściu Nissana do elektromobilności. Firma, która jeszcze niedawno planowała zrewolucjonizować rynek, teraz walczy o przetrwanie, zastanawiając się, co jeszcze musi zmienić, by uniknąć ostatecznego ciosu. Tymczasem japońska marka potwierdza, że w USA stawia na model Leaf, choć przyszłość Ariyi w innych regionach również wydaje się niepewna.
Krótkowzroczność przemysłu samochodowego
Przemysł motoryzacyjny, który przez ponad sto lat rozwijał się w jedno z najważniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie sektorów, znajduje się w stanie bezprecedensowego zamętu. Elektryczna rewolucja, która miała być kolejnym krokiem w ewolucji samochodów, coraz bardziej przypomina ideologiczną katastrofę. Nissan, podobnie jak wiele innych marek, postawił wszystko na jedną kartę, ignorując racjonalne przesłanki i realia rynkowe.
Samochody od dawna są symbolem ludzkiej doskonałości – łączą zaawansowaną technologię, trwałość i wszechstronność, oferując produkt, który za relatywnie niską cenę służy przez dekady. Żaden inny produkt w cenie samochodu nie jest w stanie pełnić tylu ról, zachowując przy tym wartość i pożądanie nawet po wielu latach użytkowania. Jednak zamiast kontynuować racjonalny rozwój, przemysł motoryzacyjny uległ trendom, które prowadzą go w ślepą uliczkę.
Decyzja o masowym inwestowaniu w elektromobilność, mimo znanych ograniczeń technicznych i ekonomicznych, przypomina zbiorową obsesję, której skutki są coraz bardziej widoczne. To nie jest proces prób i błędów, który prowadzi do postępu – to trwający od ponad dekady eksperyment, który pomimo kolejnych niepowodzeń jest nadal forsowany. Nissan jest tego jaskrawym przykładem, a porażka Ariyi to tylko wierzchołek góry lodowej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nissan naprawdę ma poważne problemy. Rozważa sprzedaż własnej siedziby
Elektromobilność to iluzja uniwersalnego rozwiązania?
Pomysł, że samochody elektryczne mogą być jedynym słusznym rozwiązaniem dla wszystkich, jest nie tylko naiwny, ale i szkodliwy. Ograniczenia elektromobilności – zarówno techniczne, jak i ekonomiczne – są dobrze znane od lat, a mimo to przemysł nadal brnie w tę samą ślepą uliczkę. Elektryczne auta mogą być żywotnym produktem w pewnych warunkach, ale nie są uniwersalnym remedium na wszystkie problemy motoryzacji.
Historia motoryzacji zna wiele nieudanych eksperymentów, ale żaden z nich nie miał tak destrukcyjnego charakteru jak obecna obsesja na punkcie samochodów elektrycznych. Gdyby tylko kilka firm spróbowało tej drogi, poniosło porażkę i zmieniło strategię, nie byłoby w tym nic niezwykłego. Jednak masowe zaangażowanie w elektromobilność, mimo oczywistych niepowodzeń, przypomina rytualne działania, które prowadzą do autodestrukcji.
Nissan, który jeszcze w sierpniu 2024 roku ogłaszał, że nie będzie oferował nic poza pojazdami elektrycznymi, teraz musi zmierzyć się z gorzką rzeczywistością. Ariya, która miała być flagowym modelem, nie znalazła uznania wśród klientów, a jej wycofanie z rynku amerykańskiego to tylko początek. Pytanie brzmi, czy inne marki pójdą tą samą drogą, czy może wyciągną wnioski z tej kosztownej lekcji.
Nissan na krawędzi. Co dalej z japońskim gigantem?
Wycofanie modelu Ariya z rynku amerykańskiego to dla Nissana nie tylko porażka jednego produktu, ale także cios w wizerunek i strategię firmy. Jeszcze niedawno japońska marka, wspólnie z Renault, miała ambicje stać się liderem globalnego rynku motoryzacyjnego. Dziś, zmagając się z dramatycznym spadkiem sprzedaży i utratą zdrowego rozsądku, Nissan balansuje na granicy przetrwania.
Decyzja o wycofaniu Ariyi po zaledwie trzech latach sprzedaży w USA jest bezprecedensowa. Firma próbuje ratować sytuację, stawiając na model Leaf, ale przyszłość elektromobilności w wydaniu Nissana pozostaje niejasna. Sugestie, że Ariya może wrócić na rynek, brzmią bardziej jak pobożne życzenia niż realny plan działania, zwłaszcza w obliczu słabych wyników sprzedaży w innych regionach.
Porażka Nissana to przestroga dla całego przemysłu. Ignorowanie realiów rynkowych i ślepe podążanie za ideologicznymi trendami prowadzi do katastrofy. Jak śpiewa jeden z czeskich bardów, przed prawdą nikt nie ucieknie. Nissan i inne marki, które nadal wierzą, że „przełamią” rynek elektryczny, mogą wkrótce znaleźć się w sytuacji, w której jedynym wyjściem będzie radykalna zmiana kursu – lub porażka.
