Czego szukasz?

Eksploatacja

Francja ma „wizjonerski” plan na zastąpienie samochodu. Nie zgadniecie

„Ta wizjonerska inicjatywa całkowicie zmieni sposób, w jaki nasi obywatele dojeżdżają do pracy i żyją”. Czy jest sens dodawać coś ponad ten cytat? Samochód jest we Francji wrogiem publicznym numer 1. Na szczęście Francuzi mają już pomysł, czym go zastąpić!

rower samochód

Rowery są świetne, ale…

Może Was to zaskoczy, ale nie mam nic przeciwko rowerom. Nawet używam jednego regularnie, choćby w domku i wokół niego. Dość często jeżdżę nim także na zakupy do oddalonego o cztery kilometry miasteczka, choć jeden fragment podróży budzi mój niepokój. To kilkaset metrów, na których muszę opuścić leśną ścieżkę i wrócić na asfalt. Choć nawierzchnia jest zupełnie nowa, to po bokach pojawiły się białe linie, które zostały dodane do drogi i droga została wizualnie zwężona.

Z jednej strony oczywiście cieszyłbym się, gdyby powiat wybudował ścieżkę rowerową, ale z drugiej strony nie jestem pewien, na ile coś takiego byłoby wykonalne. Ścieżka rowerowa nie może być zbudowana na istniejącej drodze, bo w tym momencie jej przepustowość znacznie by się zmniejszyła, zwłaszcza w miesiącach letnich, a wypadki zapewne by wzrosły. Ewentualne poszerzenie oznaczałoby wtedy niezbyt pozytywny wpływ na okoliczne pola i łąki.

W końcu nie mam wyboru, muszę albo pokonać jedno wzniesienie na asfalcie, albo wybrać objazd. Nie mam z tym problemu, podobnie jak nikt inny, ale nie zdziwiłbym się, gdyby za namową jednego lub najwyżej dwóch niezadowolonych obywateli sprawy powoli zaczęły być rozwiązywane na poziomie europejskim. Często mówi się, że Bruksela poprzez swoje parcie na elektromobilność pracuje nad tym, aby jak najwięcej zwykłych ludzi przesiadło się z samochodów na rowery. I w końcu może to nie być tylko teoria spiskowa.

Francja już robi w tej sprawie dużo

Sugerują to już od jakiegoś czasu działania Francji, gdzie politycy zdecydowali już, że reklamy samochodów będą musiały zawierać wzmianki o rowerowej alternatywie. Następnie rząd zaczął nawet rozdawać ludziom równowartość 20 tys. złotych w zamian za zamianę dwuśladowego pojazdu spalinowego na jednośladowy, napędzany stopami. Teraz dla odmiany mamy plan budowy nowych ścieżek rowerowych, który już całkiem jawnie ma pomóc w wyparciu ludzi z samochodów.

Politycy zamierzają wydać 2 miliardy euro do 2027 roku, co pozwoli rozbudować istniejącą sieć 50 000 kilometrów ścieżek rowerowych do 80 000 km w 2027 roku, a następnie do 100 000 km w 2030 roku. Priorytetem są obszary wiejskie, ponieważ duże miasta posiadają już infrastrukturę rowerową. Dodatkowo 500 mln euro ma pójść na dotacje związane z zakupem, nawet używanych rowerów.

„Działania rządu związane z rowerami są bezprecedensowe i masowe” – powiedział o planie minister transportu Clement Beaune. Przewodniczący związku rowerowego, Olivier Schneider, bez wahania mówi, że „ta wizjonerska inicjatywa całkowicie zmieni sposób, w jaki nasi obywatele dojeżdżają do pracy i żyją”, dodając, że dzięki niej Francja stanie się światowym liderem w promowaniu kultury rowerowej. Choć rozumiem jego entuzjazm, to jako aktywny zwolennik jednośladów nie do końca zgadzam się z posunięciem rządu. Nawet francuska wieś nie obejdzie się bez samochodów, ludzie raczej nie będą masowo dojeżdżać dziesiątki kilometrów do pracy.

Ponadto należy pamiętać, że średnia płaca we Francji wystarcza na kilka rowerów. Jego zakup nie jest więc szalonym kosztem. Tak więc naprawdę bezsensem jest wydawanie niesamowitych dotacji na ich zakup w czasie, gdy kraj jest przygnieciony kryzysem energetycznym, podobnie jak Polska. Jednak w czasach pełnych takich nonsensów naprawdę nie dziwi fakt, że politycy nie myślą o długofalowych skutkach swoich inicjatyw.

Oceń nasz artykuł!