Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Szef BMW ostro wali w UE. Mimo, że jego marka radzi sobie świetnie

W dobie rosnącej presji regulacyjnej ze strony Brukseli, stanowisko Olivera Zipse, szefa BMW, jawi się jako głos rozsądku w odpowiednim momencie. Koncern z Monachium nie domaga się jedynie rozwiązań korzystnych dla siebie w krótkim terminie, co odróżnia go od wielu innych graczy na rynku. Zamiast oportunizmu, BMW opowiada się za ogólnym, pragmatycznym podejściem, które uwzględnia realia całego sektora.

oliver zipse bmw
Fot. BMW

Taka postawa budzi sympatię, ponieważ pokazuje dojrzałość lidera branży. W przeciwieństwie do firm, które dostosowują się wyłącznie pod dyktando bieżących trendów, BMW podkreśla potrzebę zrównoważonego rozwoju. To nie jest walka o przetrwanie słabego, lecz apel o mądre decyzje, które ochronią europejską motoryzację przed samounicestwieniem.

W tle tych wypowiedzi czai się szerszy problem: Unia Europejska wydaje się ignorować lekcje z przeszłości. Zipse i jego zespół widzą w polityce klimatycznej zagrożenie nie tylko dla zysków, ale dla całego ekosystemu przemysłowego. Ich krytyka to nie kaprys, lecz ostrzeżenie przed nieodwracalnymi stratami.

Unia Europejska jak dziecko dotykające gorącej płyty. Powtarzane błędy bez nauki na pomyłkach

Jeśli powiemy małemu dziecku, by nie dotykało rozgrzanej kuchenki, niemal na pewno to zrobi – ale tylko raz. Ból nauczy je na resztę życia, jak unikać podobnych zagrożeń. Niestety, Europejska Unia wydaje się działać jak istota pozbawiona instynktu samozachowawczego, wielokrotnie powtarzająca ten sam błąd w przekonaniu, że tym razem wynik będzie inny.

Zamiast cudów, mamy jedynie kolejne interwencje ratunkowe i leczenie oparzeń. Polityka emisji CO2, narzucana bez uwzględnienia realiów, prowadzi do chronicznych problemów. Bruksela uparcie ignoruje sygnały ostrzegawcze, co grozi trwałym uszczerbkiem na zdrowiu całego kontynentu gospodarczego.

Oliver Zipse po raz kolejny alarmuje przed celami emisyjnymi na 2030 i 2035 rok. Bez zmiany kursu, europejski przemysł motoryzacyjny czeka masowe kurczenie się. Szef BMW wzywa do pragmatyzmu, by osiągnąć cele klimatyczne bez niszczenia branży.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: BMW odnotowało rekord sprzedaży V8. Tyle, jeśli chodzi o parcie na elektromobilność

Zipse wzywa do pragmatyzmu. Emisje z całego cyklu życia i ochrona miejsc pracy

Aby skutecznie walczyć z zmianami klimatu, regulacje CO2 muszą być efektywne i realistyczne. Zipse podkreśla konieczność uwzględnienia emisji z całego cyklu życia pojazdu, w tym produkcji i utylizacji. Proponuje też promocję paliw neutralnych klimatycznie, takich jak HVO100, jako most ku zrównoważonej przyszłości.

Równie ważne jest dostosowanie do zróżnicowanych potrzeb rynkowych i nierównej infrastruktury ładowania. Ochrona łańcuchów dostaw, miejsc pracy oraz mocnych stron europejskiego przemysłu to podstawa prawdziwej ekologii. Tylko takie podejście realnie obniży emisje, zamiast je maskować pozornymi rozwiązaniami.

Szczególną troskę Zipse budzi forsowane zazielenianie flot firmowych. Wymagają one dużego zasięgu, którego obecna elektromobilność po prostu nie zapewnia. Ignorowanie tego faktu to recepta na porażkę, a nie na sukces ekologiczny.

BMW kwitnie mimo presji. Sprzedaż elektryków rośnie, ale krytyka UE trwa

Wielu mogłoby pomyśleć, że Zipse atakuje Brukselę, bo BMW słabnie na polu elektromobilności. Rzeczywistość jest odwrotna – po dziewięciu miesiącach 2025 roku sprzedaż aut elektrycznych marki wzrosła o 10 procent, stanowiąc 18 procent wszystkich rejestracji. Hybrydy plug-in zanotowały wzrost o niemal 28 procent.

Dzięki tym wynikom BMW bez trudu spełnia unijne mechanizmy redystrybucyjne i unika kar. Mimo to pozostaje krytyczne wobec nich, bo widzi szersze zagrożenia. To nie obrona słabości, lecz troska o cały sektor.

W przyszłym roku na rynek wejdzie nowe BMW iX3, pierwszy model z rodziny Neue Klasse, od której oczekuje się rewolucji. Koncern jawi się jako doświadczony mentor, którego rady powinny być traktowane poważnie. Bruksela zaś przypomina upartego buntownika, gotowego uczyć się dopiero po utracie wszystkiego.