Europejski rynek szykuje się na istotną zmianę podejścia do projektowania wnętrz samochodów. Instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo drogowe coraz głośniej wskazują, że nadmierna cyfryzacja może negatywnie wpływać na koncentrację kierowcy. W efekcie producenci mogą zostać „zmuszeni” do przywrócenia fizycznych elementów sterowania.
W centrum tej zmiany znajduje się Euro NCAP – niezależna organizacja oceniająca bezpieczeństwo pojazdów w Europie. To właśnie ona, przy wsparciu Parlamentu Europejskiego, przygotowuje nowe wytyczne, które mogą wyraźnie zahamować trend pełnej digitalizacji kokpitów.
Euro NCAP mówi „stop” ekstremalnej digitalizacji
Miłość branży motoryzacyjnej do gigantycznych ekranów dotykowych właśnie natrafia na pierwszą poważną przeszkodę regulacyjną. W ciągu ostatnich pięciu lat minimalistyczne wnętrza stały się normą, a klasyczne przełączniki ustąpiły miejsca rozbudowanym, często skomplikowanym systemom multimedialnym. Według Euro NCAP taka ewolucja poszła jednak za daleko.
Organizacja uważa, że nadmierne uzależnienie od interfejsów dotykowych zmusza kierowców do odrywania wzroku od drogi na zbyt długi czas. Badania pokazują, że wykonanie pojedynczej czynności na ekranie może rozpraszać od 5 do nawet 40 sekund. W przypadku fizycznych przycisków możliwe jest korzystanie z pamięci mięśniowej, bez konieczności patrzenia na deskę rozdzielczą.
Nowa regulacja nie oznacza zakazu stosowania ekranów. Jej celem jest zapewnienie, aby kluczowe operacje były intuicyjne i dostępne „na ślepo”, poprzez dotyk. Dla producentów oznacza to jedno – jeśli chcą utrzymać maksymalną, pięciogwiazdkową ocenę bezpieczeństwa, będą musieli zmodyfikować swoje projekty.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Euro 7 zmniejsza moc silników. Tylko, że… kierowcy nawet tego nie zauważą
Pięć funkcji, które muszą mieć fizyczne sterowanie
Zgodnie z nowymi wytycznymi, samochody aspirujące do najwyższej oceny w testach bezpieczeństwa będą musiały posiadać fizyczne przyciski, pokrętła lub dźwignie dla pięciu podstawowych funkcji. Chodzi o światła awaryjne, kierunkowskazy, wycieraczki, klakson oraz system połączenia alarmowego eCall SOS.
Są to elementy kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa jazdy. Ich obsługa nie może wymagać przeszukiwania wielopoziomowego menu na ekranie ani precyzyjnego trafiania w niewielkie pola dotykowe. Euro NCAP podkreśla, że w sytuacji stresowej lub nagłej liczy się natychmiastowa reakcja.
Wyzwanie dla Tesli, BMW i innych gigantów
Nowe wytyczne stanowią poważne wyzwanie dla producentów, którzy zainwestowali w niemal całkowitą cyfryzację kokpitów. Takie marki jak Tesla czy BMW w ostatnich latach mocno postawiły na integrację większości funkcji w rozbudowanych systemach infotainment. W przypadku BMW już na początku 2023 roku zapowiedziano radykalne zmiany w kierunku jeszcze większej digitalizacji.
Powrót do fizycznych elementów sterowania oznacza konieczność przeprojektowania desek rozdzielczych, modyfikacji łańcuchów dostaw i ponownego wdrożenia hardware’u. To z kolei może zwiększyć koszty produkcji, które wcześniej udało się obniżyć dzięki większemu udziałowi oprogramowania.
Producenci już się wycofują. Presja rynku rośnie
Choć nowe wytyczne Euro NCAP mają charakter dobrowolny, ich znaczenie rynkowe jest ogromne. Oceny bezpieczeństwa w istotny sposób wpływają na decyzje zakupowe klientów, dlatego można się spodziewać, że większość marek szybko dostosuje się do nowych zasad.
Część producentów już zaczęła korygować swoje podejście. Volkswagen, Hyundai oraz Mini zapowiedziały powrót tradycyjnych elementów sterowania w kierownicach i na deskach rozdzielczych. Była to odpowiedź na liczne skargi użytkowników dotyczące braku precyzji paneli dotykowych.
Krytyczne głosy pojawiają się także w świecie designu. Jonathan Ive, znany jako projektant iPhone’a oraz wnętrza nowego elektrycznego Ferrari, otwarcie krytykował bezrefleksyjne stosowanie ekranów w motoryzacji. To pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie regulacji, ale także jakości doświadczenia użytkownika.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Mercedes faktycznie wraca do V8. W jakim modelu?
Harmonogram zmian
Wdrażanie nowych zasad będzie odbywać się stopniowo. Szacuje się, że w 2026 roku poziom wymaganej zgodności wyniesie około 60 procent, by w 2028 roku wzrosnąć do 80 procent w kontekście utrzymania najwyższych ocen bezpieczeństwa.
Euro NCAP zamierza również zaostrzyć wymagania dotyczące prezentowania kluczowych informacji, takich jak prędkość czy stan świateł. Dane te będą musiały znajdować się zawsze w bezpośrednim polu widzenia kierowcy, tak aby ograniczyć konieczność odrywania wzroku od drogi.
To wyraźny punkt zwrotny w historii projektowania wnętrz samochodów. Ergonomia zaczyna ponownie dominować nad futurystyczną estetyką, a nadrzędnym celem nowych testów będzie skrócenie czasu, w którym kierowca nie patrzy na drogę. W efekcie jazda ma stać się nie tylko bezpieczniejsza, ale i mniej frustrująca dla użytkownika.
