Gerd Walker, szef produkcji Audi, określił tę decyzję jako najbardziej bolesną w swojej karierze zawodowej. Jego wypowiedź dla agencji Reuters, cytowana przez Autonews, podkreśla wagę i trudność podjętej decyzji. Zamknięcie fabryki będzie miało bezpośredni wpływ na około 3000 pracowników.
Warto zaznaczyć, że jest to pierwsza tego typu sytuacja w europejskiej historii Grupy Volkswagen, do której należy marka Audi. Decyzja ta jest tym bardziej znacząca, że odzwierciedla szersze wyzwania, przed którymi stoi obecnie europejski przemysł motoryzacyjny.
Przyczyny zamknięcia fabryki – problemy sprzedażowe i logistyczne
Głównym powodem zamknięcia zakładu są niskie wyniki sprzedaży modelu Audi Q8 e-tron. Ten elektryczny SUV o długości 4,99 metra, którego cena w Polsce rozpoczyna się od 360 130 złotych, nie osiągnął oczekiwanych rezultatów rynkowych. Sytuację komplikują wysokie koszty produkcji i płac w belgijskiej fabryce.
Lokalizacja zakładu również okazała się problematyczna. Fabryka znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie dzielnic mieszkalnych i linii kolejowych, co stwarza trudności logistyczne. Dodatkowym wyzwaniem jest brak pobliskich dostawców komponentów, co znacząco wpływa na koszty produkcji.
Grupa Volkswagen już wcześniej zapowiedziała, że następca modelu Q8 e-tron będzie produkowany w Meksyku od 2025 roku. Fabryce w Brukseli nie przydzielono w zamian produkcji żadnego innego modelu, ani elektrycznego, ani spalinowego. Modelu nie można już także zamówić na stronach niemieckiego producenta. Po przejściu do konfiguratora na audi.pl otrzymujemy informację, iż „z uwagi na wyczerpanie kwot produkcyjnych aktualnie nie ma możliwości zamówienia do produkcji modelu Q8 e-tron”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pracownicy fabryki Audi ukradli 200 kluczyków do samochodów. W ramach protestu
Próby ratowania zakładu – intensywne poszukiwania inwestora
Zarówno Audi, jak i Grupa Volkswagen, podjęły intensywne działania w celu uratowania fabryki. W listopadzie ubiegłego roku ujawniono, że prowadzono rozmowy z 26 potencjalnymi inwestorami, jednak nie udało się znaleźć żadnego „realnego rozwiązania” dla przyszłości zakładu.
Portal branżowy Autonews informował o prowadzonych rozmowach z pewnym „producentem pojazdów użytkowych”. Belgijskie media spekulowały nawet o zainteresowaniu ze strony chińskiego producenta samochodów elektrycznych Nio, jednak dyrektor generalny tej firmy, William Li, publicznie zdementował te doniesienia.
Ostatecznie, po wyczerpaniu wszystkich możliwości i braku znalezienia alternatywnych rozwiązań, firma podjęła ostateczną decyzję o zamknięciu zakładu. Decyzja ta została ogłoszona po tym, jak nie udało się znaleźć żadnej realnej alternatywy dla kontynuacji działalności fabryki.
