Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

News

Jedna za drugą. Kolejne firmy analityczne skreślają Nissana

Japoński gigant motoryzacyjny Nissan znalazł się w poważnych tarapatach, które mogą zagrozić jego dalszemu istnieniu. Analitycy z kolejnych firm, takich jak Moody’s czy Fitch Ratings, nie pozostawiają złudzeń – marka została zdegradowana do kategorii „odpadu”, co odzwierciedla jej fatalną kondycję finansową i brak perspektyw na szybką poprawę. Pod znakiem zapytania stoi nie tylko stanowisko szefa firmy, Makoto Uchidy, ale i przyszłość całej spółki, która zmaga się z problemami na wielu frontach.

nissan makoto uchida
Fot. Nissan

Wszystko zaczęło się od spirali kłopotów, w którą Nissan wpadł w ostatnich latach. Jeden z wysoko postawionych menedżerów marki przyznał w rozmowie z „Financial Times” pod koniec listopada zeszłego roku, że firmie pozostało zaledwie 12–14 miesięcy na przetrwanie. Od tamtej pory minęły już trzy miesiące, co oznacza, że czas na ratunek kurczy się do zaledwie 9–11 miesięcy – być może tylko do końca 2025 roku.

Sytuacja jest na tyle dramatyczna, że niepowodzenie w znalezieniu rozwiązania może oznaczać dla Nissana nie huczne obchody sylwestrowe, ale raczej zwalnianie pracowników i zamykanie fabryk. Renomowana agencja Moody’s obniżyła rating kredytowy firmy, a w ślad za nią poszła także Fitch Ratings, wskazując na „negatywny outlook” i „utrwaloną niską rentowność”. Nissan, niegdyś symbol japońskiej innowacyjności, znalazł się na krawędzi przepaści.

Nieudane negocjacje z Hondą

W desperackiej próbie ratunku Nissan zintensyfikował rozmowy z inną japońską marką, Hondą, licząc na strategiczne połączenie. Obie firmy pochodzą z Kraju Kwitnącej Wiśni, jednak Honda znajduje się w znacznie lepszej kondycji finansowej i operacyjnej. Problemem okazała się jednak zbieżność oferty produktowej – wiele modeli obu marek konkuruje ze sobą na rynku, co sprawiło, że fuzja na równych zasadach nie miała ekonomicznego uzasadnienia.

Negocjacje zakończyły się fiaskiem, co dla Nissana oznacza kolejny gwóźdź do trumny. Brak partnera, który mógłby wesprzeć firmę w trudnym okresie, znacząco pogarsza jej sytuację. Zegar tyka, a widmo bankructwa staje się coraz bardziej realne – zwłaszcza że od wspomnianego ostrzeżenia menedżera minął już kwartał, zmniejszając margines bezpieczeństwa do zaledwie kilku miesięcy.

Analitycy z Fitch Ratings sceptycznie podchodzą do szans Nissana na samodzielne wyjście z kryzysu. Pomimo ambitnych planów, takich jak zwolnienie 9 tysięcy pracowników na całym świecie i redukcja produkcji o 20%, firma wciąż boryka się z nadmiarem zapasów i wysokimi kosztami operacyjnymi. Nieudane rozmowy z Hondą tylko podkreślają izolację Nissana na rynku, gdzie nikt nie chce ryzykować współpracy z tonącym okrętem.

Nowe przeszkody na horyzoncie

Kolejnym ciosem dla Nissana są nadchodzące zmiany w polityce handlowej. Od 2 kwietnia Stany Zjednoczone wprowadzają cła na towary importowane z Meksyku, gdzie Nissan produkuje około 300 tysięcy samochodów przeznaczonych na rynek amerykański. Podwyżka cen tych pojazdów może obniżyć ich konkurencyjność, a utrzymanie obecnych cen przy dodatkowych kosztach celnych jeszcze bardziej nadszarpnie finanse firmy.

Problemy Nissana nie ograniczają się jednak do Ameryki Północnej. W Chinach, które dotychczas odpowiadały za jedną czwartą globalnej sprzedaży marki, od kilku lat obserwowany jest spadek popytu. Sytuację pogarszają także słabe wyniki sprzedaży w Japonii i Europie – w styczniu 2025 roku odnotowano tam kolejne spadki, a niewielki wzrost w Ameryce Północnej nie zdołał zrekompensować globalnego regresu o 5,9%.

Fitch Ratings wątpi, by Nissan zdołał wrócić do zyskowności do końca roku fiskalnego 2026, jak sama firma deklaruje. Zamiast tego eksperci przewidują, że marka może zostać przejęta – być może przez chińskiego konkurenta lub nawet przez Hondę, która mimo nieudanych negocjacji zostawiła sobie furtkę do potencjalnego wykupu. Warunkiem jest jednak zmiana na stanowisku szefa Nissana, co dodatkowo komplikuje sytuację Makoto Uchidy.

Makoto Uchida pod presją. Zmiana warty czy ostatnia szansa?

Przyszłość Makoto Uchidy, obecnego szefa Nissana, pozostaje niepewna. Bloomberg donosi, że jego odejście jest niemal przesądzone, podczas gdy Reuters sugeruje, że zmiany obejmą wprawdzie wyższe kierownictwo, ale Uchida może pozostać na stanowisku do końca swojej kadencji w 2026 roku. Sam zainteresowany deklaruje, że chciałby odejść dopiero po wyprowadzeniu firmy na prostą, ale jest gotów ustąpić, jeśli miałoby to pomóc Nissanowi.

Presja na Uchidę rośnie w miarę pogarszania się wyników firmy. Zwolnienia, cięcia produkcyjne i próby obniżenia kosztów nie przyniosły jeszcze oczekiwanych efektów, a widmo przejęcia przez innego gracza – być może Hondę lub chińskiego producenta – staje się coraz bardziej prawdopodobne. Honda otwarcie zasygnalizowała, że byłaby skłonna przejąć Nissana, ale tylko pod warunkiem odsunięcia obecnego szefa.

Tymczasem styczniowe dane sprzedażowe nie napawają optymizmem. Spadki w kluczowych regionach, takich jak Japonia, Chiny i Europa, oraz brak wyraźnej poprawy na innych rynkach wskazują, że Nissan zmierza ku trudnemu finałowi 2025 roku. Pytanie brzmi: czy będzie to rok upadku, czy może ostatniej szansy na odrodzenie? Odpowiedź poznamy w najbliższych miesiącach, ale na razie sytuacja marki pozostaje dramatyczna.