Connect with us

Wpisz wyszukiwaną frazę:

Samochody nowe

Suzuki Swift 1.2 83 KM MHEV – test, opinie. Siła w oryginalności

Nowa generacja Suzuki Swifta straciła cylinder, ale nie bez powodu. Przez tydzień sprawdzaliśmy, czy samochód nadal daje sporo frajdy z jazdy, nawet jeśli nie jedzie się zbyt szybko. 

suzuki swift test opinie
Fot. Daniel Mirkiewicz

Zauważalne zmiany i świetne wyposażenie w standardzie

Siódma generacja Suzuki Swifta to samochód, który naprawdę może się podobać. Zmiany względem poprzedniej generacji zostały doskonale wyważone – pozostawiono charakter samochodu, jednocześnie dokonując sporych modyfikacji w designie. Uwagę zwraca przede wszystkim odświeżony grill, z którego logo marki przesunięto na maskę oraz reflektory w kształcie litery „L”, które płynnie łączą się z bokami samochodu.

Przez tydzień testowaliśmy samochód z jedynym dostępnym w ofercie układem napędowym 1.2 DualJet mild Hybrid. Jak sama nazwa wskazuje, bazuje on na 1.2-litrowym silniku, jednak nie myślcie, że to ta sama jednostka, co w poprzedniku. Teraz ma 3 cylindry, a maksymalna moc maksymalna wynosi 83 KM i 112 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Suzuki z dumą zamieściło na tylnej klapie oznaczenie „HYBRID”, ale to miękka hybryda, a więc silnik spalinowy jest wspomagany przez niewielki silnik spalinowy (3 KM, 60 Nm), który obniża zużycie paliwa. To układ 12V, a więc zintegrowany rozrusznik-alternator i niewielki akumulator litowo-jonowy, na którym oczywiście nie można poruszać się wyłącznie na prądzie.

Otrzymaliśmy samochód z 5-biegową, manualną skrzynią biegów (do wyboru jest także automat CVT) w najwyższej wersji wyposażenia Elegance. Ceny nowego Swifta startują od 69 900 zł, ale w testowanej przez nas wersji od 81 900 zł. Znajdziecie w niej już podgrzewane przednie fotele, adaptacyjny tempomat, automatyczną klimatyzację czy przyciemniane tylne szyby. Od razu warto jednak wskazać, że nawet najtańszy Swift jest już naprawdę dobrze wyposażony – za niecałe 70 tys. złotych otrzymacie bowiem samochód z kamerą cofania, tylnymi czujnikami parkowania, 9″ ekranem systemu infotainmentu z obsługą Android Auto i Apple CarPlay oraz gamą systemów asystenckich. To chociażby ostrzeżenie o ruchu poprzecznym z tyłu pojazdu, spotykane w innych modelach w wyższych wersjach wyposażenia.

suzuki swift test opinie

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift test opinie

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift test opinie

Fot. Daniel Mirkiewicz

Zauważalne, ale niekompletne

Już po pierwszych dniach testu i wieczornym podróżowaniu okazało się, że światła są dużym plusem tego modelu. Te przednie działają naprawdę znakomicie, nawet pomimo dość ostrej reakcji automatycznego czujnika na każdy półmrok. Tylne lampy mają zespolone światła cofania i pomimo niewielkiego kształtu są świetnie widoczne.

Zmian w środku mogło by być więcej. Suzuki podeszło do kwestii multimedialnych dość frywolnie – zmiany względem poprzedniej generacji są zauważalne, ale skok jakościowy powinien być większy. Centralny wyświetlacz systemu informacyjno-rozrywkowego wystaje teraz ponad deskę rozdzielczą, ale to nie jest największym problemem. Po pierwsze jego wygląd zostawia sporo życzenia patrząc na ekrany konkurencyjnych samochodów, ale znacznie gorsze jest jego powolne działanie. Naprawdę można było to zrobić lepiej. W testowanym przez nas samochodzie była też wbudowana nawigacja, która jednak nie działa płynnie, a na zasadzie klatkowania obrazu. Na szczęście jest bezprzewodowy Android Auto i Apple CarPlay, więc nie jest to większy problem.

Sporo ponarzekaliśmy już na samym początku tekstu, co nie było zamierzone – zacznijmy jednak chwalić. Przede wszystkim po wejściu do samochodu momentalnie wiemy, co i gdzie zostało umiejscowione. Projektanci zadbali o naprawdę przemyślane miejsce pracy kierowcy. Dodatkowo pozostawiono manualną obsługę klimatyzacji, która jest niezwykle przyjazna dla użytkownika – podobnie jak duże i czytelne przyciski na kierownicy, których można nauczyć się bardzo szybko.

Na pochwałę zasługują także przednie fotele – mają wystarczająco wysoki zagłówek, miękkie i sensowne boki, a także bardzo przyjemną w dotyku tapicerkę. Ogółem samochód jest zaskakująco przestronny, pamiętając jaki model oceniamy. Zobaczcie na nasze zdjęcia nieco niżej – na tylnej kanapie siedziało 7-letnie dziecko w „zwykłym” foteliku oraz roczne niemowlę w foteliku z bazą, co powinno spowodować duży dyskomfort u osób siedzących z przodu. Nic takiego się jednak nie stało – nie ma wielkiego zapasu, ale tym samochodem spokojnie i wygodnie może podróżować rodzina 2+2.

suzuki swift multimedia

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift multimedia

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift multimedia

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift multimedia

Fot. Daniel Mirkiewicz

Dziwne kompromisy w bagażniku i wnętrzu

Bagażnik ma w standardowej konfiguracji 265 litrów, co stawia go w średniej swojego segmentu. Jest całkiem ustawny, co sprawia, że bez problemu na szerokość zmieści się wam choćby wózek dziecięcy. Po złożeniu tylnej kanapy pojemność bagażnika wzrasta do 589 litrów, a licząc do sufitu – do 980 litrów. Co ciekawe, pod podłogą bagażnika nie tylko nie znajdziecie koła zapasowego (to było do przewidzenia), ale także zestawu naprawczego (ten jest dodatkowo płatny).

Całe wnętrze to festiwal twardych tworzyw sztucznych, co nie jest niczym niezwykłym w tym segmencie. Nie wyglądają jednak na elementy niskiej jakości, a przy tak niskiej cenie można je wybaczyć, ale wydaje się, że dość łatwo je porysować. Nam na szczęście się to nie przydarzyło, ale obudowa kluczyka od samochodu była już mocno zniszczona (samochód z przebiegiem niecałych 12 tysięcy kilometrów). Projektanci nie pomyśleli też zbytnio o miejscu na telefon komórkowy, w związku z czym najczęściej jeździł on… w uchwycie na kubek. Największym minusem jest jednak brak podłokietnika – nawet w najwyższej wersji wyposażenia.

suzuki swift wnętrze

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift wnętrze

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift wnętrze

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift wnętrze

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift wnętrze

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift wnętrze

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift bagażnik

Fot. Daniel Mirkiewicz

Silnik, właściwości jezdne

Poprzednią generacją Swifta bardzo dobrze się jeździło… i to się nie zmieniło, pomimo usunięcia jednego cylindra. Obecnie trzy cylindry 1.2-litrowego samochodu mają znacznie większy skok tłoka, przez co wzrósł moment obrotowy silnika, ale tylko o 5 niutonometrów. Najważniejsze dla Suzuki było jednak oczywiście co innego – zmniejszenie emisji CO2 o 8g na kilometrów. Dużo to i mało.

Zdaniem producenta silnik jest też wydajniejszy od poprzednika, co osiągnięto dzięki optymalizacji turbulencji powietrza dolotowego w celu szybszego spalania mieszanki w cylindrach, większej liczbie opcji ustawiania zmiennych faz rozrządu zaworów dolotowych oraz zaworowi EGR o większym przepływie. Motor wytwarza także mniej cząstek stałych dzięki tłumieniu niepełnego spalania, ma lepszy katalizator i oczywiście filtr cząstek stałych.

Przy niskich obrotach i małych prędkościach zwinność zauważalnie poprawia niewielki silnik elektryczny miękkiej hybrydy. Kiedy jednak małemu silnikowi elektrycznemu zabraknie tchu, do gry wkracza silnik spalinowy. Nie oczekujcie od niego dynamiki – przyspiesza do pierwszej setki w 12,5 sekundy, a wydaje się, że zajmuje to jeszcze dłużej. Faktem jest jednak, że kiedy już osiągnięcie docelową prędkość na trasach szybkiego ruchu, to nowy Swift nie ma problemu z jej utrzymaniem. Przy osiąganiu przepisowych 140 km/h na autostradach męczy się jednak niesamowicie.

Brak wydajności rekompensuje zużycie paliwa, które momentami jest po prostu szokujące. Podczas podróży autostradą z Warszawy do Konina samochód średnio zużywał bowiem zaledwie 6,1 l/100 km. Zejście poniżej 5 litrów na podmiejskich trasach nie jest większym problemem, podobnie jak osiągnięcie średniego spalania na poziomie 5,5 litra. To znacząca poprawa względem poprzedniej generacji. I żeby była jasność – brak tchu na autostradzie dla samochodu mającego 83 KM to żadna wielka ujma.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Suzuki S-Cross 2024. Silniki, wersje, ceny, hybryda. Wszystko, co powinniście wiedzieć

Nieprzyjemne sprzęgło i kochana ISA – tutaj w wyjątkowo nieprzyjemnym wydaniu

Praca skrzyni biegów jest płynna i naprawdę przyjemna – lubimy to uczucie, kiedy nie musimy siłować się z manualem, co ma miejsce w większej ilości samochodów, niż można by się spodziewać. Co innego sprzęgło… Kilka dni zajęło nam przyzwyczajenie się do niego i zaprzestanie szarpania – niewielkiego, ale jednak – samochodem. Szczególnie odczuwalna jest to przy pierwszym biegu, a więc tym najważniejszym w kontekście sprzęgła.

Warto omówić jedną rzecz – asystent ruszania działa co najmniej dziwnie. Wyobraźcie sobie sytuację, w której stoicie pod górę na hamulcu na włączonym biegu – zwalniacie pedał hamulca i wciskacie pedał gazu, a asystent… pozwala samochodowi nieco się cofnąć. To o tyle dziwne, że jeśli zatrzymacie się na chwilę, nie zmienicie biegu i nie puścicie sprzęgła… asystent przytrzymuje samochód po zwolnieniu pedału hamulca.

I rzecz niezwykle irytująca – „pikacze” obowiązkowo wprowadzono przez Unię Europejską. Japończycy założyli, że władza nie może się mylić i ukryli głęboko kontrolę nad tym systemem. Dodatkowo wyłącza się go drążkiem wystającym z deski rozdzielczej, więc nie da się tego zrobić podczas jazdy. Problem jest o tyle istotny, że samochód regularne źle sczytuje aktualne ograniczenia prędkości. Wyłączenie systemu jest na tyle skomplikowane, że przez kilka dni testu… nauczyliśmy się żyć z bezsensownym pikaniem.

Chcecie szczegółów? Na początku trzeba przytrzymać prawy drążek, a następnie przesunąć na „rozpoznawanie znaków”, a potem jeszcze na „sygnalizację przekroczenia prędkości”. Tam macie do wyboru: optyczną, optyczną i dźwiękową albo żadnej. Całość jest dość czasochłonna biorąc pod uwagę poruszaniem się drążkiem, więc naprawdę nie ma sensu tego robić. Zwłaszcza, że – to już rynkowy standard – po każdym uruchomieniu te ustawienia się resetują. Pozostając na moment przy drążkach, musimy jeszcze wskazać, że prawy jest naprawdę wielofunkcyjny (12 konfiguracji), podczas gdy lewym ustawia się tylko dystans ogółem i maksymalnie dwóch tras. Drążkami reguluje się także jasność ekranów – ten zegarów i wskaźników ma 7 poziomów (super), ale ekranu systemu inforozrywki tylko… 2.

suzuki swift detale

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift detale

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift detale

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift detale

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift detale

Fot. Daniel Mirkiewicz

suzuki swift detale

Fot. Daniel Mirkiewicz

Wrażenia z jazdy nowym Swiftem

Jak jeździ nowy Suzuki Swift? Samochód mocno trzyma się w zakrętach, a dzięki grubemu przedniemu stabilizatorowi poprzecznemu dobrze wytrzymuje przechyły na boki. Jednocześnie naprawdę komfortowo jeździ na nierównościach i jest zauważalnie bardziej elastyczny i wygodny niż w poprzedniej generacji. W porównaniu do niej popracowano także nad tylnymi amortyzatorami – ogółem na plus, ale podczas dynamicznego pokonywania „fal” w terenie pasażerowie mogą odczuwać pewien dyskomfort.

Co istotne, pomimo statusu „małego auta” nie tylko bez problemu poradzi sobie z podróżowaniem 2 dorosłych i 2 dzieci w fotelikach (o czym wspomnieliśmy już wcześniej), ale także czterech dorosłych osób. Dodatkowa masa w pełni zajętego samochodu (pasażerowie + bagaże) ma stosunkowo niewielki wpływ na dynamikę – zwłaszcza przy niskich prędkościach, co oczywiście jest zasługą miękkiej hybrydy. 60 Nm silnika elektrycznego to całkiem sporo w takich sytuacjach.

Niska masa samochodu oznacza także dobrą zwrotność i szybką reakcję na ruchy kierownicą, choć nie spodziewajcie się ostrych zmian kierunku przy niewielkich ruchach kierownicą. To nie ten model, co nie może dziwić biorąc pod uwagę jego cenę. Reakcja na pedał hamulca także nie zachwyca, ale do typowego użytkowania Swifta (miasto) nie jest to większym problemem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Śmiesznie tani, pali 5 litrów i może mieć napęd 4×4. Ten mały SUV zyskuje popularność

Suzuki Swift 1.2 – test, opinie. Czy warto wybrać ten model?

Suzuki Swift to jeden z tych samochodów, w których nic się nie ukryje. Jego wady i zalety są jasne jak słońce, co jest oczywiście świetną sprawą. Już nawet po krótkiej jeździe testowej jesteście w stanie stwierdzić, czy to samochód dla was. Jeśli natomiast chcecie zamienić poprzednią generację Swifta na nowość, zdecydowanie powinniście to zrobić. Żadna to rewolucja, ale solidna ewolucja.

Nowa generacja Swifta straciła cylinder, dzięki czemu zużycie paliwa jest jeszcze niższe. Samochód ma inne ogromne zalety, takie jak komfort jazdy czy bogate wyposażenie w rozsądnej cenie, ale też sporo wad. Nam najbardziej przeszkadzał brak podłokietnika i powolny infotainment, którego ekran mimo nowej generacji modelu nadal nie wygląda nowocześnie. Faktem jest jednak, że z każdym dniem testu czuliśmy się w samochodzie coraz lepiej.

Siłą Swifta jest odróżnienie się od rynkowych rywali pod naprawdę wieloma względami – dla osób, które mają dość bardzo podobnych samochodów i są fanami sprawdzonych rozwiązań, to może być strzał w dziesiątkę.

4.8/5 (Liczba głosów: 13)