Ten krok wywołał falę dyskusji, zarówno wśród zwolenników, jak i przeciwników byłego i obecnego prezydenta. Dla wielu jest to kolejny dowód na to, że administracja Trumpa działa szybko i zdecydowanie, nie zważając na wcześniejsze inwestycje czy opinie krytyków. W zaledwie miesiąc od objęcia urzędu nowy prezydent zdążył zaskoczyć świat intensywnością swoich inicjatyw.
Decyzja ta jest częścią szerszej strategii, która ma na celu zerwanie z polityką sztucznego wspierania elektromobilności. Trump od dawna krytykował takie podejście, wskazując na nieefektywne wydawanie pieniędzy podatników i brak realnych korzyści dla rynku motoryzacyjnego. Teraz, mając silniejszy mandat niż kiedykolwiek, wprowadza w życie swoje wizje z niespotykaną wcześniej determinacją.
Druga prezydentura z nowym impetem
Donald Trump powrócił na fotel prezydenta USA w sposób, którego mało kto się spodziewał. Po przegranej w 2020 roku z Joe Bidenem wydawało się, że jego polityczna kariera dobiegła końca, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wiek i chaotyczną kampanię naznaczoną pandemią. Jednak ubiegłoroczne wybory przyniosły mu zdecydowane zwycięstwo, czyniąc go drugim prezydentem w historii USA, który sprawuje urząd z przerwą.
W przeciwieństwie do pierwszego okresu rządów, tym razem Trump nie budzi wielkich oczekiwań co do przełomowych zmian – a jednak je wprowadza. Podczas pierwszej kadencji starał się przywrócić wolność rynkowi motoryzacyjnemu, walcząc z rygorystycznymi limitami zużycia paliwa i kalifornijskimi wyjątkami, ale efekty tych działań nie były spektakularne. Teraz, z większym doświadczeniem i wsparciem nawet dawnych krytyków, działa z zupełnie inną energią.
Świat się zmienił, a Trump zdaje się być nie tyle twórcą tych zmian, co ich symbolem. Jego powrót do Białego Domu zaskoczył wielu, ale jeszcze bardziej zdumiewa tempo, z jakim realizuje swoje plany. Od objęcia urzędu minął zaledwie miesiąc, a już wprowadził lawinę inicjatyw, które zmuszają obserwatorów do ciągłego śledzenia wydarzeń w Ameryce.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Afera w USA. Aplikacje zbierają profile kierowców i sprzedają je ubezpieczycielom
Elektromobilność pod ostrzałem
Jednym z kluczowych punktów programu Trumpa było ukrócenie sztucznego promowania samochodów elektrycznych. Choć jego największym pozapolitycznym sojusznikiem jest obecnie Elon Musk – pionier elektromobilności i założyciel Tesli – prezydent nie zamierza ustępować w tej kwestii. Nakazał odłączenie 8 tysięcy ładowarek przy budynkach federalnych, a wkrótce ma rozpocząć się wyprzedaż elektrycznych aut należących do urzędów.
To posunięcie budzi kontrowersje. Krytycy wskazują, że likwidacja istniejącej infrastruktury to krok wstecz i marnotrawstwo wcześniejszych inwestycji. Zwolennicy Trumpa argumentują jednak, że problem leży nie w samych elektrycznych autach, lecz w ich wymuszonym zakupie i użytkowaniu, co prowadzi do niegospodarności. Przykładem może być szybka utrata wartości takich pojazdów, co czyni je droższymi w eksploatacji niż tradycyjne alternatywy.
Trump realizuje obietnicę walki z nieefektywnym wydawaniem publicznych pieniędzy. W jego ocenie urzędy powinny kupować pojazdy spełniające realne potrzeby, a nie realizować arbitralne decyzje oparte na ideologii czy politycznych naciskach. Jeśli w efekcie wyboru padnie na samochody elektryczne – niech tak będzie, ale tylko po uczciwej ocenie wszystkich opcji.
Zdrowy rozsądek czy destrukcja? Trump zmienia reguły gry
Decyzja o odłączeniu ładowarek i pozbyciu się elektrycznych aut z flot państwowych wywołała skrajne reakcje. Niektórzy widzą w tym działaniu destrukcyjny gest, zwłaszcza w kontekście już poniesionych kosztów na rozwój infrastruktury. Inni, w tym sam Trump, uważają, że to krok w stronę racjonalności – koniec z preferencjami dla technologii, która nie zawsze się sprawdza.
Przykłady z życia pokazują, że takie podejście nie jest odosobnione. Firma Hertz, która kiedyś masowo inwestowała w elektryczne auta, niedawno wycofała się z części tych planów, uznając je za nieopłacalne. Trump działa podobnie, wykorzystując dostępne mu narzędzia prawne, by zmusić urzędy do szybszego pozbycia się niechcianych pojazdów i zakończenia kosztownego utrzymania ładowarek. W szerszej perspektywie decyzja ta jest zgodna z filozofią Trumpa: urzędy mają działać efektywnie, a nie spełniać czyjeś wizje kosztem podatników.
