Nie jest to jednak zaskoczeniem dla obserwatorów branży. XM od początku budziło kontrowersje, a pytanie, które nurtuje zarówno fanów motoryzacji, jak i ekspertów, brzmi: czy ludzie odrzucają ten model z powodu jego wyjątkowo nieatrakcyjnego wyglądu, czy może ze względu na absurdalne rozwiązania techniczne? Po ostatnich obniżkach argument o zbyt wysokich cenach przestaje być przekonujący – problem leży gdzie indziej.
Za 250 tysięcy złotych można kupić naprawdę wiele zupełnie nowych samochodów. Także hybryd plug-in, jaką jest BMW XM. A z takim właśnie rabatem można właśnie kupić ten model. To pokazuje, jak bardzo marka chce się pozbyć tego modelu ze swoich magazynów.
Gigantyczne rabaty na XM – absurd cenowy w segmencie premium
Rabaty rzędu 250 tysięcy złotych to kwota, która w świecie motoryzacji brzmi niemal nierealnie. Można za to kupić naprawdę wiele zupełnie nowych samochodów. Także hybryd plug-in, jaką jest BMW XM. To pokazuje, jak bardzo marka chce się pozbyć tego modelu ze swoich magazynów. Widać wyraźnie, że BMW ma problem z przekonaniem klientów do tego modelu, mimo że cenowo staje się on coraz bardziej dostępny.
W Europie, zwłaszcza w segmencie marek luksusowych, wciąż panuje zwyczaj trzymania się sztywnych cen katalogowych, z których oficjalnie nie schodzi się ani o grosz. Jednak w praktyce dealerzy BMW, widząc niechęć klientów do XM, oferują ogromne upusty – wystarczy rzucić krytyczne spojrzenie na cenę wystawioną za szybą albo po prostu… wejść na otomoto.pl. Ta rozbieżność między oficjalną polityką a rzeczywistością pokazuje, jak trudna jest sytuacja z tym modelem na Starym Kontynencie.
Oficjalnie XM (mówimy o środkowej wersji 653 KM, która była wprowadzana jako pierwsza) kosztuje 935 tysięcy złotych, jednak na OTOMOTO bez trudu znajdziecie ogłoszenia, w których dealerzy sprzedają zupełnie nowe samochody nawet za… 679 tysięcy złotych. A to kwota podawana w ogłoszeniu, z której prawdopodobnie da się coś jeszcze „urwać”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: BMW X6 II (F16/F86) – silniki. Wady, zalety, opinie. Który wybrać?
Techniczny i wizualny koszmar od BMW
XM to samochód, który zdaje się być owocem kontrowersyjnych decyzji projektowych BMW. Jego wygląd, określany przez wielu jako prowokacyjny i odpychający, łączy się z techniczną stroną, która budzi równie wiele zastrzeżeń. Ważący 2763 kilogramy kolos wyposażony jest w potężny napęd o mocy do 748 koni (w topowej wersji Label Red), ale ani to nie ratuje go przed krytyką.
Dynamika i efektywność tego modelu pozostają daleko w tyle za oczekiwaniami, jakie można by mieć wobec auta z takim potencjałem. Masa pojazdu i jego rozmiary skutecznie niwelują zalety mocnego silnika, co czyni XM symbolem przesady i braku rozsądku w podejściu do projektowania. Niektóre elementy techniczne mogą budzić uznanie, ale w ogólnym rozrachunku całość wydaje się być poza granicami zdrowego rozsądku.
Sprzedażowe dane tylko potwierdzają ten obraz. Według europejskich statystyk z lutego 2025 roku, opublikowanych przez Data Force, XM znajduje się na samym dole listy popularności wśród modeli BMW. Z wynikiem zaledwie 153 sprzedanych egzemplarzy jest o krok od całkowitego zera, a konkurencja – nawet niszowe modele jak Z4 czy seria 8 – radzi sobie znacznie lepiej, często osiągając wielokrotnie wyższe wyniki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: BMW wstrzymało plany produkcji elektrycznych modeli Mini w Europie. Powód jest łatwy do odgadnięcia – brak zainteresowania
Czy XM to koniec pewnej ery w BMW?
Niechęć klientów do XM nie wynika już tylko z ceny – po obniżkach model ten nie jest droższy od innych topowych propozycji BMW, takich jak i7 czy X6 M, które mimo wysokich cen znajdują nabywców. XM, nawet w wersji podstawowej 50e za 675,5 tys. złotych, pozostaje w tyle za wewnętrzną konkurencją, co każe zadać pytanie: czy problemem jest jego absurdalny design, czy może techniczne niedociągnięcia? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale pewne jest, że ten model stał się symbolem wszystkich złych decyzji BMW z ostatnich kilkunastu lat.
Sytuacja z XM pogarsza się z miesiąca na miesiąc. W lutym 2025 roku sprzedaż była tak niska, że model ten wyprzedzają nawet mniej popularne propozycje marki, jak X4 czy iX3. To pokazuje, że nawet w świecie luksusowych samochodów, gdzie cena nie zawsze jest głównym kryterium, klienci potrafią odrzucić produkt, który nie spełnia ich oczekiwań – zarówno pod względem estetyki, jak i funkcjonalności.
Porażka XM jest już niemal przesądzona – eksperci przewidują, że model ten nie doczeka się następcy. Jego istnienie wciąż jednak zadziwia, a historia jego powstania i upadku może być przestrogą dla BMW na przyszłość. Czy Niemcom uda się wyciągnąć wnioski z tej kosztownej lekcji? Czas pokaże, ale na razie XM pozostaje czarną owcą w rodzinie bawarskiego producenta, której nikt nie będzie żałował.
